piątek, 27 grudnia 2013

Srebrny Kot

GINKO
"Ginko. Księżycowy miesiąc"to powieść Karoliny Michalskiej, debiutantki na polskim rynku literackim.
Do sięgnięcia po książkę zachęcił mnie intrygujący tytuł oraz przepiękna okładka.
Bohaterką jest siedemnastoletnia dziewczyna, Nicole. Nie jest ona zwykłą nastolatką. Jest yokai czyli pół demonem, pół człowiekiem.
Jej ojciec przez całe dzieciństwo córki badał jej reakcje, obserwował, traktował jak ciekawy obiekt. Matki - demona natomiast dziewczyna nie pamiętała wcale.
Porzucona w końcu przez ojca stara się przeżyć jako łowca demonów. Podczas swojej tułaczki spotyka Sensei, kobietę, która staje się jej opiekunką i nauczycielką. Uczy ją panować nad swoją demoniczną naturą. To ona też nadaje jej imię Ginko.

Trzeba dodać, że nasza bohaterka oprócz dzikiej osobowości ma też osobliwy wygląd:
..."Najbardziej w oczy rzucał się jej długi ogon porośnięty czarnym futrem, zakończony białym pędzelkiem. Na głowie nosiła wełnianą czapkę, aby ukryć czarne, kocie uszy, wyłaniające się w niewielkim stopniu spod burzy długich włosów. Kiedy patrzyło się w jej twarz o delikatnych rysach, nie sposób było przeoczyć kocich oczu, których źrenice potrafiły zwęzić się do cieniutkich, pionowych szparek. Nadawało jej to niecodzienny wygląd, który w połączeniu z białosrebrzystą barwą włosów przyczynił się do nadania jej imienia Ginko - Srebrny Kot..."

I jak ja, wielbicielka kotów wszelkiej maści mogłabym nie polubić takiej bohaterki?
Ale ku swojemu zaskoczeniu właśnie nie polubiłam. I nie dlatego, że była niesympatyczna czy odpychająca lecz raczej dlatego, że nie zdołałam, nie potrafiłam się wczuć w jej osobowość, charakter.
Książka podzielona jest na rozdziały; Oczami Nieba, Oczami Sensei, Oczami Ginko itp. Mimo, iż to interesująca forma przedstawianie scenerii, akcji powieści, mi jakoś przeszkadzała w odbiorze i dostatecznym poznaniu bohaterów.
Autorce należy się uznanie za pomysł na stworzenie niecodziennego świata oraz  niezwykłych bohaterów. Z całą pewnością  panią Michalską cechuje niesamowita wyobraźnia i umiejętność przelania jej na papier.

Po przeczytaniu książki mam jednak pewien niedosyt, nie do końca rozumiem jej przesłanie.
Ginko przez całą powieść wędruje po świecie, tropi demony, zabija, walczy, odnosi rany, ale to właściwie wszystko. Nic ponadto praktycznie się nie dzieje. Nie widać głębszego sensu oprócz unicestwiania dzikich bestii. Rozumiem, że to samo przez się może być frapujące, dla mnie jednak niewystarczające.
Na szczęście pisarka pisze dalszy ciąg przygód Ginko, mam więc nadzieję, że uda mi się bardziej zaprzyjaźnić ze Srebrnym Kotem oraz ujrzeć coś więcej niż walczące demony.
Oczywiście zachęcam do przeczytania i wyrobienia sobie swojej własnej opinii.

Książkę tę otrzymałam  do recenzji od portalu  Zaczytaj się

sobota, 14 grudnia 2013

Końcowo-roczna wybierajka

Zbliża się koniec roku, a wraz z nim porządki w biblioteczce. Oddam więc w dobre ręce coś z tych trzech pozycji(a w razie dużej ilości zgłoszeń- powyżej 50 )i nawet wszystkie trzy:

Osiemdziesiąt dni żółtych - Jackson Vina   SEVILE. Magia i Miłość - Marta Dąbkowska Magia kobieca - Alla Alicja Chrzanowska   

Żeby otrzymać książkę wystarczy napisać swoje zgłoszenie, podać  swojego maila.
Standardowo wybraną pozycję wysyłam tylko na polski adres.Szczęśliwą osobę wybiorę w Nowy Rok.
Zapraszam do udziału:))))))))

środa, 11 grudnia 2013

Przebudzenia doktora Sorena

Przebudzenia doktora Sørena - Magdalena Kempna"Przebudzenia doktora Sorena" to literacki debiut roku 2013. Po zapoznaniu się z pozycją potwierdzam, że książka Magdaleny Kempnej zdecydowanie zasługuje na to miano.
Naprawdę trudno się domyślić, że to debiut, autorka pisze w sposób dojrzały, kreuje  niezwykle fascynujący  świat.
Bohaterem jest tytułowy doktor Soren, postać o tyle ciekawa, że jest tak zwanym Innym czyli pół wampirem. Jest on także nadwornym medykiem w królestwie Nort, którym włada król Linnamen.
W królestwie, dokładnie po trzech latach od śmierci przyrodniego brata Linnamena, zasiadającego wcześniej na tronie, dzieją się dziwne rzeczy.
Soren trafia na dokumentację, z której wynika, że matka ówczesnego władcy zmarła w tajemniczych okolicznościach, a nie jak powszechnie sądzono, z powodu wykrwawienia się  przy porodzie.
W czasie snu doktor ponadto doświadcza niesamowitych wizji, z których wnioskuje, że podczas uroczystości z okazji Zimowego Przesilenia ktoś planuje zamach na króla.
Na królewskim dworze robi się gorąco. Właściwie większość dworzan jest podejrzana. W dodatku okazuje się, iż oprócz Sorena wśród mieszkańców pałacu jest jeszcze jeden Inny, świetnie kamuflujący się wilkołak.

