poniedziałek, 30 marca 2015

Czerwone jak krew

Okładka książki Czerwone jak krew "Czerwone jak krew" stanowi pierwszą część trylogii o Lumikki Andersson. Jest to powieść kryminalna skierowana głównie do młodzieży.
Bohaterką każdej części jest siedemnastoletnia licealistka.

"...Rodzice wydumali dla niej imię, które nijak się miało do bajkowej rzeczywistości. Śnieżka Andersson. Włosy nie były czarne jak hebanowe drzewo, cera nie lśniła bielą, usta nie biły po oczach czerwienią. Farba do włosów i makijaż upodobniłyby ja do bajkowej imienniczki, tylko po co ?.."

Lumikki uczy się w liceum artystycznym i jest wielka indywidualnością. Nie ma przyjaciół, radzi sobie ze wszystkim sama, chodzi własnymi ścieżkami.
Mieszka również sama, z dala od rodzinnego domu.
Pewnego razu przez przypadek w szkolnej ciemni fotograficznej natyka się na schnące banknoty.
Budzi się w niej żyłka detektywistyczna i nastolatka postanawia sprawdzić dokąd zaprowadzi ją trop pozostawionych pieniędzy.
Pech sprawia,że zostaje nakryta na śledzeniu podejrzanej osoby i zmuszona zostaje do współpracy.
Okazuje się, że plecak z pieniędzmi znajduje w swoim własnym ogrodzie, podczas trwającej imprezy Elisa, córka miejscowego policjanta.
Ponieważ wszystkie banknoty były pobrudzone krwią, a Elisa i jej dwójka przyjaciół nie myśleli zbyt trzeźwo, wyczyścili je zaczęli suszyć w szkolnej ciemni.
Lumikki pomaga kolegom w wyjaśnieniu sprawy i oczywiście pakuje się w poważne tarapaty.
Czy wyjdzie z tego obronną ręką? Czy dzięki swoim umiejętnościom i inteligencji sprawi, że sprawiedliwości stanie się zadość?  I czy zyska w końcu przyjaciół?
Książkę czyta się szybko, jest ona napisana bardzo przystępnym językiem, akcja toczy się wartko, nie ma przydługich, męczących opisów.
Nie jest to jednak lektura, która wnosi do naszego życia jakieś wielkie emocje, przeżycia. Raczej jest to powieść, którą po przeczytaniu pamięta się krótko.
Niemniej  tak do oderwania się, czy zabicia czasu nadaje się świetnie.

niedziela, 22 marca 2015

Spotkania z duchami

Pomoc z zaświatów. Duchy bliskich w służbie żyjących - Hancock Maureen 
Maureen Hancock jest medium i uzdrowicielką wykorzystującą metody naturalne.
Jako mała dziewczynka Maureen na skutek zatrucia zapadła w śpiączkę. Gdy szczęśliwie się z niej przebudziła odkryła w sobie szczególne właściwości; zaczęła widzieć duchy, mogła wyczuwać ich obecność, a nawet z nimi rozmawiać.
Jako dorosła kobieta postanowiła wykorzystać swoje zdolności, aby pomóc innym. Założyła dwie fundacje charytatywne, pracuje w hospicjach, występuje dla publiczności przekazując informacje od duchów dla ich bliskich.
Na takie spotkania przychodzi mnóstwo ludzi, Maureen nie odmawia nikomu i robi to za darmo. Niestety odbija się to niekiedy na jej zdrowiu. Organizm jest przeciążony, co powoduje zasłabnięcia, utraty przytomności.

"... Kontakt z duchami potrafi wyssać z człowieka całą energię, trzeba więc uważać, co się robi, żeby podtrzymać połączenie z duszą zmarłej osoby, muszę utrzymywać poziom energii przez cały czas..."

Trzeba dodać, że Maureen poza tym, co robi niejako zawodowo jest również żoną i matką. To rzecz jasna wymaga także sporo wysiłku. Kobieta żyje naprawdę intensywnie, praktycznie nie mając czasu dla siebie.

"....Ta książka jest poradnikiem, jak przejść od życia do śmierci i z powrotem oraz jak przeżyć w pełni każdą chwilę ku pamięci naszych zmarłych bliskich..."

Na końcu każdego rozdziału są porady, wskazówki jak należy pielęgnować swoje zdolności, intuicję, jak dostrzec to, co niewidzialne na pierwszy rzut oka.

Muszę przyznać, że i ja miałam przed laty pewne doświadczenia z duchami. Niemniej wówczas nie byłam gotowa na takie spotkania. Przytłaczał i blokował mnie strach.
Ta książka pomogła mi zrozumieć pewne rzeczy, przestać się bać nieznanego, a także przyczyniła się do rozbudzenia mojej intuicji.
Polecam tę pozycję tym, którzy chcą zgłębić istotę istnienia, rozwinąć swoją intuicję, wrażliwość.



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję  Forum Karty Losu.








