środa, 31 grudnia 2014

Szczęśliwego roku 2015

                                                              
                                                                    
                                                              Szczęśliwego Nowego Roku    

Kochani, nadchodzi koniec roku i początek nowego. Z tej okazji życzę wszystkim szampańskiej zabawy i żeby w 2015 roku nie zabrakło Wam interesujących książek oraz czasu potrzebnego do ich przeczytania.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Białe róże dla Matyldy

Okładka książki Białe róże dla Matyldy Pani Magdalena Zimniak znana jest mi już nie od dziś. Jej powieści mają w sobie magnetyzm i z całą pewnością nie ominę obojętnie żadnej pozycji podpisanej nazwiskiem tej pani.
"Jezioro cierni" bardzo mi się podobało. "Pokój Marty"- zafascynował."Willa" - oczarowała, a "Białe róże..."? Wstrząsnęły, poraziły, zachwyciły.
Autorka ma niewątpliwy dar czarowania słowem. Nie boi się poruszać trudnych tematów.
Tym razem zabiera nas w głąb psychiki chorej kobiety, która przez swoją chorobę ma zaburzony pogląd rzeczywistości, odczuwa silną potrzebę kontrolowania sytuacji. Dopuszcza się ona przerażających okropieństw, a wszystko to w imię chęci zaistnienia, bycia najważniejszą, podziwianą, kochaną.
"...to już nie tylko chory psychicznie potwór, to również inteligentna, chroniąca własny tyłek suka, gotowa usunąć z drogi każdego, kto zagrozi jej bezpieczeństwu..."
Bohaterką powieści jest Beata, która po tragicznej śmierci rodziców odkrywa w domu swojej jedynej ciotki pamiętniki.
W czasie ich czytania rodzą się w niej przeróżne uczucia. Okazuje się, że przez dotychczasowe życie była cały czas okłamywana przez wszystkich swoich bliskich.
Lektura pamiętników sprawia, że wiele rzeczy się wyjaśnia, wiele gmatwa.
Pomału młoda kobieta traci zdolność obiektywizmu. Nie wie komu może ufać. Każdego zaczyna podejrzewać o spowodowanie śmierci rodziców.
Ucieka nawet od kochanego i kochającego męża, traci do niego zaufanie.
Czy uda się jej uporać z upiorami z przeszłości? Czy rodzinne sekrety powinny ujrzeć światło dzienne?
"Białe róże dla Matyldy" to książka niebywale wciągająca i emocjonalna. Ciężko ją odłożyć choć na chwilę nie poznawszy dalszego ciągu.
Sądząc po okładce i tytule można by spodziewać się lekkiej obyczajówki. Nic bardziej mylnego.
Dla mnie jest to dramat psychologiczny, w dodatku doskonale skonstruowany.
Będzie to niezapomniana książka.
Polecam i jeszcze raz polecam.

niedziela, 21 grudnia 2014

Wybierajka

Przy świątecznych porządkach uznałam,że moje książki mają trochę za ciasno.
Chętnie podzielę  się jakąś z innymi.
Zgłaszajcie się pod postem, wpisując swojego maila oraz tytuł, który Was interesuje. Spośród zgłoszeń wylosuję 6 stycznia szczęśliwca, do którego książkę wyślę.
A oto, co mam  do zaoferowania:

Okładka książki Zapach spalonych kwiatów   Okładka książki Delicje z Dextera   Okładka książki W kanałach Lwowa   Okładka książki Paradoks     

PS.1. książki wysyłam na polskie adresy
      2. Poproszę o info o wybierajce na waszych blogach.