"... Nie podoba mi się to wszystko. Święto Zimowego Przesilenia za pasem, a my nadal nie wiemy czy jest zamachowiec, a jeśli tak to kto nim jest, gdzie jest Apillen, co przydarzyło się księżnej Sarrin, kto jest wilkołakiem i czy  wszystkie te sprawy jakoś się łączą..."

To intrygujące zagadki, na które znajdą odpowiedzi tylko ci czytelnicy, którzy przeczytają powieść do końca.
Akcja jest dość zagmatwana i bardzo ciężko domyślić się kto, co i dlaczego. Przyznam, że rozwiązałam tylko dwie zagadki, reszta trzymała mnie w napięciu i niecierpliwości praktycznie do ostatniej strony.
Książka ta to prawdziwa gratka dla miłośników fantasy, niemniej wielbiciele kryminałów również nie  będą rozczarowani i odnajdą tu coś dla siebie.
To z całą pewnością udany debiut. Z niecierpliwością czekam dalszej twórczości pani Magdaleny. Skoro pierwsze dzieło jest dobre, to kolejne będą... świetne. Tego sobie i innym czytelnikom życzę.

Książkę tę do recenzji otrzymałam od portalu
Zaczytaj się

sobota, 7 grudnia 2013

PAJĘCZA BOGINI

Pajęcza bogini - Tara Moss"Pajęcza bogini" to drugi tom trylogii o Pandorze English.Część ta nie odbiega, jak troszeczkę się obawiałam jakością od swej poprzedniczki; "Krwawej hrabiny."
Tym razem Pandora musi stawić czoło bogini pająków - Arachne. Jest tu oczywiste nawiązanie do mitologii. Arachne, tkaczka pełna dumy, a wręcz pychy, za swoje przechwałki, ze jest najlepszą tkaczką zostaje ukarana przez Atenę. Zazdrosna bogini zamienia ją w pająka.
W Nowym Yorku giną w tajemniczych okolicznościach projektanci zajmujący się tworzeniem kreacji głownie z dzianin.
Pandora robiąc wywiady do pisma, w którym pracuje znajduje się w centrum afery. Odkrywa, że kreatorzy mody giną uduszeni przez kokon utkany z pajęczej sieci.
W dodatku dziewczynę zaczyna śledzić wysoka kobieta o osobliwym wyglądzie:
..."nogi - nie takie jak u człowieka, lecz gładkie, czarne, pajęcze odnóża - wystrzeliły w moim kierunku. Nawet w półmroku panującym na ulicy widziałam, że nie ma tułowia - w każdym razie ludzkiego tułowia. Zamiast tego miała okrągły, wydęty czarny brzuch i kilka odnóży... a dokładniej sześć..."
Kobieta zdecydowanie nie jest nastawiona przyjaźnie. Chce pozbyć się Pandory, tak jak projektantów. Na szczęście młoda dziennikarka ma swoich sprzymierzeńców; cioteczną babkę, Celię oraz widmo nieżyjącego od wojny secesyjnej porucznika Luka.
Odkrywa też swoje kolejne moce. oprócz widzenia zmarłych Pandora ma także zdolności do telekinezy.
Według Celii nie są to jedyne możliwości dziewiętnastolatki. Jakie zdolności jeszcze posiada ta niezwykła osóbka? Zapewne dowiem sie tego czytając kolejny, już ostatni tom trylogii Tary Moss.
Książkę tę czyta się  niewiarygodnie lekko i z dużym zainteresowaniem. Cieszę się,że tom drugi nie okazał się złą kontynuacją  fantastycznej pierwszej części. spodziewam się tego samego po tomie zamykającym historię  panny English. Naprawdę nie mogę się już doczekać gdy trafi on w moje niecierpliwe łapki.
Tara Moss potrafi budować napięcie jak mało kto. Przeplata po mistrzowsku sceny zabawne z przerażającymi, co sprawia,że powieść trudno zaszufladkować. Dzięki temu autorka trafia na moją listę ulubionych pisarzy.
Szczerze polecam.

sobota, 16 listopada 2013

AZYL

Azyl - Sowa Izabela "Azyl"to powieść o Wiktorii, młodej mężatce, która po odkryciu pewnych faktów z życia męża wyjeżdża do Chorwacji. Porzucony mąż wydzwania do niej, domaga się wyjaśnień. Jednak kobieta po raz pierwszy w życiu jest niewzruszona i stanowcza.
W Chorwacji, miejscu zapamiętanym z dzieciństwa, z rodzinnych wakacji szuka ukojenia. Chce uporządkować chaos, na spokojnie podjąć decyzję , co dalej.
Dość szybko Wiktoria poznaje dwie dziewczyny; Jasną i Sandrę. Zaprzyjaźnia się z nimi.
Jasna to kelnerka, szukająca swego miejsca w życiu, pogrążająca się jednak w beznadziei, nie widząca żadnych możliwości i perspektyw.
Sandra natomiast to pełna werwy kobieta, która całe swoje życie po wojnie domowej związała z psami. Stworzyła azyl dla trzydziestu czworonogów, który bardzo szybko rozrósł się do kilku setek mieszkańców. Pracuje tam od świtu do nocy nie zważając na fatalne warunki. Dla zwierząt poświęciła wszystko. Jej życie to psi azyl i jednocześnie ucieczka od normalności, zwykłego życia.
Wiktoria dołącza do niej, by wspierać ją w tej ciężkiej pracy. Dla niej też staje się to ucieczką od życia. Wsiąka w środowisko i nie ma ochoty wracać do Polski.
W końcu decyduje się porozmawiać z mężem, a co postanowi, jaką drogę wybierze? Tego dowiecie się sięgając po "Azyl."
Przenosząc się, zwłaszcza jesienną porą do gorącej Chorwacji poczułam naprawdę jej klimat.
Autorka doskonale, nie wdając się w zbędne i przydługie opisy oprowadza nas po uliczkach i zakamarkach bałkańskiego miasteczka.
Nie szczędzi też nam wstawek o wojnie chorwacko-serbskiej, o której opowiadają bohaterzy.
Dodaje to powieści dodatkowego smaku i dostarcza czytelnikowi wzruszeń.
Spodziewałam się leciutkiej powieści na weekend. Dostałam znacznie więcej. Książka  zmusiła mnie do zastanowienia się nad sobą, nad swoimi decyzjami lub ich brakiem.
Polecam.

