Przejdź do głównej zawartości

Lokator do wynajęcia

Lokator do wynajęcia - Banach Iwona Jesienne chłody i melancholijna atmosfera tej pory roku skłoniły mnie do poszukiwań książki pełnej ciepła, najlepiej z dużą dawką humoru.
Tak to właśnie odkryłam "Lokatora do wynajęcia" oraz jego autorkę, Iwonę Banach. Nie ulega wątpliwości, że dostałam to, co chciałam. Uśmiech aż do teraz nie schodzi mi z twarzy. Powieść spełniła swoją rolę, zadziałała w stu procentach rozweselająco.
Akcja toczy się w górskiej wsi Zawilec, nieopodal Zakopanego. Mieszkają tam dwie zwariowane staruszki oraz barwni, dość specyficzni mieszkańcy.
Do domu obok wprowadza się Miśka ze swoim kolegą Noldim. Dziewczyna jest wynajętym lokatorem, do jej zadań należy dbanie o dom podczas nieobecności właściciela.
Trudno jednak dbać o to, gdy na terenie posesji co i raz dzieją się niesamowite rzeczy, a sąsiadki robią wszystko, by zniechęcić lokatorkę do siebie, wsi i górskiego folkloru.
W dodatku po krótkim czasie dochodzi do tajemniczego morderstwa. Z Krakowa przyjeżdża podkomisarz, aby znaleźć sprawcę. Lokalna policja bowiem jest spokrewniona praktycznie ze wszystkimi Zawilczanami. Podkomisarz nie jest mile widziany we wsi, staruszki nazywają go dupkiem z Krakowa. Policjant nie robi nic, by zaskarbić sobie przychylność mieszkańców, nie grzeszy inteligencją, co wszyscy świadkowie zdarzenia oraz podejrzani perfidnie wykorzystują:
"... - Czyli pan ją znał?
- No przecież mówię! Moja wykładowczyni od staro-cerkiewno-słowiańskiego. Piła jak cholera!
- Alkoholiczka - skwitował Nowicki z zadowoleniem.
Noldi popatrzył na niego zdziwiony.
- Nic na ten temat nie wiem. Mówię, że piła - powiedział wzruszając ramionami.
- Czyli co?Jak nie alkoholiczka, to co? Pijaczka?
- Pan oszalał?! - Noldi obruszył się naprawdę szczerze. Nie lubił baby, ale nie chciał jej przecież oczerniać.
- No, no! To ja zdecyduję kto tu oszalał - obraził się podkomisarz.
Miśka pomyślała, że to jednak naprawdę dupek.
- Nie. Nie pijaczka, nie alkoholiczka. Piła! Taka do drewna! Albo do metalu! Chodzi o to, że piłowała.
- A jakie to ma znaczenie? - nie zrozumiał policjant.
Piłowała studentów - mruknął Noldi i miał ochotę dodać kilka niecenzuralnych słów na określenie inteligencji podkomisarza, ale się powstrzymał.
- Piła do drewna? Przecież to potworne! Czy ktoś to zgłosił?! - Nowicki wyraźnie nie rozumiał gwary studenckiej, nawet tej niezmiennej od lat..."
Takich scenek w powieści mamy cały szereg, po prostu nie da się być poważnym podczas czytania. Jest to bez wątpienia świetna lektura na poprawę nastroju i chandrę.
Uwielbiam takie poczucie humoru, jakie zaprezentowała tu autorka. Z pewnością sięgnę po inne jej książki.
Szczerze polecam.
Dobra zabawa gwarantowana.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Końcowo-roczna wybierajka

Zbliża się koniec roku, a wraz z nim porządki w biblioteczce. Oddam więc w dobre ręce coś z tych trzech pozycji(a w razie dużej ilości zgłoszeń- powyżej 50 )i nawet wszystkie trzy:        Żeby otrzymać książkę wystarczy napisać swoje zgłoszenie, podać  swojego maila. Standardowo wybraną pozycję wysyłam tylko na polski adres.Szczęśliwą osobę wybiorę w Nowy Rok. Zapraszam do udziału:))))))))

Oddawajka ;)

Oddam w dobre ręce "Córkę czarownicy"Anny Klejzerowicz . Jacyś chętni? Wśród osób, które zechcą przygarnąć  książkę wylosuję 14 lutego szczęśliwą osóbkę, do której "Córeczka" powędruje. Oprócz zgłoszenia, podania maila i posiadania krajowego adresu nie wymagam nic więcej.

Chłopak z sąsiedztwa

Kiedyś byli sąsiadami. On starszy od niej, niegrzeczny chłopak z patologicznego domu i ona, słodka małolata zakochana w nim po uszy.  Grzeczne dziewczynki lubią niegrzecznych chłopców.  Jak się okazuje Igor, nie do końca jest niegrzeczny, za nic nie chce wykorzystać niewinności Liwii, uważa, że stać ją na kogoś lepszego. Po latach nieobecności Igor wraca w rodzinne strony  i przez jakiś czas gości u rodziny Liwii. Jej uczucie do niego ani trochę nie osłabło, jednak u niego coś się zmieniło, zaczął ją dostrzegać i cóż, podobała mu się. Mimo wszystko nadal się od niej oganiał, tłumaczył, że nie mogą być razem. Ona zaś zupełnie go nie słuchała.Przez większość książki mamy więc takie podchody; ona desperacko do niego się lepi, on chciałby, ale się wzbrania. Niby jej nie chce, ale robi jej nadzieję. Ona natomiast nie ma w sobie za krzty honoru i dumy. Niby niewiniątko, a kusi go kusymi fatałaszkami  czy skąpym bikini jak najbardziej świadoma swych wdzięków.   Przyzn...