Przejdź do głównej zawartości

Harpia

Okładka książki HarpiaPrzed kilkoma laty zapoznałam się z twórczością pani Noszczyńskiej. "Kufer babki Alicji", "Hormon nieszczęścia"czy "Historia nie Magdaleny" zapadły mi trwale w pamięć.
Teraz przyszła kolej na najnowszą powieść pt."Harpia".
W książce tej poznajemy Adelę, osobę pewną siebie, twardo stąpającą po ziemi, nie angażującą się w bliższe relacje z ludźmi, a z mężczyznami w szczególności.
Jest ona kobietą przedsiębiorczą i prawdziwie niezależną. Prowadzi swój własny biznes; galerię staroci"Strych".
Doskonale sobie radzi kontrolując swoje życie emocjonalne, do czasu, gdy po pierwsze jacyś złoczyńcy szukają w jej sklepiku skarbu, po drugie na jej drodze staje mężczyzna, który jeszcze lepiej od niej potrafi panować nad emocjami., jeszcze sprawniej umie narzucać swoją wolę.
Adela po raz pierwszy w życiu jest przez kogoś zdominowana, zawsze bowiem wybierała mężczyzn z gatunku "mamlasów". No i oczywiście  sytuacja ta sprawia, że zakochuje się z miejsca.
Rzecz jasna nie jest to miłość łatwa, po drodze jest mnóstwo wybojów i turbulencji.
I jak to u autorki bywa nie można narzekać na brak humoru słownego i sytuacyjnego:
"...- Tak słucham - odezwałam się w słuchawkę stacjonarnego. - I zarazem dziękuję, ale nie skorzystam.
- Z czego?- spytał po chwili zaskoczony, męski głos.
- Z prezentacji garnków,elektrycznych kołder samoleczących, ubezpieczenia na życie, zmiany operatora telefonicznego  i ze wszystkiego innego, co zamierza mi pan zaoferować.
- No tak, domyślam się, że pani to wszystko posiada, a z wszelakich usługodawców jest pani bezkrytycznie zadowolona - westchnął zawiedziony.
- Nie posiadam i nie zamierzam posiadać - odparłam.
- Oj szkoda, bo na przykład taka samolecząca kołdra elektryczna...
- Dość tego! - przerwałam kategorycznie - Niczego nie chcę. I do widzenia.
- Ależ chwileczkę!- zaprotestował głos.- Przecież ja pani niczego nie proponowałem!
- Zatem o co chodzi? I kto mówi?
- Komenda dzielnicowa. Przepraszam, że się nie przedstawiłem, ale nie dopuściła mnie pani do słowa.
- Aha... Czego więc komenda sobie życzy?
- Niczego. To znaczy - zreflektował się głos - Chciałbym wiedzieć, czy u pani wszystko w porządku.
- Chciałabym.
- Oj, coś... jest nie tak? - zaciekawił się głos.
- Nie. Tylko komenda to rodzaj żeński, więc powinien pan powiedzieć; chciałabym.
- Chciałabym... tfu! Bardzo proszę panią o powagę, bo sprawa jest poważna.
- wobec tego komisariat. Nie wiem czym się to różni formalnie, ale na pewno płcią  - kontynuowałam uparcie..."

Książkę po prostu się  połyka i to z szerokim uśmiechem na twarzy. To wspaniały rozweselacz, zadziała nawet na największego smutasa.
Polecam.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nabytki biblioteczne (54)

Niech ktoś zabierze ode mnie kartę biblioteczną! Chociaż jedną (operuję bowiem trzema)
Pożyczam książki szybciej niż czytam.
Oddaje jedną, przynoszę trzy. I z żadnej nie jestem w stanie zrezygnować. A czasu co raz mniej.Ale powiedzcie sami, czy można nie przynieść takich cudowności do domu?





Dobrze, że niedługo święta, będę mogła nadgonić trochę czytanie.


   Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek.

Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy.

Tymczasem ON wie już o niej wszystko.
Ma listę.
Eliza jest na niej trzecia.


   W małym, sennym miasteczku tylko na pozór niewiele się dzieje.

Malownicza kamienica z mansardą, której szczyt zdobią dwa zamyślone anioły zwane Serafinami, skrywa pod swym dachem niejedną tajemnicę. Nieprzewidziane okoliczności sprawiają, że Lena, dziewczyna pełna marzeń i wiary w przyszłość, zostaje jej nową lokatorką. Poznaje swoich s…

Nowakowie. Kruchy fundament - recenzja przedpremierowa

Pamiętacie, że uwielbiam sagi rodzinne? Owszem, nie każda mi przypada do gustu, ale zwykle jest tak, jak z rodziną Nowaków czyli jak najbardziej pozytywnie.
Krzysztof i Małgorzata są wydawałoby się małżeństwem idealnym. On , wzięty prawnik, ona doskonała pani domu. Wychowują czwórkę dzieci; dwudziestoletniego Tomka, dwa lata młodszą Kasię, piętnastolatka Łukasza i najmłodszą latorośl, trzyletniego Kubę.
Mimo iż otoczenie patrzy z podziwem na ich życie, oni mają problemy i właściwie zawsze je mieli. Im większy kryzys przechodzili tym bardziej Małgorzata  próbowała zacieśnić ich więzy. Z każdego kryzysu wychodzili cało lecz  z nowym dzieckiem. To by jedyny sposób  kobiety, by zatrzymać przy sobie męża. On , zawsze odpowiedzialny, nawet gdy miał serdecznie dość zawsze poświęcał się dla rodziny. Dawno zaprzestał  zainteresować i zmobilizować żonę do jakichkolwiek innych działań niż te związane z domem. Bezskuteczne starania spowodowały u niego znudzenie tematem i niejako obojętność.
Krz…

Zbyt piękne - przedpremierowo

Nigdy nie ukrywałam faktu, że uwielbiam twórczość Olgi Rudnickiej. Nie ominęłam i nie ominę żadnej jej książki. Mimo że nieodwołalnie, niezaprzeczalnie i raczej na zawsze me serce skradły siostry Sucharskie, najnowsza powieść autorki również spełniła moje oczekiwania. Zuzanna i Tymoteusz kupują dom w Kłopotowie. Już sama nazwa miejscowości sugeruje, że nie był to najszczęśliwszy zakup w ich życiu. Oboje nie znali się do momentu gdy spotkali się w rzeczonym domu. Od razu nie przypadli sobie do gustu. Niemniej jak to się mówi musieli jechać na tym samym wózku, albowiem obydwoje zostali oszukani przez wcześniejszego właściciela posiadłości, niejakiego Hieronima Srokę. Oczywiście zgłosili sprawę na policję, ale znając opieszałość funkcjonariuszy tejże instytucji, biorą sprawy w swoje ręce. Próbują na własną rękę dorwać oszusta. Żadne z nich nie może zrezygnować z szansy odzyskania domu lub pieniędzy. Tymoteusz zainwestował w ten zakup wszystkie swoje oszczędności, a Zuzka zaciągnęła kre…