niedziela, 29 września 2013

Mroczny sekret

Mroczny sekret - Libba Bray "Mroczny sekret" to pierwszy tom trylogii Libby Bray.
Akcja powieści rozpoczyna się w Indiach w XIX wieku i dość szybko przenosi się do Londynu.
Bohaterką jest szesnastoletnia Gemma, której matka  w tajemniczych okolicznościach popełnia samobójstwo. Rodzinie niewątpliwie przynosi to hańbę, więc starannie ukrywają ten fakt przed światem.
Gemma trafia do Akademii Spence, gdzie zaczyna kształcić się i zostaje wychowywana na prawdziwą damę. Do damy jednak jest jej bardzo daleko, koleżanki traktują ją jak dzikuskę. Niemniej po pewnym czasie udaje jej się nawiązać przyjaźń z trzema rówieśniczkami.
Wszystkie razem bardzo interesują się losami  dwóch byłych wychowanek Spence, które zginęły w pożarze.
Gemma znajduje pamiętnik jednej z nich i jednocześnie doświadcza dziwnych wizji. Mimo przerażenia razem z koleżankami zaczynają zajmować się magią. Ułatwia im to w znacznym stopniu naszyjnik Gemmy, który ofiarowała jej przed śmiercią matka.
Dziewczęta przedostają się do międzyświata, gdzie króluje magia. Po powrocie do zwykłego świata są zdolne robić rzeczy, o których się im nawet nie śniło.Wzrasta ich apetyt na posiadanie mocy, władzy. Ich wycieczki do międzyświata są coraz częstsze. I co za tym idzie ściągają na siebie nie lada kłopoty. Przed wizytami w świecie magii, oraz przed pojawianiem się wizji w umyśle Gemmy stara się powstrzymać ją młody mężczyzna poznany jeszcze w Indiach, Kartik. Dlaczego tak zależy mu na tym? Co tak naprawdę ukrywa? I czyje rozkazy wykonuje?

Zdawać by się mogło, że "Mroczny sekret" i jak mniemam pozostałe tomy trylogii to powieść skierowana do młodych czytelniczek. Jednak zagłębiając się  w jej strony zupełnie tego nie odczuwałam.
Pani Bray potrafi pisać, to pewne. Jej styl pisania jest nieskomplikowany, książkę czyta się szybko i ze stale rosnącym zainteresowaniem.
Temat o młodych czarownicach był już w powieściach niejednokrotnie poruszany, ale nie odniosłam wrażenia, że już to kiedyś czytałam.
Z przyjemnością przeczytam kolejne części i mam nadzieję, że będą równie  intrygujące jak tom początkowy.
W trylogiach tak, jak i w większych cyklach łatwo popaść w bylejakość i sztampowość. Liczę na to, że autorka nie zawiedzie pokładanych w niej nadziei i nie wpadnie w pułapkę banalności.




niedziela, 8 września 2013

Odwrócony Mag

Odwrócony Mag - Aleksandra Szałek 
Do książki Aleksandry Szałek zachęcił mnie przede wszystkim tytuł. Interesuję się tarotem więc "Odwrócony mag" zdecydowanie odpowiadał mi tematyką. Dodatkowo, sugerując się opisem z okładki, bohaterka to początkująca baletnica, o niesamowitych zdolnościach paranormalnych. Czegóż więcej mogłam chcieć? Wydawało się, że to jest to, co tygryski lubią najbardziej.
Spodziewałam się odniesień do kart tarota, liczyłam, że bohaterka lub ktoś z jej otoczenia zajmować się będzie stawianiem kart. I tu niestety nieco się zawiodłam. Tytuł to jedyne bezpośrednie nawiązanie do wróżbiarstwa.
Bohaterką powieści jest młoda dziewczyna, Julie. Przyjeżdża do Nowego Jorku z prowincji, aby uczyć się baletu. Zamieszkuje w akademiku z Alice, z którą zaprzyjaźnia się i razem z nią zaczyna uczestniczyć w życiu towarzyskim. Na jednej z imprez poznaje przystojnego , lecz nieco zarozumiałego aktora, który zdaje się ją prześladować. Mężczyzna pojawia się wszędzie tam, gdzie dzieją się zagrażające życiu wypadki. Julie nie wie, co o tym myśleć. Wraz z Patrickiem wokół niej dzieją się dziwne rzeczy, a ona sama odkrywa u siebie niespodziewane właściwości. Zaczyna rozumieć, że nie jest zwykłą dziewczyną. Kim więc jest? Skąd u niej taki dar? I czy to dar czy coś zupełnie przeciwnego?
Po pewnym czasie Julie ulega czarowi Patricka i zostają parą. Mimo, że obydwoje są swoimi całkowitymi przeciwieństwami wydają się tworzyć szczęśliwy związek, lecz czy na pewno?
Zastanawiająca i do końca nie wyjaśniona jest rola Michaela, młodego nauczyciela tańca.  Autorka każe nam się domyślać kim jest on naprawdę i czego chce od Julie.
Książka pomimo tego, że spodziewałam się  czegoś innego, podobała mi się. Liczę natomiast na dalszy ciąg, tekst pozostawił spory niedosyt. Zakończenie i za to należą się pani Szałek brawa, było zaskakujące i pozostawia  duże pole do popisu jeśli chodzi o kontynuację losów Julie. Osobiście mam nadzieję, że pisarka skusi się na napisanie dalszego ciągu. Myślę, że dzięki temu zyska większe grono czytelników.
Powieść napisana jest spójnie i ciekawie. Sądzę, że zadowoli szczególnie młode czytelniczki.
"Odwrócony mag" jako debiut może nie jest oszałamiający, ale autorka niewątpliwie ma potencjał i interesujące pomysły. Pani Aleksandro, czekam na więcej.


