niedziela, 26 stycznia 2014

Oddawajka ;)

Oddam w dobre ręce "Córkę czarownicy"Anny Klejzerowicz .
Jacyś chętni?

Wśród osób, które zechcą przygarnąć  książkę wylosuję 14 lutego szczęśliwą osóbkę, do której "Córeczka" powędruje.
Oprócz zgłoszenia, podania maila i posiadania krajowego adresu nie wymagam nic więcej.

sobota, 25 stycznia 2014

W różanym ogrodzie

http://www.znak.com.pl/files/covers/card/b3/Michalak_OgrodKamili_500pcx.jpg Jestem po kolejnej lekturze prozy  pani Michalak.. Tym razem dałam się uwieść "Ogrodowi Kamili."
Jak w większości powieści tej autorki  tłem akcji jest dom, o którym marzy główna  bohaterka. Mimo tego i jeszcze kilku przewidywalnych sytuacji książka jest świetna.
Główna bohaterka, Kamila jest młodą kobietą mieszkającą z ciotką w Nowej Hucie.
Nie ma pracy, ani pomysłu na życie. Za sobą natomiast ma przyre doświadczenia, śmierć ukochanej matki i złamane serce prze z niejakiego Jakuba Kilińskiego.
Kamila jest marzycielką, romantyczką, a przy tym denerwująco naiwną, oderwaną od rzeczywistości dziewczyną. Marzy o domku z pięknym ogrodem pełnym róż. Nawet nie przypuszcza, że jej marzenia mogą sie niespodziewanie spełnić.
Nie podejrzewając żadnego oszustwa czy manipulacji kobieta przyjmuje niecodzienną propozycję pracy polegającą na zamieszkaniu w starej willi Sasance w podwarszawskim Milanówku. Jej zadaniem jest wyremontować i urządzić dom dla młodej, romantycznej osoby.
Oczywiście dziewczyna zakochuje się w  domu, ogrodzie, a także jeszcze w kimś. I tu przyznać muszę, że o ile Kamilę odebrałam jako osobę infantylną i troszkę irytującąto jej szef Łukasz zrobił na mnie wrażenie. Pisarka wykreowała go na wspaniałego mężczyznę, odpowiedzialnego,czułego, kipiącego testosteronem, ale nie ckliwego gogusia czy typowego macho.
Oczywiście oboje młodych ludzi musi napotkać różne przeszkody, żeby być razem, co jest też chwilami męczące, ale i dość intrgujące.Już, już ma być dobrze, a tu nagle trach...
Jak to u Katarzyny Michalak bywa, oprócz domu, ogrodu i miłości są też i i zwierzęta.; Tym razem mamy suczkę, Kulkę potrąconą przez pirata drogowego przybłędę.
Suczka łączy głównych bohaterów, a jej obecność nadaje kolorytu powieści i dostarcza wzruszeń.
Polecam książkę wszystkim wielbicielkom autorki. Ja chętnie jeszcze raz wybiorę się do urokliwego Milanówka już za sprawą drugiej powieści z cyklu "Zacisze Gosi".
Gosia pojawia się w ogrodzie u Kamili i jest tajemniczą, piękną i nieszczęśliwą osóbką. Bardzo chcę ją bliżej poznać.























środa, 15 stycznia 2014

Córka Czarownicy

  "Córka czarownicy" Anny Klejzerowicz to kontynuacja "Czarownicy". Tytuły jak najbardziej trafne ponieważ książki naprawdę rzucają czar, a może nawet urok na czytelnika. Zauroczona "Czarownicą"nie mogłam obojętnie przejść obok jej "córki".
Tym razem poznajemy Małgosię kilkanaście lat starszą, dorosłą już pannę. Jest ona studentką weterynarii.
Wyczekiwana przez przybranych rodziców przyjeżdża do nich na wakacje.
Niemniej plany wspólnego i jakże przyjemnego spędzenia czasu biorą mówiąc kolokwialnie w łeb. Małgosia początkowo wesoła i beztroska zaczyna dziwnie się zachowywać. Krzyczy, nie śpi po nocach, znika gdzieś, nie mówiąc gdzie się wybiera i kiedy wróci. Na wyciągniętą do pomocy dłon Michała i Ady nawet nie spojrzy.
Mężczyzna postanawia sam odkryć, co dręczy dziewczynę. Rozmawia z Damianem, przyjacielem Gosi, próbuje wydedukować, o co może w tym wszystkim chodzić i w jakie kłopoty wpakowała sie jego "mała dziewczynka".
Młoda kobieta nie chce z nikim rozmawiać. Jej bliscy martwią się, że wrócił koszmar z przeszłości gdy Małgosia długi czas nie odzywała się do nikogo. i rzeczywiście całą sprawa wiąże się ściśle z przeszłością. Lecz, co ma wspólnego las, staw i młody, nie znany bliżej nikomu człowiek spędzający wakacje na wsi?
Odkrycie prawdy jest bolesne,ale przynosi wielką ulgę i oczyszczenie.
Czy Gosia upora się z traumą z dzieciństwa? Czy w końcu zrzuci z siebie ciężkie brzemię?
Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Odkrywanie prawdy wraz z bohaterami wciąga. Autorka wie jak budować napięcie i potrafi zainteresować czytelnika w taki sposób, by nie chciał odłożyć powieści póki nie ujrzy ostatniej strony.
Przyznam szczerze, że poprzedniczka "Córki..." bardziej przypadła mi do gustu. Zapewne z tej przyczyny, że budziła wiele emocji i wzruszeń. Wyciskała łzy i uciskała na na czułą strunę uczuć. W tej powieści było mniej wzruszających scen, ale za to pojawił sie wątek kryminalny, co dodało niewątpliwego smaczku tej historii.
Oczywiście polecam.



