środa, 26 czerwca 2013

Lista. Historia zbrodni niedoskonałych

          Lista. Historia zbrodni niedoskonałych... — Magda Bielicka   Magda Bielicka jest redaktorem, dziennikarzem oraz autorką bloga pod arcyciekawym tytułem "Z życia Wąsatej Kreatury." Stworzyła też powieść, którą zaliczyłabym do grona obyczajówek, ale obyczajówek z wątkiem kryminalnym.
Mam nadzieję, że nie będzie  to ostatnie dzieło pani Bielickiej, bo uważam, że osoba z tak dużą i niesamowitą wyobraźnią oraz świetnym piórem po prostu musi pisać. Po przeczytaniu książki staję się absolutną  fanką jej twórczości.
Książka ta zachęca do przeczytania już swoim tytułem; "Lista. Historia zbrodni niedoskonałych". Natomiast okładka, na której widnieje wielka góra pieniędzy, a z jej szczytu smętnie spoglądają trzy osoby i kot, tylko utwierdza w przekonaniu, że będzie to niebagatelna historia.
Bohaterami powieści są młodzi ludzie: Adam i Agnieszka. Adam posiada kotkę, a Agnieszka ma córkę. Oboje mają kłopoty finansowe. Z tego powodu mężczyzna zmuszony jest wynająć komuś pokój. Szczęśliwym trafem jest to Agnieszka. Razem powinno być im łatwiej, ale czy na pewno?
Młodzi od pierwszego spotkania rozumieją się w lot. Kobieta wynajmuje u Adama pokój, ale traktuje go tylko jako sypialnię dla siebie i córeczki, Ani. Wieczorami przy dobrym filmie i jeszcze lepszym drinku opowiadają sobie swoje perypetie życiowe. Agnieszka jest kobietą po przejściach i stworzyła sobie dla poprawy nastroju czy też zabawy listę osób, które jej utrudniły życie. Żartuje, że chciałaby się na nich zemścić, odpłacić im za swoje krzywdy.
Sublokatorzy wpadają na równie genialny, co wariacki pomysł dokonania włamania do domu byłego szefa Agi. Opracowują szczegółowy plan, dzięki  któremu mają pożegnać się z problemami finansowymi. Jak łatwo się domyślić realizacja projektu niesie ze sobą niespodziewane konsekwencje.
Para świeżo upieczonych włamywaczy zaczyna mieć oprócz pieniędzy poważne kłopoty, a to dopiero początek ich przestępczej drogi.
Dodatkowo sprawy komplikuje pojawienie się byłego mężczyzny Agnieszki i jednocześnie ojca Ani. On też ma swój przestępczy plan.
Czy młoda kobieta poradzi sobie z nową przeszkodą broniącą jej dostęp do spokojnego, szczęśliwego życia?
Książkę tą czyta się w iście ekspresowym tempie. Fabuła jest zwariowana i nieprzewidywalna. Zdecydowanie trzeba ją czytać z przymrużeniem oka. Jest to trochę taka bajka dla dorosłych.
Na szczególną uwagę zasługuje według mnie postać kotki, Niutki. Jej właściciel nazywa ją sierściuchem, władcą piekieł, diabelskim pomiotem. Niby jest złośliwym i wrednym zwierzakiem, a ja jednak z miejsca ją polubiłam. Przecież każdy kot musi mieć swój charakterek.
Powieść tę polecam każdemu, kto potrzebuje wytchnienia po ciężkim dniu, gdy na nic nie ma się ochoty lub jako książkę na wakacje. Gwarantuję świetną zabawę.



