sobota, 22 listopada 2014

Jutro

Jutro - Musso Guillaume Większość książek, które ostatnio czytam są autorstwa naszych rodzimych autorów.
Postanowiłam to nieco zmienić i poszukać czegoś ciekawego wśród literatury obcojęzycznej.
Mój wybór padł na powieść francuskiego pisarza Guillume Musso.
Muszę powiedzieć,że decyzja była strzałem w dziesiątkę. Znalazłam prawdziwą perełkę.
Pan Musso za sprawą swej książki "Jutro" skradł moje serce, a właściwie bardziej duszę, wyczuloną na dobrą literaturę.
Na moje szczęście jest on płodnym twórcą i na swoim koncie ma szereg książek, które o zgrozo, zawsze jakoś omijałam obojętnie.
Teraz wiem, że muszę szybko nadrobić zaległości w tej materii.
"Jutro" stanowi prawdziwą mieszankę gatunkową, jest w niej i wielka miłość, śledztwo, tajemnica, intryga, a nawet afera szpiegowska.
Mamy tu dwójkę głównych bohaterów; Emmę, mieszkankę Nowego Yorku oraz wykładowcę  bostońskiej uczelni, Matthew.
Matthew cierpi po śmierci żony, zbliża się pierwsza rocznica jej śmierci. Przy życiu mężczyznę trzyma tylko miłość do czteroletniej córeczki, Emily.
Na garażowej wyprzedaży kupuje używany laptop i do tego momentu jego życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni.
Na dysku laptopa znajduje zdjęcia byłej właścicielki sprzętu.
Na widniejący adres mailowy wysyła do niej wiadomość.
Kobieta jest zdziwiona, nie wystawiała bowiem na sprzedaż swojego laptopa.
Mimo że sprawa jest raczej zagadkowa Matt umawia się z Emmą i jakie jest ich zdumienie, gdy okazuje się, że nie mogą się spotkać, gdyż ona żyje w roku 2010, a on w 2011. Jak to możliwe?
Oboje nie rozumieją tego zjawiska. Jednakże fakt ten powoduje, że w głowie Matthew kiełkuje pewien plan. Da jego wykonanie potrzebuje pomocy Emmy, ale czy kobieta zechce współpracować?
Ona też w całej sytuacji widzi szanse dla siebie, na poprawę swojego życia osobistego.
Co dalej z tego wyniknie? Komu uda się spełnić swoje marzenie? Jakie tajemnice muszą zostać odkryte? I czy trzeba je odkrywać za wszelką cenę?
Autorowi należą się wielkie brawa za fantastyczną wyobraźnię i za cudowne umiejętności przelania jej na papier.
"Jutro" to książka fascynująca, przyciągająca jak magnes.
Myślę, że to taki typ powieści, która spodoba się każdemu, bez względu na preferencje literackie.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że inne powieści Guillaume Musso okażą się równie wciągające.
Polecam, to za mało powiedziane. To po prostu trzeba przeczytać.

piątek, 14 listopada 2014

Konkursso Mikołajkowe

Zbliżają się mikołajki i z tej okazji mam dla Was prezent, którym oczywiście jest książka.Lista. Historia zbrodni niedoskonałych... — Magda Bielicka Aby mieć szansę na otrzymanie książki trzeba w komentarzu podać krótką listę książek ( góra 5), jakie uważacie za godne przeczytania, a których ja nie przeczytałam. Osoba która trafi najbardziej  w mój gust czytelniczy otrzyma mikołajkowy prezencik.
Będzie mi miło jeśli info o konkursie zamieścicie na swoim blogu, ale nie jest to warunek konieczny.
Ogłoszenie wyników podam  rzecz jasna 6 grudnia.
Powodzenia i czekam na Wasze propozycje.

PS. książkę wysyłam tylko na krajowe adresy.

ZAPRASZAM

wtorek, 11 listopada 2014

Taniec cieni

Okładka książki Taniec Cieni "Taniec cieni" to debiut literacki Yeleny Black. Mimo iż jest to pierwsza książka autorki nie sposób tego poznać. Mam również nadzieję,że nie jest to pierwsza i ostatnia historia pani Yeleny. Bardzo przypadła mi do gustu.
Bohaterką powieści jest Vanessa Adler, młodziutka dziewczyna, która przyjeżdża da Nowego Yorku, do szkoły baletowej o wysokiej renomie.
jej pobyt w akademii nie wiąże się z miłością do tańca, choć dziewczyna niewątpliwie jest utalentowaną tancerką. Vanessa ma bowiem misję do wykonania, chce odnaleźć siostrę, która zaginęła przed trzema laty, będąc uczennicą właśnie tej placówki.
Vanessa szybko znajduje przyjaciół, czas mija jej szybko na nauce i tańcu.W międzyczasie odkrywa, że jej siostra Margaret nie była jedyną baletnicą, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Co więcej, wszystkie zaginione były solistkami w wystawianym przedstawieniu.
Taniec, wysiłek towarzyszący temu powoduje, że Vanessa doznaje dziwnych wizji, zatracając się całkowicie na chwilę lub dwie. Nie umyka to uwadze głównych nauczycieli tańca.
Wkrótce, zupełnie niespodziewanie zostaje wytypowana do odegrania głównej roli w balecie "Ognisty Ptak".
Wywołuje to oburzenie i zazdrość wśród starszych uczennic, które spodziewały się zobaczyć w obsadzie swoje własne nazwisko.
W sztuce partneruje Vanessie Zep, przystojny chłopiec, obiekt wielu westchnień. Dla świeżo upieczonej solistki zrywa ze swoją dotychczasową dziewczyną, Anną.
Chłopak jest jednak bardzo tajemniczy, niewiele o sobie mówi, pojawia się i znika, nie odpowiada na telefony. Zapewnia jednak, że liczy się dla niego tylko ona, Vanessa. Ona zaś ufa mu bezgranicznie, chociaż Justin, kolega z klasy przestrzegają przed zbytnim zaangażowaniem w ten związek.
Dziewczyna uważa, że kieruje nim zazdrość i zupełnie nie słucha oszczerstw na temat ukochanego. Czy aby słusznie? Co skrywa jeden i drugi chłopak? Jakie sekrety kryją się jeszcze w szkolnych murach? Czy Vanessie, kolejnej solistce grozi również niebezpieczeństwo?
Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem, czyta sie ją ekspresowo. Fabuła wciąga i pochłania czytelnika.
Przez dwa wieczory czułam atmosferę szkoły baletowej, byłam niczym jej uczennica. Przeniosłam się do wspaniałego, choć okraszonego bólem i potem świata tańca.
Może przesadą byłoby stwierdzenie, że książka wywołuje wielkie emocje, ale z pewnością trzyma w napięciu do końca. I do końca nie wiemy jakiego finału tak naprawdę można się spodziewać.



