wtorek, 23 września 2014

Rud€

 Gogolewska - Domagała Ewa  Rud€"Rud€" to powieść nietuzinkowa, trudna do zaklasyfikowania. Z całą pewnością nie jest to romans, kryminał, thriller, ani tym bardziej zwyczajna obyczajówka.
Akcja rozgrywa się w wielu interesujących miejscach ; Belgii, Tunezji, Polsce i Paryżu.
Bohaterką, tą od której w sumie zaczyna się opowiadana historia to belgijka Clementine, matka dwójki dzieci, młoda wdowa. Za namową przyjaciółki Nicole wybiera się na wycieczkę do Tunezji. Wyjazd ma przyspieszyć gojenie się rany po stracie męża. Istotnie z dala od domu łatwiej przychodzi jej pokonanie bólu i oderwanie się od czarnych myśli.
Żeby zyskać trochę na swobodzie zapisuje kobieta dzieci do arabskiego przedszkola, gdzie są szczęśliwe, jak się jednak okazuje tylko do czasu.Pewnego dnia bowiem zostają uprowadzone przez nieznanych sprawców.
Sprowadzona policja nie wiele może i chce pomóc. Clementine musi działać na własną rękę. Pomaga jej w tym  poznana w hotelu pokojówka, Samira i jej brat.
Trudno sobie wyobrazić te chwile grozy, które jako matka musiała przeżyć ta młoda kobieta.
Na szczęście sprawa szybko kończy się pomyślnie, dzieci znów są pod opieką swej rodzicielki. Nie dla wszystkich jednak jest to zakończenie pozytywne. Samira w związku z całą tą poszukiwawczą akcją traci pracę. Jest to poważny problem, gdyż dziewczyna pochodzi z bardzo biednej rodziny.
W ramach wdzięczności Clementine postanawia zatrudnić byłą pokojówkę jako nianię i wywieźć ją do Europy.
Samira przystaje na to z wielką ochotą. Kobiety szybko się zaprzyjaźniają i chociaż trudno się młodej arabce zaklimatyzować w obcym kraju to pomału staje się europejką. Wiąże się to z wieloma zabawnymi sytuacjami:
"... Ale tu w rzeczywistości wszystko wygląda inaczej, zimno przeraźliwie i nawet domy są wyższe niż w Tunisie i mają takie spadziste dachy! Ciągle mam wrażenie, że z tych dachów zsuną się na mnie te dziwne klockowate narośle.
- Jezus Maria, jakie narośle?- Clementine nie nie mogła zrozumieć.
- No takie sześcianowate!- odezwał się ścisły umysł Samiry.
- Sześciany? A! Kominy pewnie!
Clementine dostała ataku śmiechu...."

Samira jednak bardzo szybko się uczy, staje się niezależna. Będąc w Europie wie, że jest już blisko.Ma bowiem pewną tajemnicę. Nosi ja w sobie od lat i za wszelką cenę chce odnaleźć dwie Polki, które przed laty mieszkały nieopodal hotelu, w którym ona pracowała.
Ukryty głęboko sekret jest bolesny niczym zadra. Dziewczyna nikomu go nie zdradziła.
Dzięki szczęśliwemu splotowi wydarzeń jej misja ma szansę wreszcie na pomyślne zakończenie.
Co to za sekret? Po co Samirze są dwie Polki?
Kto ciekaw niech sięga czym prędzej po "Rud€."
Ewa Gogolewska- Domagała pokazuje nam barwny kawałek świata. Podróż do Tunezji nieco przeraża ze względu na mało zrozumiałą przez europejczyków kulturę, jednak niezwykle fascynuje.
Autorka funduje nam całą paletę emocji; można zarówno uronić łzę jak i pośmiać się z całego serca.
Na dodatek z całych sił kibicuje się młodej Samirze w doprowadzeniu misji do końca.
Niewątpliwie jest to piękna książka, a do tego daleka od banału.
To coś dla wrażliwych czytelników oraz tych, co lubią odrobinę egzotyki w tle.

Książkę otrzymałam do recenzji od portalu Zaczytaj się!

środa, 10 września 2014

Florystka

Okładka książki Florystka  "Florystka" to kolejny kawał świetnej prozy o charakterze kryminalnym.
Tutaj tak jak w poprzednich znanych mi powieściach pani Bondy spotykamy się z Hubertem Meyerem, policyjnym profilerem.
We "Florystce" jednak nie jest on zatrudniony przez policję. W przeszłości bowiem popełnił poważny błąd w profilu sprawcy i odsunął się w cień. Wiedzie więc spokojne życie z dala od miasta i spraw policyjnych. Niespodziewanie jednak dostaje propozycję współpracy stanowiącą jednocześnie szansę na zrehabilitowanie się.
w Białymstoku ginie ośmioletnia dziewczynka, Zosia.
Meyer ma za zadanie sporządzić profil sprawcy, co ma ułatwić schwytanie go nim będzie za późno na ratunek.
Czas goni.
Zadziwiająco sprawa zaginionego dziecka wiąże się z zabójstwem z przed lat. Wówczas zginął chłopiec, Amadeusz.
Jego matka to była harfistka, obecnie zajmująca się kwiatami. Powszechnie uznawana jest za wariatkę, która rozmawia, słyszy swojego nieżyjącego syna. Dodatkowo zadaje sobie ból, tnie nadgarstki, parzy dłonie.
Profiler nie ma łatwego zadania. Współpracuje z początkującą profilerką, Leną Pawłowską, której głównym celem, przynajmniej na początku jest szpiegowanie Huberta i donoszenie na niego do szefa.
W międzyczasie Meyer odkrywa nieprawidłowość  dotyczącą dochodzenia w sprawie śmierci syna florystki.
Czy te dwa śledztwa coś  łączy ze sobą? Czy psychologowi policyjnemu uda się uratować dziewczynkę i powrócić do policyjnego światka w świetle chwały?
Katarzyna Bonda jest prawdziwą mistrzynią gatunku. Jej powieści są dopracowane w każdym szczególe.
"Florystka" urzekła mnie swoim artystycznym kolorytem. Tytułową bohaterkę od początku bardzo polubiłam i jej postać wzbudziła we mnie całą gamę emocji.
Mimo,że książka nie była cienka to przeczytałam ją w ekspresowym tempie i oczywiście czuję, że jeszcze mi mało.
Już z utęsknieniem czekam na kolejna powieść pisarki. I jestem przekonana, że warto czekać. Jakoś tak mam, że każda z czytanych pozycji tej autorki podoba mi się bardziej.