 Książkę tę do recenzji otrzymałam od portalu 

 Zaczytaj się


niedziela, 23 czerwca 2013

Co-dziennik sfrustrowanej trzydziestki

Co-dziennik sfrustrowanej trzydziestki - Kinga Matusiak Zarówno trzydziestka jak i frustracja nie są mi obce. Doszłam do wniosku, że to książka w sam raz dla mnie. Dodatkową zachętą była obietnica dobrej zabawy podczas jej czytania.
Powieść ta to kawałek wyjęty z życia kobiety po trzydziestce, jej przemyślenia i spostrzeżenia. Wiele w tym co-dzienniku jest humoru i dowcipu.
Jako kobieta po trzydziestce jestem w stanie utożsamić się z bohaterką i zarazem autorką. Jej spostrzeżenia są podobne do moich. Tak jak ona mam w domu mężczyznę, który potrafi doprowadzić do rozpaczy i frustracji, ale i bywa fantastycznym partnerem  (ma przebłyski). Kinga Matusiak nazywa go Szanownym. Większość kobiet ma takiego Szanownego w domu i po przeczytaniu książki odnajdzie w opisywanej historii coś swojego.
Pisarka świetnie przedstawia oba światy; kobiet i mężczyzn. Zabawnie opisuje różnice, wytyka z humorem i wielką trafnością brak porozumienia na wielu płaszczyznach. Niby to wszystko nie jest żadnym wiekopomnym odkryciem, ale przyjemnie jest dowiedzieć się, że podobne problemy, troski dotyczą też kogoś innego.
Nie jest to książka o miłości czy mężczyznach. Jest to jak sama autorka określa"wypotnik".
Codzienność  tu przedstawiona nie jest bynajmniej nudna. Całość czyta się niezwykle szybko i bardzo przyjemnie. Zabawne sceny i przytaczane dialogi są pełne humoru:
 "... Kochanie, co dziś na obiad?" "Nic" "Przecież wczoraj było nic" "No tak, ale ugotowałam na dwa dni..."
Dodatkowo czytanie uprzyjemniały ilustracje, narysowane z  w sposób niezwykle dowcipny przez Milenę Milak.
 Dużym plusem powieści jest, to że autorka z każdą przeczytaną stroną jest nam bliższa, autentyczna, staje się prawie jak nasza koleżanka, którą rozumie się w lot.
Natomiast czytelnicy, którzy cenią sobie piękny, nieskazitelny język w literaturze, zawiodą się. W książce występują liczne wulgaryzmy. Dla mnie nie było to jednak przeszkodą, przeciwnie, dzięki temu daje się zauważyć że pani Kinga pisze to, co myśli i przez to jest bardziej prawdziwa. Osobiście cenię sobie szczerość i takie "nie owijanie w bawełnę". Myślę, że "Co-dziennik..."mogą śmiało przeczytać wszyscy bez względu na płeć. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Mężczyźni dzięki dziełu pani Matusiak mają szansę bardziej zrozumieć kobiety i ich niekiedy przewrotną naturę.
Pisarka prowadzi fotograficznego bloga, na którego można zerknąć, aby przekonać się do  sięgnięcia po książkę. Oczywiście jeśli się ktoś waha czy warto to zrobić. Ja przeczytałam i nie żałuję. I chyba podsunę ją mężowi, może dowie się czegoś ciekawego.
 Za książkę tą i możliwość jej zrecenzowania dziękuję portalowi 


Zaczytaj się




piątek, 7 czerwca 2013

Ballada o ciotce Matyldzie

Ballada o ciotce Matyldzie - Witkiewicz MagdalenaOstatnio ciągnie mnie do polskiej literatury. Tym razem w ręce wpadła mi "Ballada o ciotce Matyldzie" Magdaleny Witkiewicz.
Nie jest to pierwsza powieść autorki, z którą się spotkałam, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać. Niemniej muszę przyznać, że ta książka bardziej przypadła mi do gustu, niż przeczytana dawno temu "Opowieść niewiernej".
"Ballada o ciotce Matyldzie" jest powieścią ciepłą, niosącą mnóstwo pozytywnych emocji i wrażeń. Jakbym miała powiedzieć o czym jest ta książka, bez wahania odrzekłabym, że o marzeniach, o ich spełnianiu.
Bohaterką powieści jest Joanna, młoda mężatka i świeżo upieczona mamusia. w momencie gdy na świat przychodzi jej córeczka, umiera jej ukochana ciotka Matylda, będąca przez całe życie kimś znacznie więcej niż tylko krewną.
Joanka była bardzo do niej przywiązana i zawsze mogła na nią liczyć. To ciotka zastępowała jej matkę i była prawdziwą przyjaciółką.
Zastanawiacie się zapewne  czemu tytuł sugeruje, że główną bohaterką jest owa starsza pani, a ja piszę, że jej siostrzenica. Otóż mimo, że  już na początku powieści ciocia odchodzi z tego świata, to jej postać przewija się  we wspomnieniach osób z jej otoczenia, autorka wraca częściowo do przeszłości, umieszczając na końcu rozdziałów stare listy Joanny do ciotki. Tak więc tytuł jak najbardziej jest adekwatny, a bohaterkami są w sumie obie panie.
Świętej pamięci Matylda była osobą wyjątkową, mądrą, przemiłą i bardzo zabawną starszą panią. Po swojej śmierci  nie zostawiła siostrzenicy na pastwę losu. We wszystkich życiowych perypetiach pomagają Joannie jej przyjaciele. Dzięki nim oraz radach ciotki, które tkwią w głowie dziewczyny przez cały czas udaje się jej nie tylko wyjść na prostą, ale i osiągnąć sukces. Kobieta odkrywa w sobie  niezwykłą siłę i sięga po swoje marzenia.
Książkę pani Witkiewicz czyta się szybko i z prawdziwą przyjemnością.
To lektura o mocy odstresowującej. Zapomina się przy niej o wielu kłopotach życia codziennego.Każde zdanie nastraja optymistycznie.
Komu doskwiera chandra lub ma za sobą kiepski dzień bez większego wahania powinien zatopić się w stronicach "Ballady o ciotce Matyldzie". To prawdziwy zastrzyk pozytywnej energii.



Trzeba marzyć

  "...W życiu trzeba iść przed siebie radośnie, z głową pełną marzeń. Robić sobie małe przyjemności, mężczyznom kazać sobie robić duże ...