Czas na...wyniki!

Dziękuję wszystkim uczestnikom wybierajki za udział:)
Zwycięzca może być tylko jeden i w tej wybierajce los uśmiechnął się do....Kathy Leonii.
Gratuluję, książka leci do Ciebie.
Pozostałe osoby zachęcam do zaglądania na bloga, bo za jakiś czas pojawi się jakiś konkursik, w którym będzie można zdobyć coś przyjemnego do czytania:)

sobota, 14 marca 2015

Poukładaj mi życie

Okładka książki Poukładaj mi życie
           Wydawnictwo Novae res słynie z odkrywania znakomitych debiutantów w świecie literackim. Czy w przypadku debiutantki, Oli Józefiny Sokołowskiej też tak będzie?Czy jej debiut będzie równie spektakularny?
"Poukładaj mi życie" składa się z dwóch części.
Część pierwsza przedstawia życie  młodej studentki prawa, Liliany. Przyjeżdża ona do Torunia, na studia. Do miasta przyciąga ją także jej pasja, taniec. Bowiem właśnie w Toruniu znajduje się jej wymarzona szkoła tańca.
Historia zaczyna się banalnie. Dziewczyna zakochuje się w przystojnym koledze z roku, Janku. Chłopak ma jednak dziewczynę, z którą mieszka, są parą od dawna.
Nie przeszkadza mu to jednak uwodzić i flirtować z Lilianą.
Gdy sytuacja nabiera tempa dziewczyna wycofuje się z romansu. Ich drogi się rozchodzą.
W drugiej części Liliana jest już prawie trzydziestoletnią kobietą, matką dwóch uroczych dziewczynek.
Jest spełniona zawodowo, otworzyła własną szkołę tańca.
I nagle...pojawia sie on. I co za tym idzie burzy spokój i wywraca jej życie do góry nogami.
Czy jednak jest możliwy powrót do przerwanej miłości? Czy da się odbudować to, co przed laty zburzyli?
Moje oczekiwania do ksiązki były duze, czy zostały spełnione?
Początkowo myślałam, że nie. Uważałam, że historia jest banalna, taka jakich wiele, nic nie wnosząca do życia, nie wywołująca większych emocji.
W trakcie zbliżania się do końca lektury odczucia moje zaczęły się zmieniać. Wczułam się mocniej w świat bohaterki, ciekawiło mnie, co będzie dalej.
Koniec powieści zaskoczył mnie i był daleki od banału.
Sądzę, że pisarka ma potencjał, a jej pierwsza książka jest udanym debiutem. Chętnie przeczytam jeszcze coś, co wyjdzie z pod jej pióra.



wtorek, 10 marca 2015

Do trzech razy Natalie

  O tym jak bardzo stęskniłam się za zwariowanymi siostrami Sucharskimi przekonałam się sięgając na wyczekiwaną trzecią część o ich losach.
Już od pierwszych stron wiedziałam, że warto było czekać. Uśmiech nie schodził mi z twarzy przez cały czas czytania. Siostrzyczki znów spowodowały, że spłynęła na mnie pozytywna energia.
Tym razem siostry są wściekłe na swoich partnerów życiowych. W akcie zemsty wyjeżdżają znienacka do Międzyzdrojów, gdzie Nata ma spotkanie autorskie.Wynajmują kwaterę u sympatycznej, aczkolwiek dość specyficznej starszej pani.
Zamiast jednak odpoczywać pakują się jak to one w kryminalną aferę.
Tymczasem panowie zostają sami w domu, razem z dziećmi, które bynajmniej nie ułatwiają im życia. Na dodatek niezrównane pociechy sprowadzają jedną z babć, która dokłada swoje trzy grosze i dopełnia czarę goryczy.
Przy dzieciach i prowadzeniu domu pomaga im  urocza niczym same właścicielki domu, gospodyni, Pani Fela. Z nią panom również trudno znaleźć wspólny język.

"... - Rodziną się albo jest, albo nie.Niech się pan zdecyduje.
-Jestem ojcem dziecka Anny.
- Czyżby? - zmierzyła go podejrzliwym wzrokiem - Pani Anna powiedziała, że  jej dxziecko nie ma ojca.
- Jak to nie ma? A ja?! - zdenerwowała się Marian.
- Ja tam nic nie wiem, synku. Ale te wrzaski w niczym ci nie pomogą.
- To ja poproszę z inną Natalią. - Marian za wszelką cenę starał się uspokoić. Normalnie po prostu wszedłby do domu, ale przecież nie będzie się szarpał ze starszą kobietą.
- Którą?
- No może... Po prostu z Natalią Sucharską. Bez drugiego imienia- uściślił.
- Nie ma. wyjechała.
- Aha, to może jest Nata?
- Też nie ma. Wyjechała.
- A jest którakolwiek z pań Sucharskich?
- Nie ma.
- To dlaczego pani od razu nie mówi?!
- A co to ja obcemu mam mówić, że właścicielek nie ma w domu?- zapytała jego rozmówczyni zbulwersowana..."