Książkę tę miałam możliwość przeczytać dzięki portalowi  Zaczytaj się

piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdawajka- wybierajka

Dawno nie było u mnie konkursu. Myślę, że czas najwyższy to zmienić.
Tym  razem proponuję rozdawajkę- wybierajkę.
Polegać to będzie na tym, że  spośród  trzech książek wybieracie jedną i piszecie w komentarzu , co sobie życzycie. Ze  wszystkich zgłoszeń wylosuję jedną osobę, która książkę wybraną przez siebie otrzyma.
Wybierajka trwa od dzisiaj czyli od 2 sierpnia do 2 września. Po tym czasie wylosuję zwycięzcę.
A oto książki:
Zazdrośnica - Katarzyna Wasilewska   Co-dziennik sfrustrowanej trzydziestki - Kinga Matusiak 

Mag i diabeł - Agnieszka Szczepańska

Co wybieracie?

Ps. Oczywiście oprócz zgłoszenia i podania tytułu proszę o zostawienie swoich namiarów czyli adresu mailowego.
PPS. Ksiązki wysyłam tylko na adres krajowy.
Zapraszam:))




























   

czwartek, 18 lipca 2013

Krwawa hrabina

Krwawa hrabina - Tara Moss Tara Moss to autorka znana głównie z serii kryminałów: " Żądza", "Fetysz", "Rozłam".
"Krwawa hrabina" należy jednak do innego gatunku literackiego, który jest mieszanką fantastyki, horroru i powieści paranormalnej. Książka ta to pierwszy tom trylogii o Pandorze English.
Pandora jest młodą dziewczyną pochodzącą z prowincjonalnego miasteczka, rozpoczynającą nowe życie w Nowym Yorku. W dzieciństwie straciła rodziców, w miasteczku w związku ze swoimi przeczuciami, które zwykle się sprawdzały była uznawana za dziwadło. Krótko mówiąc nie miała łatwo, wiele spodziewa się więc po nowym miejscu i nowym życiu.
Przeprowadza się do swojej ciotecznej babki, Celii, która mieszka w wielkim domu, kamienicy. Zarówno miejsce, sam dom jak i wygląd pani domu budzą ogromne zdziwienie. Cioteczna babka wygląda bardziej na ciotkę  niż babkę, jak na staruszkę jest bardzo zażywna. Ma swoje dziwaczne zwyczaje, które Pandora musi zaakceptować.
Samo miejsce zamieszkania natomiast nie jest uwiecznione na żadnej mapie, żaden taksówkarz nie zna tej dzielnicy. W dodatku w domu oprócz Celii i jej kotki mieszka ktoś jeszcze. Pandora wyczuwa czyjąś obecność, lecz ciotka zaprzecza, by ktoś jeszcze miałby mieszkać w ich mieszkaniu.
po pewnym czasie  dziewczyna poznaje tajemniczego domownika i jednocześnie odkrywa u siebie zdolność do widzenia duchów. Wkrótce nawiązuje z rezydentem domu bliższą znajomość.
Wkrótce po przyjeździe do Nowego Yorku młoda kobieta znajduje wymarzoną pracę w jednym z wydawnictw pisma o modzie. Szybko odnajduje się w nowym świecie.
Będąc na gali poświęconej niezwykłemu specyfikowi, jaki reklamuje jej gazeta, młoda dziennikarka natyka się na oszustwo związane z produkcją kosmetyku.
Poznana w redakcji pisma modelka, będąca twarzą kremu młodości nie darzy Pandory sympatią, ona sama zaś wyczuwa w pięknej kobiecie chłód i mrożący krew w żyłach zapach śmierci.
Wszystko okazuje się inne niż na początku się wydaje. Dziewczynie grozi poważne niebezpieczeństwo.
Książce nie sposób zarzucić braku interesujących zwrotów akcji. Jest ciekawa, osnuta aurą tajemniczości.
Autorka mistrzowsko buduje napięcie, wykreowane postaci są z pewnością nietuzinkowe i przyciągają uwagę. Nie da się nie polubić głównej bohaterki i jej ciotecznej babki.
Fabuła chwilami kojarzyła mi się z powieścią "Diabeł ubiera się u Prady", lecz bynajmniej mi to nie przeszkadzało i było zapewne tylko subiektywnym odczuciem.
Całość zainteresowała mnie na tyle, że z przyjemnością sięgnę po kolejny tom powieści o równie tajemniczym tytule "Pajęcza bogini."
Chętnie przeczytam o dalszych losach uroczej dziennikarki i jej równie uroczej ciotce.
Pierwszy tom  uchylił zaledwie rąbek sekretów, które należy odkryć wspólnie z panna English.
Powieść ta może nie jest jakimś arcydziełem literackim, ale autorka zachęciła mnie do zapoznania się z jej wcześniejszymi książkami.




