czwartek, 6 listopada 2014

Moje nabytki

Tyle książek   na pólkach. Stos biblioteczny stale powiększany,ale co tam. Musiałam się skusić.
Po bardzo okazyjnych cenach zakupiłam:





Okładka książki Kwiat mroku. Zatraceni       Czarownice z Walwyk - Curtis Peter   Okładka książki Wróżbiarze  
Jak widać ostatnio mam mroczno - magiczne preferencje.
Czytaliście coś z tego? Od czego  zacząć? Skłaniam się ku "Czarownicom..."
Pochwalcie się swoimi nabytkami:)

niedziela, 2 listopada 2014

Powrót na Jabloniowe Wzgórze

Okładka książki Dla Ciebie wszystkoPrzyznam, że ani okładka, jak dla mnie zbyt słodka, ani tytuł nigdy, by mnie nie zachęcił do przeczytania książki. Różowe tło okładki sugeruje zwyczajny romans, tytuł zdaje się tylko to potwierdzać.
Co mnie więc skłoniło do tego, by wziąć powieść w ręce? Oczywiście nazwisko jej autorki. I nie dajcie się zmylić, z całą pewnością nie jest to ani romans, ani zwyczajna opowieść. Jest to natomiast dalszy ciąg losów Ani Kraski, bohaterki "W imię miłości".
Tym razem mamy do czynienia z dorosłą Anią, świeżo upieczoną panią doktor. Przed nią świetnie rozpoczynająca się kariera. Znany neurochirurg zaprasza Anię do Stanów na staż. Dziewczyna jest bardzo podekscytowana i szczęśliwa. Ale jak to często bywa, los lubi trochę namieszać w życiu ludzkim. Tak też stało się i tym razem.
Podczas przejażdżki konnej młoda kobieta znajduje pobitego do nieprzytomności mężczyznę. bez wahania udziela mu pomocy i zabiera do domu.
Odzyskawszy przytomność mężczyzna odmawia wezwania karetki. Lekarka musi poradzić sobie sama.Szybko odkrywa z kim ma do czynienia i dlaczego poszkodowany nie chce jechać po bardziej fachową pomoc.
Pobitym człowiekiem jest bowiem Daniel van der Welt, uciekający przed sprawiedliwością genialny haker. Mimo wszystko Ania pomaga mu jak może , ukrywając niechlubną prawdę przed rodziną.
W międzyczasie wyjeżdża do Gdańska, gdzie jej chłopak stara się załatwić jej angaż w szpitalu swojego ojca.
Tam dziewczyna natyka sie na małego pacjęta z amputowaną nóżką, którego matka porzuciłą w szpitalu.
Jak łatwo się domyślić emocjonalna, wrażliwa kobieta robi wszystko, by chłopcu pomóc.
Wspólnie z szybko wracającym do zdrowia Danielem oraz jego siostrami znajduje sposób na ocalenie czteroletniego Piotrusia.
Czy plan, daleki od zgodności z prawem ma szansę na powodzenie? Czy uda się przywrócić dziecku śmiech na przerażonej, smutnej twarzyczce?
To jest powieść tak pełna emocji, że ktoś kto boi się lub nie lubi płakać podczas czytania, absolutnie  nie powinien jej brać w swoje ręce.
Od pierwszej strony opowiadana przez panią Kasię historia chwyta mocno za serce i właściwie nie puszcza do końca.
W życiu bohaterki dzieje się wiele i niestety wiele złego. Aż trudno uwierzyć, że jedna, drobna istota potrafi znieść tak wiele nieszczęść.
Ania jest jednak niezwykle silna i niezłomna. Stanowić może wzór do naśladowania swoją postawą, szczerością i prostolinijnością. Nie da jej się nie polubić.
Polecam.

Trzeba marzyć

  "...W życiu trzeba iść przed siebie radośnie, z głową pełną marzeń. Robić sobie małe przyjemności, mężczyznom kazać sobie robić duże ...