środa, 23 sierpnia 2017

Trzeba marzyć

Okładka książki Trzeba marzyć "...W życiu trzeba iść przed siebie radośnie, z głową pełną marzeń. Robić sobie małe przyjemności, mężczyznom kazać sobie robić duże przyjemności i nauczyć się mówić nie..."


Marzenia są w życiu bardzo istotne. Nie sposób się, co do tego nie zgodzić. Fajnie, gdy nas inspirują, skłaniają  do działania i w następstwie po prostu się spełniają. Marzyć można o wielu rzeczach; miłości, rodzinie, bogactwie, sławie. Są marzenia realne i te mniej realne.  Są ludzie, którzy marzą skrycie i tacy, co o n ich dużo opowiadają. Są tacy, co bujają w obłokach i tacy, którzy nie boją się po marzenia sięgać.
Nasze bohaterki to dwie przyjaciółki Jagoda i Beata. Obie właściwie marzą o tym samym; wielkiej miłości.
Obydwie kobiety są już po trzydziestce i czują, co by tu nie mówić, presję czasu, niestety głównie wymuszaną przez otoczenie. Jagoda mieszka z matką, która również marzy o tym, aby córka znalazła sobie odpowiedniego mężczyznę. Jednocześnie zaś uważa, że Jagoda jest niedojrzała i że bez niej, kochającej ją matki nie poradzi sobie. Przecież to ciągle mała, potrzebująca swojej mamusi dziewczynka.I rzeczywiście na drodze Jagody pojawiają się nieodpowiedni partnerzy. Gdy w końcu dziewczyna zakochuje się w sporo starszym człowieku, matka wpada w panikę.
Beata natomiast w szukaniu mężczyzny swojego życia wspomaga się biurem matrymonialnym. Możemy łatwo się domyślić, czym to może zaowocować.
Książka napisana jest w sposób lekki, z nutą dowcipu. Perypetie miłosne bohaterek pokazane są w sposób ironiczny, niejako w krzywym zwierciadle. Ukazują bowiem problem niejednej młodej osoby stojącej  u progu życia. Pokazują obawy, rozterki i ograniczenia, na które napotyka praktycznie każdy człowiek chcący się usamodzielnić.
Powieść nie powaliła mnie może na łopatki, ale i nie znudziła. Oczekiwałam po niej trochę więcej, niemniej tak  na wakacjach dobrze było sobie nią czas urozmaicić.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

czwartek, 10 sierpnia 2017

Taka karma czy głupie serce

Okładka książki Taka karma czy głupie serce  Sara jest trzydziestoletnią mieszkanką Madrytu. Ma narzeczonego, Roberta oraz młodszą szaloną siostrę i nie mniej zwariowanych rodziców. Jak wiadomo z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach o czym Sara dość szybko się przekonuje. Marzeniem kobiety jest otworzenie sklepu i pracowni, w której mogłaby oddawać się swojej pasji. Mimo iż z wykształcenia jest chemikiem, to w duszy od zawsze jest artystką. Artystką, która potrafi stworzyć prawdziwe cuda za pomocą piór.
Jej marzenie praktycznie się spełnia. W domu swojej nieżyjącej babci powstaje jej warsztat pracy. Zapał dziewczyny nieco stygnie, gdy okazuje się, że jej wysiłek, talent i pasja to zdecydowanie za mało, aby się utrzymać i mieć z tego dochód. Jednak los się do niej uśmiecha. Sara dostaje propozycję wykonania skrzydeł Ikara na jeden z dużych pokazów mody.
Niestety los bywa przewrotny i ma dla niej jeszcze nie jedną niespodziankę. Zamiast świętego spokoju potrzebnego do tworzenia w jej domu zamieszkuje siostra wraz ze swoim narzeczonym oraz rozwodzący się ojciec. Na domiar złego narzeczony siostry to nikt inny tylko jej licealna miłość.
Akcja powieści toczy się w Hiszpanii i nasi bohaterowie mają iście hiszpański temperament. Szybko się okazuje, że Sara może liczyć na wszystko, tylko nie na spokój.
Książka w zapowiedziach miała być szalona i zabawna. Czy tak się okazała?
Na pewno nie brak w niej szaleństwa, każda strona obfituje w zdarzenia, które śmiało można nazwać szalonymi. Za sprawą tego stoją rzecz jasna świetnie wykreowane postacie. Natomiast muszę się trochę przyczepić do humoru. Nie to, żeby książka nie miała w sobie go wcale. Niemniej nie rozbawiła mnie tak jakbym tego sobie życzyła. Przez przeszło pięćset stron powieści może uśmiechnęłam się kilka razy. Oczywiście podniosłam wysoko poprzeczkę, więc możliwe, że to z tego powodu czuję się zawiedziona. Może wśród czytelników znajdzie się toś, kto będzie śmiał się w głos czytając o perypetiach naszej plumassiere.
Podsumowując całokształt książka jest z pewnością warta uwagi. Akcja toczy się wartko, nie ma w niej przydługich, nużących opisów, a główna bohaterka jest przeurocza i ma nieprawdopodobnie fascynujące przypadki. Polecam, to dobra lektura na końcówkę wakacji.



wtorek, 8 sierpnia 2017

Nabytki biblioteczne (46)

I znów przyniosłam do domu kilka cudownych książeczek. Każda trochę z innej beczki, ale mam nadzieję na super seans czytelniczy z każdą z nich:


Okładka książki Karuzela   Że cię nie opuszczę aż do śmierci…

Renata żyje w nieustannym biegu. Trudno jej znaleźć choćby krótką chwilę tylko dla siebie. Cały dom jest na jej głowie, co przy trójce małych dzieci i ciągle nieobecnym mężu nie jest łatwe. Poza tym, od pewnego czasu kobieta boryka się z różnymi dolegliwościami. Najlżejszy dotyk sprawia, że na jej ciele pojawiają się sińce. Diagnoza lekarska jest jednoznaczna – Renata choruje na białaczkę. Ta wiadomość zupełnie przewraca do góry nogami życie jej i oraz całej rodziny.

