Przejdź do głównej zawartości

Florystka

Okładka książki Florystka  "Florystka" to kolejny kawał świetnej prozy o charakterze kryminalnym.
Tutaj tak jak w poprzednich znanych mi powieściach pani Bondy spotykamy się z Hubertem Meyerem, policyjnym profilerem.
We "Florystce" jednak nie jest on zatrudniony przez policję. W przeszłości bowiem popełnił poważny błąd w profilu sprawcy i odsunął się w cień. Wiedzie więc spokojne życie z dala od miasta i spraw policyjnych. Niespodziewanie jednak dostaje propozycję współpracy stanowiącą jednocześnie szansę na zrehabilitowanie się.
w Białymstoku ginie ośmioletnia dziewczynka, Zosia.
Meyer ma za zadanie sporządzić profil sprawcy, co ma ułatwić schwytanie go nim będzie za późno na ratunek.
Czas goni.
Zadziwiająco sprawa zaginionego dziecka wiąże się z zabójstwem z przed lat. Wówczas zginął chłopiec, Amadeusz.
Jego matka to była harfistka, obecnie zajmująca się kwiatami. Powszechnie uznawana jest za wariatkę, która rozmawia, słyszy swojego nieżyjącego syna. Dodatkowo zadaje sobie ból, tnie nadgarstki, parzy dłonie.
Profiler nie ma łatwego zadania. Współpracuje z początkującą profilerką, Leną Pawłowską, której głównym celem, przynajmniej na początku jest szpiegowanie Huberta i donoszenie na niego do szefa.
W międzyczasie Meyer odkrywa nieprawidłowość  dotyczącą dochodzenia w sprawie śmierci syna florystki.
Czy te dwa śledztwa coś  łączy ze sobą? Czy psychologowi policyjnemu uda się uratować dziewczynkę i powrócić do policyjnego światka w świetle chwały?
Katarzyna Bonda jest prawdziwą mistrzynią gatunku. Jej powieści są dopracowane w każdym szczególe.
"Florystka" urzekła mnie swoim artystycznym kolorytem. Tytułową bohaterkę od początku bardzo polubiłam i jej postać wzbudziła we mnie całą gamę emocji.
Mimo,że książka nie była cienka to przeczytałam ją w ekspresowym tempie i oczywiście czuję, że jeszcze mi mało.
Już z utęsknieniem czekam na kolejna powieść pisarki. I jestem przekonana, że warto czekać. Jakoś tak mam, że każda z czytanych pozycji tej autorki podoba mi się bardziej.




Komentarze

  1. Mam na oku inną książkę tej autorki...dlatego dobrze przeczytać, że ta Ci się podobała, ale sama na razie po nią nie sięgnę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie masz na oku"Pochłaniacza"?, ja właśnie już niedługo wezmę go w obroty.:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Końcowo-roczna wybierajka

Zbliża się koniec roku, a wraz z nim porządki w biblioteczce. Oddam więc w dobre ręce coś z tych trzech pozycji(a w razie dużej ilości zgłoszeń- powyżej 50 )i nawet wszystkie trzy:        Żeby otrzymać książkę wystarczy napisać swoje zgłoszenie, podać  swojego maila. Standardowo wybraną pozycję wysyłam tylko na polski adres.Szczęśliwą osobę wybiorę w Nowy Rok. Zapraszam do udziału:))))))))

Oddawajka ;)

Oddam w dobre ręce "Córkę czarownicy"Anny Klejzerowicz . Jacyś chętni? Wśród osób, które zechcą przygarnąć  książkę wylosuję 14 lutego szczęśliwą osóbkę, do której "Córeczka" powędruje. Oprócz zgłoszenia, podania maila i posiadania krajowego adresu nie wymagam nic więcej.

Chłopak z sąsiedztwa

Kiedyś byli sąsiadami. On starszy od niej, niegrzeczny chłopak z patologicznego domu i ona, słodka małolata zakochana w nim po uszy.  Grzeczne dziewczynki lubią niegrzecznych chłopców.  Jak się okazuje Igor, nie do końca jest niegrzeczny, za nic nie chce wykorzystać niewinności Liwii, uważa, że stać ją na kogoś lepszego. Po latach nieobecności Igor wraca w rodzinne strony  i przez jakiś czas gości u rodziny Liwii. Jej uczucie do niego ani trochę nie osłabło, jednak u niego coś się zmieniło, zaczął ją dostrzegać i cóż, podobała mu się. Mimo wszystko nadal się od niej oganiał, tłumaczył, że nie mogą być razem. Ona zaś zupełnie go nie słuchała.Przez większość książki mamy więc takie podchody; ona desperacko do niego się lepi, on chciałby, ale się wzbrania. Niby jej nie chce, ale robi jej nadzieję. Ona natomiast nie ma w sobie za krzty honoru i dumy. Niby niewiniątko, a kusi go kusymi fatałaszkami  czy skąpym bikini jak najbardziej świadoma swych wdzięków.   Przyzn...