czwartek, 11 lipca 2013

Nell contra Natalia

Nell - Anna Rybkowska Powieść Anny Rybkowskiej pt. "Nell" traktuje o miłości. Jeśli jednak ktoś spodziewa się lekkiego romansu jakich wiele w literaturze srogo się rozczaruje. Co by nie powiedzieć o miłości głównej bohaterki, to na pewno nie można zarzucić jej tego, że jest banalna.
Bohaterką książki jest Natalia Skowrońska, czterdziestoletnia kobieta, żona i matka czwórki dzieci. Z wykształcenia jest anglistką lecz wycofaną już z życia zawodowego. Jest typową panią domu. Dodam, że perfekcyjną.
Trójka jej dzieci to nastolatkowie wchodzący pomału w dorosłe życie. Najmłodszy syn to zaledwie sześciolatek.
Córka Natalii jako typowa nastolatka ma swego muzycznego idola Williama Barlowa. Cały jej pokój udekorowany jest plakatami z wizerunkiem piosenkarza. Julia stale o nim mówi, próbuje tłumaczyć piosenki, słucha tylko jego muzyki.
Pomagając córce w tłumaczeniu jednej z piosenek gwiazdora, Natalia wchodzi na stronę internetową poświęconą rockmanowi. Z nieznanych sobie przyczyn pisze e-maila podając się za jego fankę. Dodaje też zdjęcie, na którym wygląda jak młoda dziewczyna. Kobieta zupełnie nie spodziewa się odzewu. Barlow jednak mailuje do niej, dzwoni, prawi komplementy. Natalia pod wpływem ciepłych, miłych słów zauważa, że jej życie jest przyziemne i monotonne.Jest żoną, jest matką, ale  zapomniała,że jest również kobietą.
Gdy pojawia się możliwość wyjazdu do Londynu na koncert zespołu Barlowa bez wahania okłamuje rodzinę, że wyjeżdża do przyjaciółki Sary, aby ją wspierać w trudnych chwilach.
Mimo, że koncert ją rozczarowuje dostaje się za kulisy i staje twarzą w twarz z oczarowanym jej osobą mężczyzną. Wybiera się z nim na kolację, umawia  na zwiedzanie miasta. Opiera się jednak jego jawnym zalotom. Im bardziej stara się zachować dystans tym mocniej on ją adoruje.
Wracając do Polski Natalia nie jest już sobą, trudno jej prowadzić dom i zajmować się dziećmi. Wszystkie myśli zaprząta jej William. Po pewnym czasie Barlow przyjeżdża za nią do Poznania i rozpoczyna sie ich romans. Romans gorący, namiętny lecz też zbyt wciągający, a przez to niebezpieczny.
Nell, bo tak nazywa ją kochanek szarpie się, chce być lojalna wobec rodziny, ale daje się omotać, poddaje się presji Williama. Czuje się osaczona i całkowicie we władzy namiętności.
Decyduje się opuścić rodzinę i wyjechać z kochankiem do Londynu.
Zaczyna nowe życie, życie w luksusie i przepychu. Barlow niczego jej nie żałuje, kobieta może korzystać całkowicie z uroków wielkiego świata.
Są jednak i minusy sytuacji. William jest demoniczny, porażający  i bardzo niestabilny emocjonalnie. Traktuje Natalię jak swoją własność, pije,ćpa, obraża i poniża ją niejednokrotnie. Ona zaś mimo tego nie potrafi odejść. Tęskni za dziećmi, ale też nie chce, by do niej przyjechały. Najstarszy syn i matka wyrzekli się jej nie rozumiejąc takiego postępowania.
 Czy Natalia wróci do nich? Czy uzyska przebaczenie? A może bez reszty pogrąży się  w mrocznym świecie swojego gwiazdora?
Książkę czyta się szybko i bardzo niecierpliwie. Siłą powstrzymywałam się, aby nie zerknąć na ostatnie strony powieści, żeby sprawdzić czy Nell stanie się na powrót Natalią i wróci do rodziny.
Co do samej fascynującej i opętańczej miłości bohaterki to przyznam, że mam mieszane uczucia. Rozumiem potrzebę adoracji i docenienia. Która kobieta tego nie potrzebuje? Z drugiej zaś strony nie zrozumiałe jest dla mnie porzucenie dzieci. Dlaczego nie wzięła ze sobą chociaż najmłodszego syna? Nie zaprosiła dzieci chociaż na trochę?
Staram się nie oceniać postępowania Natalii, ale trudno było mi się z nią utożsamić.
Uważam, że powieść jest warta przeczytania i spodoba się kobietom o romantycznym usposobieniu. Polecam.





























środa, 3 lipca 2013

"Aquarius.Narodziny przepowiedni"