czwartek, 4 września 2014

Zbyt krótkie szczęście

Zbyt krótkie szczęście - Paweł Pollak     "Zbyt krótkie szczęście" to z kolei drugi kryminał Pawła Pollaka, który miałam przyjemność przeczytać. Pierwszym była "Kanalia"i po zapoznaniu się z piórem autora, z miejsca wpisałam go na listę ulubionych pisarzy. Moje oczekiwania wobec "...szczęścia"były duże.
Głównym bohaterem powieści jest komisarz Marek Przygodny, który prowadzi  śledztwo w sprawie zabójstwa dwójki licealistów; Żanety i Patryka.
Młodzi ludzie zostają zastrzeleni na jednym z przystanków autobusowych we Wrocławiu.
Policjant nie jest jedyną osobą, która chce odnaleźć mordercę.
Swoje własne dochodzenie prowadzi także jego bliski znajomy dziennikarz, Jerzy Kuriata.
Panowie jednak nie wspierają się w swoich postępowaniach śledczych. Każdy działa po swojemu, nie chwaląc się wynikami, które nawiasem mówiąc u nich obu są raczej mizerne.
Odkrycie prawdy nie jest łatwe, brak  bowiem świadków przestępstwa, a wszelkie tropy prowadzą do nikąd.
Oczywiście okazuje się, że sprawca jest bliżej niż się wszyscy spodziewają, jednak długo pozostaje w gronie osób najmniej podejrzanych.
Książka pana Pollaka to kolejny dobrze dopracowany kryminał.
Co najbardziej w nim mnie urzekło to postać bezdomnego matematyka, którego Przygodny spotyka przed szkołą zamordowanych zakochanych.
Jego smutna historia porusza i nadaje dodatkowego waloru powieści.
Na łamach książki mamy również do czynienia z kilkoma śmiesznymi sytuacjami, a to za sprawą pobocznych bohaterów; dwóch niezbyt rozgarniętych posterunkowych.
Lektura dzięki temu nabiera ciekawszego kolorytu:
"...- najpierw musimy zatankować- Wójcik pokazał na mocno wychylony w lewo wsaźnik poziomu paliwa.
- Nie musimy.
- Nie pokazuje rezerwy, bo lampka się zepsuła, ale już na pewno jeździmy na rezerwie i to chyba długo.
- Nie o to mi chodzi.
Wojtkiewicz sięgnął do schowka i wyciągnął coś, co przypominało panel radia, ale nim nie było, gdyż ten od początku ich zmiany tkwił we właściwym miejscu, pozwalając na słuchanie wrocławskiej Eski. Chyba, że pojawiały się reklamy, wtedy przełączali na radio ZET.
- Mam zagłuszarkę - powiedział, lekko machając niepanelem, żeby pokazać, o czym mówi.
- Jaką zagłuszarkę?
- Zagłuszarkę sygnału.
- Nic nie rozumiem- przyznał się Wójcik. - Co to jest ta zagłuszarka i co ma do tego, że zaraz zabraknie nam benzyny?
- Samochody nie potrzebują do jeżdżenia benzyny, to wymyślono, żeby samochody dawały dochód też po sprzedaniu.
Wójcik przetrawił tę zaskakującą wiadomość.
- To po co kierowcy kupują benzynę, jak jej nie potrzebują?
- Bo myślą, że potrzebują. Na początku potrzebowali, ale przecież samochód wynaleziono bardzo dawno temu - Wojtkiewicz nie miał pewności, jak dawno,więc wolał  żadnych dat nie podawać - i nie ma siły, żeby przez tyle czasu konstruktorzy nie wymyślili silnika, który może jeździć bez benzyny...
...- A jak ten nowy  silnik nie jest na benzynę, to na co jest?- zainteresował się Wójcik.
- Na nic ..."
Jak łatwo się domyślić tych dwoje daleko za zagłuszarce nie dojechali, ale dostarczyli czytelnikowi wiele radości.
Polecam, szczególnie wielbicielom rodzimych powieści kryminalnych.


Książkę otrzymałam do recenzji od portalu Zaczytaj się!


Trzeba marzyć

  "...W życiu trzeba iść przed siebie radośnie, z głową pełną marzeń. Robić sobie małe przyjemności, mężczyznom kazać sobie robić duże ...