Karuzela, to niezwykła opowieść o walce z okrutną chorobą. Pełna ciepła i subtelnego humoru. To nie tylko historia Renaty, ale także całej jej rodziny, która w obliczu tragedii jednoczy się na nowo. Są bowiem sytuacje, w których człowiek nie może być sam. Zwłaszcza, gdy każda chwila jest walką o powrót do normalności, o jeszcze jeden mały krok.
Okładka książki Gałęziste    Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz... i w co do tej pory wierzyłeś...

Jest taki dom, w którym nie chciałbyś spędzić nocy. Z jakiegoś powodu ciemność w nim jest inna. Jeszcze bardziej złowroga niż gdziekolwiek indziej...

Jest takie jezioro, w którym mieszkają nieumarli. Ich przewaga nad Tobą jest prosta – oni nie potrzebują nabierać powietrza...

Jest taki demon, o istnieniu którego wolałbyś nie wiedzieć. Niematerialne uosobienie zła, przed którym nie sposób uciec...

Jest takie miejsce, w którym mieści się ten dom. Miejsce, w sercu którego kryje się też to jezioro i w którym ten demon był od zawsze. To las. Las, w którym za nic w świecie nie chciałbyś się zgubić. Gdy już raz do niego wejdziesz, nie pozwoli Ci wyjść...

Jest taka historia, której nie chciałbyś poznać. Opowieść, która Cię zaintryguje, zaskoczy i przerazi do szpiku kości. Thriller na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny.


Okładka książki Tajemnicza śmierć Marianny Biel  W piwnicy chorzowskiego familoka zostają znalezione zwłoki Marianny Biel, dawnej gwiazdy miejscowego teatru. Choć aktorka mieszkała w tym miejscu od lat, nikt z lokatorów nie zauważył jej zniknięcia. Policja lekceważy sprawę i szybko dochodzi do wniosku, że to nieszczęśliwy wypadek. Tylko Szymon Solański, zwolniony z pracy policjant, jest przekonany, że mogło to być morderstwo. W śledztwie wspiera go Gucio, przygarnięty ze schroniska kundelek.



środa, 2 sierpnia 2017

Tysiąc odłamków Ciebie

Okładka książki Tysiąc odłamków ciebie Zawsze pasjonowały mnie opowieści o przenoszeniu się w czasie. Powstało ich całkiem sporo i przeważnie wszystkie mogę uznać za frapujące. Bez wahania więc sięgnęłam po "Tysiąc odłamków ciebie". Co prawda bohaterowie tej powieści przenoszą się, ale nie tyle w czasie, co  w wymiarze. Tak więc trafiają  w alternatywne światy, niejako wcielając się w siebie z innego wymiaru.  Trzeba przyznać, że pomysł niezwykły, co stanowi przyjemną odskocznię od tych wielu powstałych już historii z przenoszeniem się. Natomiast całość trochę mi się ciągnęła. Nie mogę powiedzieć, że przeczytałam książkę jednym tchem.
Bohaterką jest Marguerite, córka wybitnych naukowców, którzy stworzyli urządzenie zwane firebirdem. Dzięki temu sprytnemu przedmiotowi można wyruszyć w podróż do innej rzeczywistości. Nie jest jeszcze przetestowany, ale w wyniku zniszczenia ważnych danych przez asystenta naukowców, Paula oraz nagłej śmierci ojca Marguerite , Theo, uczeń rodziców dziewczyny wraz z nią wyruszają w niezwykłą podróż, by odnaleźć i zabić mordercę wybitnego fizyka. Podejrzewany o zbrodnię jest właśnie Paul. Niemniej  Marguerite w to nie wierzy. Przenosząc się jego śladem do Rosji upewnia się w tym. Dodatkowo odkrywa, że się zakochała.
 Ktoś jednak chce zniszczyć, wykorzystać wynalazki ojca dziewczyny. Ona postanawia zrobić wszystko, by temu zapobiec. Tajemnicza sprawa niesie za sobą zdumiewające i zaskakujące rozwiązanie. Niebezpieczeństwo podąża jej śladami.
Historia bez zastrzeżeń powinna trafić w mój gust. Tymczasem interesowała mnie fragmentami.  Przeczytałam w całości, głownie dlatego, że jednak ciekawiło mnie jak się zakończy. Książka jest pierwszą częścią cyklu, ale nie jestem pewna czy sięgnę po kolejne. Trochę szkoda mi czasu, chociaż może się okazać, że dalsze części będą lepsze. Nie zrozumcie mnie źle, książka nie jest zła, ale czegoś mi w niej zabrakło. Może było w niej za mało wartkiej akcji, przygód trzymających w napięciu? Jednym słowem zdaje się, że miałam w stosunku do niej zbyt wielkie oczekiwania.

Trzeba marzyć

  "...W życiu trzeba iść przed siebie radośnie, z głową pełną marzeń. Robić sobie małe przyjemności, mężczyznom kazać sobie robić duże ...