Aquarius - tom I Narodziny przepowiedni - Agnes Mayer  Agnes Meyer to pseudonim literacki autorki, która jest osobą niezwykle tajemniczą i skromną. Nie chce ujawniać swoich bliższych danych i myślę, że trzeba to uszanować.Warto natomiast przyjrzeć się temu, co stworzyła. Może dzięki temu poznamy ją bliżej?
Z informacji, które posiadłam wynika, że "Aquarius. Narodziny przepowiedni nie jest debiutem literackim pani Meyer. Wcześniej powstał "Szaman" i mimo, że w jednym z wywiadów udzielonych przez pisarkę niezbyt pochlebnie ona sama się o nim wyraża, to ja chętnie zapoznam się z tą pozycją.Trochę na przekór, a i po trosze dlatego, że ma intrygujący tytuł i piękną okładkę.
Wracając do "Aquariusa..."jest to pierwszy tom z cyklu o bohaterze obdarzonym niezwykłym darem porozumiewania się ze zwierzętami, zdolnością do magii i ziołolecznictwa.
Aquarius przychodzi na świat w jednej z małych wiosek. Jest nieco dziwnym niemowlęciem. Ma długie, białe włosy i nigdy nie płacze. Potrafi także rozmawiać z bratem w czasie jego snu, jako dorosły mężczyzna.
Po spaleniu wsi i wymordowaniu jej mieszkanców na rozkaz żądnego władzy maga Zarkisa, ocalały chłopiec trafia pod opiekę tygrysa Wasana oraz wilczycy- bogini leśnego zwierza, Janiste.
Gdy chłopiec kończy pięć lat nadchodzi czas pożegnania z zastępczą matką, wilczycą. Razem z Wasanem i małym, uratowanym przed śmiercią przez tygrysa, kotkiem wyruszają przed siebie. Aquarius trafia pod opiekuńcze skrzydła Zielichy, Kalinte, która przed pięciu laty pomogła mu przyjść na świat. Teraz kobieta nie mając zbyt wielkiego pojęcia o wychowywaniu dzieci uczy go leczyć ludzi, stosując odpowiednie zioła. Chłopiec okazuje się być niesamowicie pojętnym uczniem. Kalinte kocha go jak własnego syna. Wie jednak, że ich wspólny czas nauki dobiega końca. Nic więcej sama go nie jest wstanie nauczyć. Zbliża się pora rozstania. Zielicha przypuszcza, że bogowie mają swoje tajemnicze plany wobec uzdolnionego chłopca.Wysyła więc swego podopiecznego do akademii, gdzie będzie mógł kształcić się dalej.
Przyznam szczerze,że na początku trudno mi się czytało, tę powieść. Choć mnie ciekawiła, to co jakiś czas odkładałam ją na bok, by po chwili znów do niej wrócić. Jednak po mniej więcej jednej czwartej przeczytanych stron wsiąkłam w nią bez reszty.
Losy Aquariusa, Wasana i Kalinte zaczęły mnie coraz bardziej interesować. Także plany i ingerencja bogów w życie śmiertelników nabrała ciekawszych barw. Już pod koniec książki moja niecierpliwość i chęć dowiedzenia się, co będzie dalej osiągnęła apogeum.
Ostatnią stronę przeczytałam z żalem, że to juz koniec. Czuję ogromny niedosyt. Chcę więcej. I najlepiej już teraz. Wiem, że to nie jest możliwe, ale żywię nadzieję, że autorce uda się wydać drugą część cyklu jeszcze w tym roku. Po tym jak rozbudziła moją ciekawość do granic niemożliwości, stanowczo się tego domagam.
Bardzo lubię książki z magią w tle, z odrobiną, niesamowitości i bajkowości. "Aquarius ..." pod tym względem nie zawiódł mnie. To naprawdę fantastyczna powieść, nie tylko ze względu na swój gatunek literacki.

Książkę tę otrzymałam do recenzji od portalu  Zaczytaj się



















środa, 26 czerwca 2013

Lista. Historia zbrodni niedoskonałych

          Lista. Historia zbrodni niedoskonałych... — Magda Bielicka   Magda Bielicka jest redaktorem, dziennikarzem oraz autorką bloga pod arcyciekawym tytułem "Z życia Wąsatej Kreatury." Stworzyła też powieść, którą zaliczyłabym do grona obyczajówek, ale obyczajówek z wątkiem kryminalnym.
Mam nadzieję, że nie będzie  to ostatnie dzieło pani Bielickiej, bo uważam, że osoba z tak dużą i niesamowitą wyobraźnią oraz świetnym piórem po prostu musi pisać. Po przeczytaniu książki staję się absolutną  fanką jej twórczości.
Książka ta zachęca do przeczytania już swoim tytułem; "Lista. Historia zbrodni niedoskonałych". Natomiast okładka, na której widnieje wielka góra pieniędzy, a z jej szczytu smętnie spoglądają trzy osoby i kot, tylko utwierdza w przekonaniu, że będzie to niebagatelna historia.
Bohaterami powieści są młodzi ludzie: Adam i Agnieszka. Adam posiada kotkę, a Agnieszka ma córkę. Oboje mają kłopoty finansowe. Z tego powodu mężczyzna zmuszony jest wynająć komuś pokój. Szczęśliwym trafem jest to Agnieszka. Razem powinno być im łatwiej, ale czy na pewno?
Młodzi od pierwszego spotkania rozumieją się w lot. Kobieta wynajmuje u Adama pokój, ale traktuje go tylko jako sypialnię dla siebie i córeczki, Ani. Wieczorami przy dobrym filmie i jeszcze lepszym drinku opowiadają sobie swoje perypetie życiowe. Agnieszka jest kobietą po przejściach i stworzyła sobie dla poprawy nastroju czy też zabawy listę osób, które jej utrudniły życie. Żartuje, że chciałaby się na nich zemścić, odpłacić im za swoje krzywdy.
Sublokatorzy wpadają na równie genialny, co wariacki pomysł dokonania włamania do domu byłego szefa Agi. Opracowują szczegółowy plan, dzięki  któremu mają pożegnać się z problemami finansowymi. Jak łatwo się domyślić realizacja projektu niesie ze sobą niespodziewane konsekwencje.
Para świeżo upieczonych włamywaczy zaczyna mieć oprócz pieniędzy poważne kłopoty, a to dopiero początek ich przestępczej drogi.
Dodatkowo sprawy komplikuje pojawienie się byłego mężczyzny Agnieszki i jednocześnie ojca Ani. On też ma swój przestępczy plan.
Czy młoda kobieta poradzi sobie z nową przeszkodą broniącą jej dostęp do spokojnego, szczęśliwego życia?
Książkę tą czyta się w iście ekspresowym tempie. Fabuła jest zwariowana i nieprzewidywalna. Zdecydowanie trzeba ją czytać z przymrużeniem oka. Jest to trochę taka bajka dla dorosłych.
Na szczególną uwagę zasługuje według mnie postać kotki, Niutki. Jej właściciel nazywa ją sierściuchem, władcą piekieł, diabelskim pomiotem. Niby jest złośliwym i wrednym zwierzakiem, a ja jednak z miejsca ją polubiłam. Przecież każdy kot musi mieć swój charakterek.
Powieść tę polecam każdemu, kto potrzebuje wytchnienia po ciężkim dniu, gdy na nic nie ma się ochoty lub jako książkę na wakacje. Gwarantuję świetną zabawę.



