Przejdź do głównej zawartości

Zbyt krótkie szczęście

Zbyt krótkie szczęście - Paweł Pollak     "Zbyt krótkie szczęście" to z kolei drugi kryminał Pawła Pollaka, który miałam przyjemność przeczytać. Pierwszym była "Kanalia"i po zapoznaniu się z piórem autora, z miejsca wpisałam go na listę ulubionych pisarzy. Moje oczekiwania wobec "...szczęścia"były duże.
Głównym bohaterem powieści jest komisarz Marek Przygodny, który prowadzi  śledztwo w sprawie zabójstwa dwójki licealistów; Żanety i Patryka.
Młodzi ludzie zostają zastrzeleni na jednym z przystanków autobusowych we Wrocławiu.
Policjant nie jest jedyną osobą, która chce odnaleźć mordercę.
Swoje własne dochodzenie prowadzi także jego bliski znajomy dziennikarz, Jerzy Kuriata.
Panowie jednak nie wspierają się w swoich postępowaniach śledczych. Każdy działa po swojemu, nie chwaląc się wynikami, które nawiasem mówiąc u nich obu są raczej mizerne.
Odkrycie prawdy nie jest łatwe, brak  bowiem świadków przestępstwa, a wszelkie tropy prowadzą do nikąd.
Oczywiście okazuje się, że sprawca jest bliżej niż się wszyscy spodziewają, jednak długo pozostaje w gronie osób najmniej podejrzanych.
Książka pana Pollaka to kolejny dobrze dopracowany kryminał.
Co najbardziej w nim mnie urzekło to postać bezdomnego matematyka, którego Przygodny spotyka przed szkołą zamordowanych zakochanych.
Jego smutna historia porusza i nadaje dodatkowego waloru powieści.
Na łamach książki mamy również do czynienia z kilkoma śmiesznymi sytuacjami, a to za sprawą pobocznych bohaterów; dwóch niezbyt rozgarniętych posterunkowych.
Lektura dzięki temu nabiera ciekawszego kolorytu:
"...- najpierw musimy zatankować- Wójcik pokazał na mocno wychylony w lewo wsaźnik poziomu paliwa.
- Nie musimy.
- Nie pokazuje rezerwy, bo lampka się zepsuła, ale już na pewno jeździmy na rezerwie i to chyba długo.
- Nie o to mi chodzi.
Wojtkiewicz sięgnął do schowka i wyciągnął coś, co przypominało panel radia, ale nim nie było, gdyż ten od początku ich zmiany tkwił we właściwym miejscu, pozwalając na słuchanie wrocławskiej Eski. Chyba, że pojawiały się reklamy, wtedy przełączali na radio ZET.
- Mam zagłuszarkę - powiedział, lekko machając niepanelem, żeby pokazać, o czym mówi.
- Jaką zagłuszarkę?
- Zagłuszarkę sygnału.
- Nic nie rozumiem- przyznał się Wójcik. - Co to jest ta zagłuszarka i co ma do tego, że zaraz zabraknie nam benzyny?
- Samochody nie potrzebują do jeżdżenia benzyny, to wymyślono, żeby samochody dawały dochód też po sprzedaniu.
Wójcik przetrawił tę zaskakującą wiadomość.
- To po co kierowcy kupują benzynę, jak jej nie potrzebują?
- Bo myślą, że potrzebują. Na początku potrzebowali, ale przecież samochód wynaleziono bardzo dawno temu - Wojtkiewicz nie miał pewności, jak dawno,więc wolał  żadnych dat nie podawać - i nie ma siły, żeby przez tyle czasu konstruktorzy nie wymyślili silnika, który może jeździć bez benzyny...
...- A jak ten nowy  silnik nie jest na benzynę, to na co jest?- zainteresował się Wójcik.
- Na nic ..."
Jak łatwo się domyślić tych dwoje daleko za zagłuszarce nie dojechali, ale dostarczyli czytelnikowi wiele radości.
Polecam, szczególnie wielbicielom rodzimych powieści kryminalnych.


Książkę otrzymałam do recenzji od portalu Zaczytaj się!


