Przejdź do głównej zawartości
Prawie siostry - Maria Ulatowska Moja przygoda czytelnicza z panią Ulatowską rozpoczęła się kilka lat temu od "Sosnowego dziedzictwa" i "Pensjonatu Sosnówka". Od tamtej pory czytam wszystkie książki autorstwa tej pisarki. Jedne podobają mi się bardziej inne nieco mniej. Jednakże wszystkie czyta się miło i przyjemnie. Autorka ma w sobie dużo pozytywnej energii, ciepła, które wyczuwa się w każdym słowie jej powieści.

"Prawie siostry" to historia trzech dziewczyn, bydgoszczanek: Aleksandry, Jolanty i Teodory. Młode kobiety przyjaźnią się od zawsze, są sobie bliższe niż rodzina. Po maturze obiecują sobie spotykać się  w swoim ulubionym miejscu, co pięć lat, piątego września.
Oczywiście w międzyczasie  dochodzi do spotkań i dziewczyny są ze sobą  w stałym kontakcie. Jednak ten piąty dzień września ma być zawsze dniem szczególnym.
Każda z przyjaciółek ma swoje kłopoty, głównie z mężczyznami, ale każda wie, że może liczyć na dwie pozostałe. Ich przyjaźń z niesie wiele, ale czy wszystko? Co okaże się silniejsze miłość czy przyjaźń?

Na łamach tej powieści spotykamy jeszcze jedną bohaterkę, bez której  lektura nie byłaby taka interesująca i przyjemna. Mam na myśli osobę właścicielki bydgoskiego schroniska "Cztery łapy", Weronikę. Teodora nawiązuje z panią Nowaczyńską znajomość za sprawą psiaka, będącego ofiarą wypadku. Znajomość ta szybko przekształca się w coś więcej. Dziewczyny zyskują jeszcze jedną przyjaciółkę, która je wspiera i z racji różnicy wieku również matkuje.
Powieść ta to niby tak zwykła obyczajówka, niesie jednak całkiem spory ładunek emocjonalny.
Ja osobiście w każdej z bohaterek odnalazła cząstkę siebie. Polubiłam je wszystkie razem i każdą z osobna. Każdej kibicowałam w jej zmaganiach z losem.
Jedynym minusem książki, takim bardzo subiektywnym jest to, że z góry wiadomo, iż wszystko się dobrze skończy. Miłośniczki szczęśliwych zakończeń powinny być zachwycone. Zresztą muszę przyznać, że czasem dobrze jest przeczytać: "żyli długo i szczęśliwie."

Komentarze

  1. Chętnie poznam tę opowieść, coś optymistycznego jest jak najbardziej wskazane :)

    OdpowiedzUsuń
  2. polecam, naprawdę działa pozytywnie:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Końcowo-roczna wybierajka

Zbliża się koniec roku, a wraz z nim porządki w biblioteczce. Oddam więc w dobre ręce coś z tych trzech pozycji(a w razie dużej ilości zgłoszeń- powyżej 50 )i nawet wszystkie trzy:        Żeby otrzymać książkę wystarczy napisać swoje zgłoszenie, podać  swojego maila. Standardowo wybraną pozycję wysyłam tylko na polski adres.Szczęśliwą osobę wybiorę w Nowy Rok. Zapraszam do udziału:))))))))

Oddawajka ;)

Oddam w dobre ręce "Córkę czarownicy"Anny Klejzerowicz . Jacyś chętni? Wśród osób, które zechcą przygarnąć  książkę wylosuję 14 lutego szczęśliwą osóbkę, do której "Córeczka" powędruje. Oprócz zgłoszenia, podania maila i posiadania krajowego adresu nie wymagam nic więcej.

Chłopak z sąsiedztwa

Kiedyś byli sąsiadami. On starszy od niej, niegrzeczny chłopak z patologicznego domu i ona, słodka małolata zakochana w nim po uszy.  Grzeczne dziewczynki lubią niegrzecznych chłopców.  Jak się okazuje Igor, nie do końca jest niegrzeczny, za nic nie chce wykorzystać niewinności Liwii, uważa, że stać ją na kogoś lepszego. Po latach nieobecności Igor wraca w rodzinne strony  i przez jakiś czas gości u rodziny Liwii. Jej uczucie do niego ani trochę nie osłabło, jednak u niego coś się zmieniło, zaczął ją dostrzegać i cóż, podobała mu się. Mimo wszystko nadal się od niej oganiał, tłumaczył, że nie mogą być razem. Ona zaś zupełnie go nie słuchała.Przez większość książki mamy więc takie podchody; ona desperacko do niego się lepi, on chciałby, ale się wzbrania. Niby jej nie chce, ale robi jej nadzieję. Ona natomiast nie ma w sobie za krzty honoru i dumy. Niby niewiniątko, a kusi go kusymi fatałaszkami  czy skąpym bikini jak najbardziej świadoma swych wdzięków.   Przyzn...