 Książkę tę do recenzji otrzymałam od portalu 

 Zaczytaj się


niedziela, 23 czerwca 2013

Co-dziennik sfrustrowanej trzydziestki

Co-dziennik sfrustrowanej trzydziestki - Kinga Matusiak Zarówno trzydziestka jak i frustracja nie są mi obce. Doszłam do wniosku, że to książka w sam raz dla mnie. Dodatkową zachętą była obietnica dobrej zabawy podczas jej czytania.
Powieść ta to kawałek wyjęty z życia kobiety po trzydziestce, jej przemyślenia i spostrzeżenia. Wiele w tym co-dzienniku jest humoru i dowcipu.
Jako kobieta po trzydziestce jestem w stanie utożsamić się z bohaterką i zarazem autorką. Jej spostrzeżenia są podobne do moich. Tak jak ona mam w domu mężczyznę, który potrafi doprowadzić do rozpaczy i frustracji, ale i bywa fantastycznym partnerem  (ma przebłyski). Kinga Matusiak nazywa go Szanownym. Większość kobiet ma takiego Szanownego w domu i po przeczytaniu książki odnajdzie w opisywanej historii coś swojego.
Pisarka świetnie przedstawia oba światy; kobiet i mężczyzn. Zabawnie opisuje różnice, wytyka z humorem i wielką trafnością brak porozumienia na wielu płaszczyznach. Niby to wszystko nie jest żadnym wiekopomnym odkryciem, ale przyjemnie jest dowiedzieć się, że podobne problemy, troski dotyczą też kogoś innego.
Nie jest to książka o miłości czy mężczyznach. Jest to jak sama autorka określa"wypotnik".
Codzienność  tu przedstawiona nie jest bynajmniej nudna. Całość czyta się niezwykle szybko i bardzo przyjemnie. Zabawne sceny i przytaczane dialogi są pełne humoru:
 "... Kochanie, co dziś na obiad?" "Nic" "Przecież wczoraj było nic" "No tak, ale ugotowałam na dwa dni..."
Dodatkowo czytanie uprzyjemniały ilustracje, narysowane z  w sposób niezwykle dowcipny przez Milenę Milak.
 Dużym plusem powieści jest, to że autorka z każdą przeczytaną stroną jest nam bliższa, autentyczna, staje się prawie jak nasza koleżanka, którą rozumie się w lot.
Natomiast czytelnicy, którzy cenią sobie piękny, nieskazitelny język w literaturze, zawiodą się. W książce występują liczne wulgaryzmy. Dla mnie nie było to jednak przeszkodą, przeciwnie, dzięki temu daje się zauważyć że pani Kinga pisze to, co myśli i przez to jest bardziej prawdziwa. Osobiście cenię sobie szczerość i takie "nie owijanie w bawełnę". Myślę, że "Co-dziennik..."mogą śmiało przeczytać wszyscy bez względu na płeć. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Mężczyźni dzięki dziełu pani Matusiak mają szansę bardziej zrozumieć kobiety i ich niekiedy przewrotną naturę.
Pisarka prowadzi fotograficznego bloga, na którego można zerknąć, aby przekonać się do  sięgnięcia po książkę. Oczywiście jeśli się ktoś waha czy warto to zrobić. Ja przeczytałam i nie żałuję. I chyba podsunę ją mężowi, może dowie się czegoś ciekawego.
 Za książkę tą i możliwość jej zrecenzowania dziękuję portalowi 


Zaczytaj się




piątek, 7 czerwca 2013

Ballada o ciotce Matyldzie

Ballada o ciotce Matyldzie - Witkiewicz MagdalenaOstatnio ciągnie mnie do polskiej literatury. Tym razem w ręce wpadła mi "Ballada o ciotce Matyldzie" Magdaleny Witkiewicz.
Nie jest to pierwsza powieść autorki, z którą się spotkałam, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać. Niemniej muszę przyznać, że ta książka bardziej przypadła mi do gustu, niż przeczytana dawno temu "Opowieść niewiernej".
"Ballada o ciotce Matyldzie" jest powieścią ciepłą, niosącą mnóstwo pozytywnych emocji i wrażeń. Jakbym miała powiedzieć o czym jest ta książka, bez wahania odrzekłabym, że o marzeniach, o ich spełnianiu.
Bohaterką powieści jest Joanna, młoda mężatka i świeżo upieczona mamusia. w momencie gdy na świat przychodzi jej córeczka, umiera jej ukochana ciotka Matylda, będąca przez całe życie kimś znacznie więcej niż tylko krewną.
Joanka była bardzo do niej przywiązana i zawsze mogła na nią liczyć. To ciotka zastępowała jej matkę i była prawdziwą przyjaciółką.
Zastanawiacie się zapewne  czemu tytuł sugeruje, że główną bohaterką jest owa starsza pani, a ja piszę, że jej siostrzenica. Otóż mimo, że  już na początku powieści ciocia odchodzi z tego świata, to jej postać przewija się  we wspomnieniach osób z jej otoczenia, autorka wraca częściowo do przeszłości, umieszczając na końcu rozdziałów stare listy Joanny do ciotki. Tak więc tytuł jak najbardziej jest adekwatny, a bohaterkami są w sumie obie panie.
Świętej pamięci Matylda była osobą wyjątkową, mądrą, przemiłą i bardzo zabawną starszą panią. Po swojej śmierci  nie zostawiła siostrzenicy na pastwę losu. We wszystkich życiowych perypetiach pomagają Joannie jej przyjaciele. Dzięki nim oraz radach ciotki, które tkwią w głowie dziewczyny przez cały czas udaje się jej nie tylko wyjść na prostą, ale i osiągnąć sukces. Kobieta odkrywa w sobie  niezwykłą siłę i sięga po swoje marzenia.
Książkę pani Witkiewicz czyta się szybko i z prawdziwą przyjemnością.
To lektura o mocy odstresowującej. Zapomina się przy niej o wielu kłopotach życia codziennego.Każde zdanie nastraja optymistycznie.
Komu doskwiera chandra lub ma za sobą kiepski dzień bez większego wahania powinien zatopić się w stronicach "Ballady o ciotce Matyldzie". To prawdziwy zastrzyk pozytywnej energii.