sobota, 4 stycznia 2014

Rodzina Casteel

 










Moja przygoda z panią Andrews rozpoczęła się przed laty, oczywiście od "Kwiatów na poddaszu", potem były kolejne tomy o rodzinie Dollangangerów. Zauroczona książkami  sięgnęłam po wszystkie inne powieści autorki. W pamięć szczególnie zapadła mi "Na imię mi Rain" i do niej zapewne jeszcze kiedyś wrócę.
Bardzo ucieszyła mnie wieść, że pisarka stworzyła jeszcze jedną sagę. Bez wahania zabrałam się do czytania "Rodziny Casteel".
Autorka przenosi nas na Wzgórza Strachu, gdzie mieszka tytułowa rodzina. Nie jest to zwykła rodxzina, o nie.
Nie dość, że od lat ma fatalną opinię wśród mieszkańców gór i pobliskiego miasteczka, to jeszcze panuje w niej skrajne ubóstwo. Ojciec, Luke Casteel to hulaka i hazardzista, rzadko bywa w domu, a jak już jest nie wiele z niego pożytku.Jego żona, Sara stara się jak może zapewnić dzieciom wikt i jako taki opierunek. Najmłodsza córka Casteelów cierpi na dziwną chorobę, ale w domu nie ma ani pieniędzy, ani czasu na wizytę lekarza i postawienie diagnozy, nie wspominając o leczeniu. W chatce mieszkają jeszcze rodzice Luka; matka schorowana staruszka i milczący, wycofany z życia rodzinnego staruszek.
Najstarsza córka, Heaven kocha swoją rodzinę i pomaga w domu jak może. Dobrze się uczy, uwielbia czytać. Ciężko pogodzić jej naukę i obowiązki domowe, w dodatku zmaga się z niezrozumiałą niechęcią i obojętnością ojca. Jak się okazuje mężczyzna obwinia ją podświadomie o spowodowanie śmierci kobiety, którą bardzo kochał. Była to matka dziewczyny, która zmarła podczas jej narodzin.
Młoda Casteelówna ma jednak w sobie dumę i siłę, dzięki którym nie załamuje jej beznadziejna sytuacja materialna. Ma też wsparcie swojego przyrodniego brata Toma oraz nauczycielki, panny Deale, która często pomaga Heaven i jaj rodzeństwu.
Po pewnym czasie do grona sprzymierzeńców dziewczyny dołącza Logan, nowy uczeń w szkole. Pochodzi on z bogatej rodziny. Jednak jego status nie przeszkadza mu obdarzyć uczuciem śliczną, ale i bardzo ubogą Heaven. W smutnym życiu nastolatki w końcu pojawiają się blaski.
Jednak nie trwa to długo.
Umiera babcia dzieci. Cała rodzina cierpi po jej stracie. Niestety nie koniec to jeszcze nieszczęść, które spadają gradem na Casteelów. Sara wkrótce rodzi dziecko- potworka. Nie ma przy niej męża, którego wsparcia oczekuje w tak trudnej chwili. Luke zarażony syfilisem leczy się z dala od domu. Kobieta nie wytrzymuje, pakuje manatki i zostawia dzieci samopas.
Heaven jako najstarsza z rodzeństwa musi zrezygnować ze szkoły i zapewnić rodzeństwu i dziadkowi byt.
Wyczekiwany ojciec, na którego wszyscy liczą w końcu pojawia się, ale zamiast wsparcia gotuje dzieciom niecodzienną i przerażającą niespodziankę.
Czy zły los w końcu się odwróci? Czy trudne dzieciństwo piątki dzieciaków zmieni się w drogę bez kolców?
Tego dowiecie się zagłębiając się w karty powieści. "Rodzina Casteel" to pierwszy tom cyklu. Przyznaję bez bicia, że bardzo niecierpliwie wypatruję chwili, gdy ukaże się kolejny.
Nie mam pojęcia, co jest w tych powieściach V.C. Andrews, że tak do siebie ciągną. Nie jest to przecież proza najwyższych lotów. w dodatku we wszystkich powieściach przewija się podobny schemat, dziewczyny z ubogiego domu, która nie pasuje do nędzy i biednej rodziny, a także robi wszystko, by odkryć rodzinną tajemnicę.
Mi osobiście to nie przeszkadza i niby domyślam się, co może kryć się na łamach kolejnego tomu, ale i tak przeczytam go z przyjemnością.

Trzeba marzyć

  "...W życiu trzeba iść przed siebie radośnie, z głową pełną marzeń. Robić sobie małe przyjemności, mężczyznom kazać sobie robić duże ...