Zapraszam serdecznie:))

sobota, 20 grudnia 2014

Telefon od anioła

Telefon od anioła - Musso Guillaume  Czy za pomocą telefonu, a właściwie jego pamięci można poznać drugą osobę? Oczywiście jej preferencje dotyczące muzyki, filmów z całą pewnością, ale czy dowiemy się jaka ta osoba jest naprawdę, czym się kieruje w życiu?
Guillaume Musso udowadnia, że jest to możliwe.
Jonathan, bohater powieści przez przypadek jest w posiadaniu telefonu należącego do Madeline.Na początku uważa ja za nieprzyjemną, antypatyczną kobietę. przeglądając jej telefon natomiast odkrywa, że jej osoba zaczyna go intrygować, a nawet fascynować. Dzięki aparatowi telefonicznemu poznaje też najbardziej skrywany sekret młodej kobiety.
Madeline, jest właścicielką kwiaciarni, w przeszłości była jednak policjantką. Karierę policyjną zakończyła wówczas, gdy sprawa, którą prowadziła skończyła się tragicznie. Madeline załamana próbowała nawet targnąć się na własne życie. Otworzenie kwiaciarni jest formą terapii i jednocześnie spełnieniem jej marzeń.
Będąc w posiadaniu telefonu Jonathana nie przegląda jego zawartości, jednak odsłuchuje wiadomość od jego byłej żony. Okazuje się, że mężczyzna jest znanym restauratorem, który zrezygnował z prowadzonego biznesu. W kobiecie budzi się uśpiona żyłka detektywistyczna i próbuje się dowiedzieć, co mogło mężczyznę skłonić do wycofania się z interesu. Zaczyna prywatne, malutkie śledztwo.
Po pewnym czasie nasi bohaterzy spotykają się  w Nowym Yorku, aby dokonać wymiany telefonów. Podczas rozmowy okazuje się, że łączy ich jeszcze postać Alice, dziewczyny, którą Jonathan poznał pół roku po  jej rzekomym zamordowaniu. Jak to możliwe? Przecież Madeline miała dowód na to, że dziewczyna nie żyje.
Oboje postanawiają odnaleźć nastolatkę. Czy im się to uda?
Jak to u Musso bywa, historia jest zagadkowa i zawiła, a zakończenie nieoczekiwane.
Książka trzyma w napięciu i nie puszcza do ostatniej litery.
Kto nie lubi zarywać nocy, niech tą powieść omija szerokim łukiem.

czwartek, 18 grudnia 2014

Złodziejka marzeń

Złodziejka marzeń - Sakowicz Anna   Potrzebujecie pozytywnej energii?
Jeśli tak, to sięgnijcie po "Złodziejkę marzeń". To powieść, która niesie ze sobą jak najbardziej optymistyczne przesłanie, choć nie brak w niej i innych emocji. Niewątpliwie doładowuje akumulatory.
Joanna to samotna matka nastoletniej Lusi, z zawodu nauczycielka. Żyje sobie wraz z córką spokojnie, do czasu gdy ze strony matki pada propozycja nie do odrzucenia. Joanna  razem z Lusią muszą zaopiekować się samotną, niedołężną ciotką.
Chcąc nie chcąc kobieta zamiast spokoju podczas zasłużonego urlopu, pakuje walizki i stawia się u drzwi ciotki, mieszkającej w Starogardzie Gdańskim.
Ciocia okazuje się zażywną starszą panią, wcale nie wymagającą opieki, jednak cieszącą się z towarzystwa młodych osób.
Od tej pory życie Joanny zmienia się całkowicie. Okazuje się, że ma bardzo dużo do zrobienia podczas urlopu. Zaczyna pisać bloga, próbuje spełnić marzenie o napisaniu książki, udziela się charytatywnie w hospicjum dla chorych dzieci, gdzie zjednuje sobie serduszka trzech uroczych dziewczynek.
Dzięki nim udaje jej się stworzyć coś, o czym zawsze marzyła, choć w nieco innej postaci:
"... Mam pomysł na baśń o niezwykłej złodziejce. Takiej, która nie tylko kradnie, lecz podrzuca marzenia.
- Jak Robin Hood?
- Prawie. Tylko zamiast pieniędzy i złota są właśnie marzenia.
- O, to będzie piękna opowieść- westchnęła Szpilka.
- To ta złodziejka jest jak choroba - powiedziała nagle Pati, a dziewczynki spojrzały w jej kierunku.
- Choroba?- zdziwiłam się, bo jednak nie tak sobie wyobrażałam bohaterkę mojej opowieści.
- Tak. Choroba jest jak ta złodziejka, kradnie marzenia, a podrzuca jedno: marzenie o zdrowiu, nie?..."
Anna Sakowicz stworzyła piękną powieść, niby zwykłą, obyczajową, a jednak daleką od banału.
Znajdujemy tu i humor, optymizm, pewną lekkość, jak i smutek, współczucie, zwątpienie.
Autorka pokazuje, że nic nie jest jednoznaczne. Bohaterka natomiast wzbudza wielką sympatię i daje się polubić już od pierwszej strony.
Jest to niewątpliwie przyjemna, ciepła książka na długie, chłodne wieczory.