Komentarze

  1. Raczej nie przeczytam z dość specyficznego powodu. Pamiętam, jaką pan Pollak zrobił awanture blogerowi o to, że mu się nie podobała jego książka. Nie mam ochoty na awanturę w razie czego, więc nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem, choć nie slyszałam o tej awanturze. Mi akurat książka się podobała, więc chyba nie muszę się martwić;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za tę sympatyczną recenzję, natomiast do pani Scarlett mam pytanie, jakiemu blogerowi, kiedy i o jaką książkę rzekomo zrobiłem awanturę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, jak skomentować dialog pomiędzy tymi dwoma policjantami...;) Kryminał z elementami humoru? Czemu nie?
    A o awanturze nie słyszałam ale, podobnie jak autor, też chętnie dowiem się o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Narodziny gniewu

Od ukazania się książki na rynku często natykałam się na pełne zachwytu recenzje. Mimo tego jakoś nie dowierzałam do końca w kunszt tej książki. Jednak nie ukrywam, że coś mnie do niej ciągnęło. Ciągle jednak odsuwałam powieść na później.
Oj, i po co mi to było?
Jak się do niej dobrałam, to dosłownie przepadłam. I nie , nie od pierwszej strony. Przepadłam od momentu gdy zaczęła się II wojna światowa. Otóż autorka pisze o wojnie tak, jak to opowiadała mi przed laty babcia, która przeżyła okupację niemiecką. Nie jest łatwo mówić, pisać o tamtych czasach. Trudne sytuacje, niebezpieczeństwo, okrutność okupantów i ludzi. Niepewność, strach. A w tym wszystkim starania o zwykłe życie, miłość, przyjaźń.
Bohaterowie powieści rzuceni są w wir wojny. Każdy radzi sobie jak potrafi. Jedni za wszelką cenę chcą być sobą, wytrwali w swoich ideałach, inni płyną z prądem dbając głownie o wygodę, a jeszcze inni starają się być po prostu przyzwoitymi ludźmi.
Hanka i Alicja to dwie przyjaciółki z miejs…

Nabytki biblioteczne (54)

Niech ktoś zabierze ode mnie kartę biblioteczną! Chociaż jedną (operuję bowiem trzema)
Pożyczam książki szybciej niż czytam.
Oddaje jedną, przynoszę trzy. I z żadnej nie jestem w stanie zrezygnować. A czasu co raz mniej.Ale powiedzcie sami, czy można nie przynieść takich cudowności do domu?





Dobrze, że niedługo święta, będę mogła nadgonić trochę czytanie.


   Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek.

Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy.

Tymczasem ON wie już o niej wszystko.
Ma listę.
Eliza jest na niej trzecia.


   W małym, sennym miasteczku tylko na pozór niewiele się dzieje.

Malownicza kamienica z mansardą, której szczyt zdobią dwa zamyślone anioły zwane Serafinami, skrywa pod swym dachem niejedną tajemnicę. Nieprzewidziane okoliczności sprawiają, że Lena, dziewczyna pełna marzeń i wiary w przyszłość, zostaje jej nową lokatorką. Poznaje swoich s…

Życie na wynos

Na powieściach autorstwa Olgi Rudnickiej powinno być zamieszczone ostrzeżenie; nie czytać publicznie, czytanie grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu.
Po książki pisarki sięgam z zamkniętymi oczami i zawsze jest to ogromna przyjemność i świetna zabawa.
"Życie na wynos" jest kontynuacją przygód zwariowanej pisarki Emilii Przecinek i jej rodziny, którą to mogliśmy poznać w tomie pt. "Granat po proszę". Niech jednak nie martwią się ci, którzy nie mieli okazji przeczytać pierwszej części, śmiało można czytać obie książki niezależnie.
Tym razem Emilia biedzi się nad kolejną książką, ale ma pewien zastój w pisarstwie. Nijak nie może ruszyć do przodu. Wszystko i wszyscy dookoła mimo starań zamiast jej pomagać tylko przeszkadzają. Mistrzyniami zamieszania są dwie starsze panie; matka i teściowa Emilii. Sytuacji oczywiście nie ułatwia fakt. że w piwnicy apartamentowca, w którym mieszkają Przecinkowie zostaje znaleziony trup. Rzecz jasna zwłoki odnajduje nasza niezastąpi…