Jak widać panowie nie będą mieli łatwo. Z Nataliami czy bez nich zawsze wiatr w oczy.
W Międzyzdrojach  trzy najmłodsze panie Sucharski na własną rękę prowadzą śledztwo dotyczące zamordowanej dziewczyny. Oczywiście tym samym doprowadzają miejscową policję do białej gorączki. Jednocześnie narażają się  na duże niebezpieczeństwo.
Natalie nie byłyby jednak sobą gdyby miały nie poradzić sobie w każdej sytuacji.
I to przestępcy powinni się ich bać. Nie zadziera się przecież z Nataliami.
Zupełnie nie da się nudzić z siostrzyczkami. Są nieprzewidywalne, zabawne i ni e sposób ich nie lubić.
Tych, którzy nie poznali jeszcze sióstr Sucharskich gorąco namawiam do szybkiego nadrobienia zaległości. Nie będziecie żałować.
Kolejny raz pani Rudnicka stanęła na wysokości zadania. Nie jest łatwo pisać o tych samych bohaterkach tak, aby czytelnika nie zamęczyć, nie przesadzić z kreacją postaci. Pisarce się udało pokonać wszelkie pułapki z tym związane i stworzyć niezapomnianą książkę.
Jestem zachwycona po raz trzeci.

piątek, 6 marca 2015

Na krawędzi nigdy

Okładka książki Na krawędzi nigdy "Na krawędzi nigdy" to typowy romans, ale czy na pewno typowy?
Camryn to dwudziestoletnia dziewczyna nie mająca  w dotychczasowym życiu szczęścia w miłości. Jej poprzedni chłopak ginie w wypadku. Młoda kobieta po tym fakcie nie jest w stanie z nikim się spotykać. Jej przyjaciółka Natalie stara się jednak za wszelką cenę wyciągnąć ją z dołka i rozerwać.
w momencie gdy chłopak Natalie poróżnia przyjaciółki Camryn ma dość. Pakuje plecak i wsiada do pierwszego lepszego autobusu.
Podczas jazdy spotyka młodego mężczyznę, Andrew. Początkowo chłopak ją irytuje lecz szybko się okazuje, że nadają na tych samych falach.
Andrew nie szuka miłości, jednak piękna pasażerka autobusu robi na nim większe wrażenie, niżby sobie tego życzył.

"... Przez chwilę myślę o tym, gdzie każde z nas by się znalazła, gdybyśmy się nie spotkali. Ale szybko daję sobie spokój, bo skręca mi się żołądek. Nie umiem sobie wyobrazić, że go nie spotkałam. I nie chcę..."

Mężczyzna za swoja misję bierze sobie opiekę nad Camryn. Razem docierają do szpitala, gdzie umiera ojciec Andrew. Potem podróżuję poprzez Luizjanę, by dotrzeć do teksasu, skąd pochodzi mężczyzna. Podczas podróży świetnie się bawią i zaczyna kwitnąć ich miłość.
Jednakże na ich uczuciu kładzie się cień. Andrew ma pewną tajemnicę, której nie chce i nie może wyjawić.
Czy ona spowoduje, że ich uczucie się wypali? Czy miłość jest na tyle silna, by znieść  najmocniejszy z ciosów losu?
Nie mogę powiedzieć, aby książka  mnie oczarowała, spowodowała zatracenie się w jej treści. Podobała mi się oczywiście, lecz moje oczekiwania wobec niej były bardzo duże i nie do końca zostały spełnione.
Rozczarowało mnie zwłaszcza zakończenie, ale może nie powinnam się czepiać  ponieważ autorka dzięki niemu otworzyła sobie furtkę do kontynuowania powieści.
Z pewnością sięgnę po dalsze losy tej dwójki kochanków. Ciekawa jestem ich dalszej historii, gdzie zabrnie ich uczucie. Może pisarce uda się nawet bardziej mnie zachwycić.

niedziela, 1 marca 2015

Wiosenna wybierajka

Z okazji zbliżającej się wiosny proponuję wybierajkę trwającą do 21 marca. W tymże dniu wylosuję szczęśliwego posiadacza jednej z tych książek:
Okładka książki Urojenie  Okładka książki Nie zabija się czarnego kota                                                                         
         Aby otrzymać książkę należy zgłosić się pod postem, podając swój e-mail i tytuł wybranej powieści.warunkiem jest również posiadanie adresu krajowego.
 Miło mi będzie jeśli dołączycie do obserwatorów bloga lub zamieścicie u siebie informację o wybierajce .
Byle do wiosny:)
powodzenia:))))))                                                                                        

Trzeba marzyć

  "...W życiu trzeba iść przed siebie radośnie, z głową pełną marzeń. Robić sobie małe przyjemności, mężczyznom kazać sobie robić duże ...