piątek, 12 grudnia 2014

Nabytki biblioteczne czyli kiedy ja to wszystko przeczytam?

Znacie ten ból, gdy coraz ciekawsze pozycje ukazują się na półkach bibliotek, księgarni, a tymczasem własne półki w domu uginają się pod stosem książek cierpliwie czekających na swoją kolej. I wszystko byłoby pięknie gdyby nie wróg każdego mola książkowego - czas.
Czasami myślę, że braknie mi życia na wszystko, co chciałabym przeczytać.
A oto co nabyłam w mojej ukochanej bibliotece:
Okładka książki Telefon od anioła  Przystań Julii - Michalak Katarzyna  Podarunek - Mirek Krystyna 


Dolina mgieł i róż - Krawczyk Agnieszka  Okładka książki Białe róże dla Matyldy Okładka książki Papierowa dziewczyna   

Wszystkie piękne i świeże, zachęcają by je wziąć i przeczytać tak jednym tchem. Aż trudno się zdecydować od której zacząć przygodę.
Co byście wybrały na początek?

czwartek, 11 grudnia 2014

Harpia

Okładka książki HarpiaPrzed kilkoma laty zapoznałam się z twórczością pani Noszczyńskiej. "Kufer babki Alicji", "Hormon nieszczęścia"czy "Historia nie Magdaleny" zapadły mi trwale w pamięć.
Teraz przyszła kolej na najnowszą powieść pt."Harpia".
W książce tej poznajemy Adelę, osobę pewną siebie, twardo stąpającą po ziemi, nie angażującą się w bliższe relacje z ludźmi, a z mężczyznami w szczególności.
Jest ona kobietą przedsiębiorczą i prawdziwie niezależną. Prowadzi swój własny biznes; galerię staroci"Strych".
Doskonale sobie radzi kontrolując swoje życie emocjonalne, do czasu, gdy po pierwsze jacyś złoczyńcy szukają w jej sklepiku skarbu, po drugie na jej drodze staje mężczyzna, który jeszcze lepiej od niej potrafi panować nad emocjami., jeszcze sprawniej umie narzucać swoją wolę.
Adela po raz pierwszy w życiu jest przez kogoś zdominowana, zawsze bowiem wybierała mężczyzn z gatunku "mamlasów". No i oczywiście  sytuacja ta sprawia, że zakochuje się z miejsca.
Rzecz jasna nie jest to miłość łatwa, po drodze jest mnóstwo wybojów i turbulencji.
I jak to u autorki bywa nie można narzekać na brak humoru słownego i sytuacyjnego:
"...- Tak słucham - odezwałam się w słuchawkę stacjonarnego. - I zarazem dziękuję, ale nie skorzystam.
- Z czego?- spytał po chwili zaskoczony, męski głos.
- Z prezentacji garnków,elektrycznych kołder samoleczących, ubezpieczenia na życie, zmiany operatora telefonicznego  i ze wszystkiego innego, co zamierza mi pan zaoferować.
- No tak, domyślam się, że pani to wszystko posiada, a z wszelakich usługodawców jest pani bezkrytycznie zadowolona - westchnął zawiedziony.
- Nie posiadam i nie zamierzam posiadać - odparłam.
- Oj szkoda, bo na przykład taka samolecząca kołdra elektryczna...
- Dość tego! - przerwałam kategorycznie - Niczego nie chcę. I do widzenia.
- Ależ chwileczkę!- zaprotestował głos.- Przecież ja pani niczego nie proponowałem!
- Zatem o co chodzi? I kto mówi?
- Komenda dzielnicowa. Przepraszam, że się nie przedstawiłem, ale nie dopuściła mnie pani do słowa.
- Aha... Czego więc komenda sobie życzy?
- Niczego. To znaczy - zreflektował się głos - Chciałbym wiedzieć, czy u pani wszystko w porządku.
- Chciałabym.
- Oj, coś... jest nie tak? - zaciekawił się głos.
- Nie. Tylko komenda to rodzaj żeński, więc powinien pan powiedzieć; chciałabym.
- Chciałabym... tfu! Bardzo proszę panią o powagę, bo sprawa jest poważna.
- wobec tego komisariat. Nie wiem czym się to różni formalnie, ale na pewno płcią  - kontynuowałam uparcie..."

Książkę po prostu się  połyka i to z szerokim uśmiechem na twarzy. To wspaniały rozweselacz, zadziała nawet na największego smutasa.
Polecam.


środa, 3 grudnia 2014

Polskie morderczynie

"Polskie morderczynie" to książka dokumentalna, przedstawiająca historie czternastu kobiet. Kobiet, które wiele dzieli, ale jedno łączy - pobyt w więzieniu i wyrok za zabójstwo.
Skazane, ukazane na kartach powieści dobrowolnie opowiedziały swoje losy, pokazały swój punkt widzenia, zgodziły się na fotografie, które autorka zamieściła w książce.
Są to różne kobiety; jedne pochodzą z dobrych domów, są wykształcone, z wysokim ilorazem inteligencji, drugie wychowane zostały w rodzinach patologicznych, gdzie często dochodziło do przemocy fizycznej lub psychicznej.
Niektóre z nich przez przypadek, najczęściej  za sprawą miłości uwikłały się w środowisko przestępcze.
Morderstwa popełnione przez nie mają rozmaite podłoże, kobietami kierują różne motywy i uczucia.
Często jest to zazdrość, chęć zemsty, nierzadko poczucie krzywdy, chęć uwolnienia się np.od męża tyrana.
O ile morderstwo popełnione w samoobronie, pod wpływem strachu można jakoś zrozumieć to ciężko przyjąć do wiadomości, że ktoś może zabić kogoś  dla kilku złotych.
Część bohaterek powieści nie przyznaje się do winy, uważa się za niewinne, chociaż dowody mówią same za siebie.
Czytając " Polskie morderczynie" musiałam sobie robić częste przerwy. Nie potrafiłam jednym ciągiem poznać wszystkich opowieści. Niejednokrotnie nie mogłam uwierzyć, że tyle agresji tkwi  w często na pozór delikatnych kobietach.
Zbrodnie dokonane były nierzadko w sposób okrutny, budzący odrazę.
Jedna z morderczyń zabijając mężcyznę zamknęła jego zwłoki w wersalce  i spała na niej przez kilka nocy.
Narzędzia zwykle używane przez zabójczynie to  sznurki, młotki, śrubokręty, noże itp. 
Po każdym opisie kobiet autorka zamieściła ich charakterystykę podaną przez psychologa.
Książka porusza trudne tematy i nie każdemu przypadnie do gustu. Niemniej jest ona pozycją niezwykle interesującą i wartą uwagi.
To coś dla czytelników o mocnych nerwach.

Trzeba marzyć

  "...W życiu trzeba iść przed siebie radośnie, z głową pełną marzeń. Robić sobie małe przyjemności, mężczyznom kazać sobie robić duże ...