środa, 22 maja 2013

Zapowiedź




Jeśli nie boisz się demonów
Jeśli chcesz uchylić rąbka tajemnicy
Jeśli chcesz poznać, mroczny, niebezpieczny świat

DOŚWIADCZ WIZJI I ZOBACZ WIĘCEJ!





Wizje - Daniela Sacerdoti Siedemnastoletnia Sara Midnight nigdy nie miała normalnego życia. Z pozoru to zwyczajna nastolatka, która w głębi serca skrywa niebywały sekret. Jej rodzice byli łowcami demonów i należeli do klanu Tajnych Rodzin, który poprzysiągł chronić świat. Po niewyjaśnionej śmierci rodziców życie Sary legło w gruzach. Pomimo trudności dziewczyna musi wziąć się w garść i, choć brakuje jej przygotowania, zacząć walczyć.
Trafia do świata pełnego niebezpieczeństw. Widzi rzeczy, których istnienia nigdy by nie podejrzewała. W dodatku nie wiadomo skąd, pojawia się jej dawno niewidziany kuzyn. Przychodzi do niej w chwili, gdy jest najbardziej potrzebny, i oświadcza, że chce jej pomóc. Tymczasem Sara nie wie już, komu ufać. Nie wie też, czy pożyje wystarczająco długo, aby misję rodziców doprowadzić do końca.
Poznaj świat, w którym czyhają demony, gdzie śmierć nie przebiera w środkach…

środa, 8 maja 2013

Czarownica

Czarownica - Klejzerowicz Anna  Anna Klejzerowicz jest pisarką i publicystką. W swoim dorobku ma kilka opowiadań grozy, a także kilka powieści, w tym kryminalne.
Jak bardzo utalentowaną i wszechstronną autorką jest pani Klejzerowicz miałam okazję przekonać się podczas czytania "Czarownicy".
Zachodzę w głowę jak to możliwe, że jest to pierwsza powieść pisarki po jaką sięgnęłam. To niewybaczalne przeoczenie.
"Czarownica" przyciągnęła mnie już swoją okładką, na której jest umieszczona twarzyczka lekko uśmiechniętej, a jednak poważnej, ze smutkiem w oczach dziewczynki. Jej wzrok przyciąga jak magnes. Z resztą promieniująca magnetyzmem  jest cała książka.
Bohaterem powieści jest Michał, mężczyzna w sile wieku, typowy mieszczuch, który pragnie ciszy i spokoju z dala od miasta.
Kupuje działkę na wsi i zaczyna życie bliżej natury. Spotyka tajemniczą kobietę, którą uważa za miejscową czarownicę. Dość szybko zaprzyjaźnia się z nią, poznaje jej sekret i odkrywa, że jest ona kobietą jego życia. Oboje postanawiają kroczyć przez życie już razem. Do szczęścia nie brak im zdaje sie niczego. Jednak Michał zaczyna interesować się mieszkającą nieopodal dziewczynką, smutną i nic nie mówiącą sześciolatkę. Dziecko uważane jest powszechnie za autystyczne.
Dziewczynka jest córką nieszczęśliwej kobiety, która z braku perspektyw i błędu młodości stoczyła się na samo dno.
Losy Michała, jego żony, Ady i małej Małgosi splatają się ze sobą. Małżonkowie  coraz częściej kłócą się ze sobą, nie zgadzają się w swoich poglądach. Michał jest zakochany w małej i chciałby ją adoptować. Jednak musi się zmagać  z wieloma przeciwnościami. Czy uda mu się zostać przybranym ojcem Małgosi? Czy poradzi sobie z trudną rolą jaką ma odegrać?
"Czarownica" to bardzo emocjonalna i piękna powieść. W żadnym razie nie można jej czytać w miejscu publicznym. Przyznam, że płakałam przy niej niejednokrotnie i musiałam robić przerwy w czytaniu, gdy wzruszenie brało nade mną górę.
Historia opisana przez autorkę jest przejmująca, smutna a zarazem pełna ciepła.
Świat, w którym żyją bohaterowie jest pełen zwierząt i cudów natury. Aż chce się tam być.
Pisarka porusza w czytelniku czułe struny. Mało kto potrafi tak pięknie pisać o uczuciach, uczuciach często trudnych, niezrozumiałych.
Będzie to dla mnie niezapomniana lektura. Polecam ją wszystkim, którzy szukają  w książkach czegoś więcej niż pozornych, płaskich emocji. Tym, którzy pragną ucieczki z materialnego, oschłego świata do krainy wrażliwości.


















piątek, 3 maja 2013

W cudzym domu

W cudzym domu - Cygler Hanna       Hanna Cygler to pisarka znana z takich tytułów jak: "Tryb warunkowy", "Deklinacja małżeńska" czy "Przyszły niedokonany".
Do tej pory przyznaję ze wstydem, z żadną  z tych pozycji się nie zmierzyłam. Z czego to wynikało? Widząc książki na półce w bibliotece, nie powiem sięgałam po nie zaciekawiona, lecz po chwili odkładałam na miejsce. Zawsze wydawały mi się za dorosłe, a ja zbyt niedojrzała, by je docenić.
"W cudzym domu" skusiło mnie przede wszystkim wątkiem historycznym. Wiek XIX jestem bardzo ciekawym okresem i po prostu musiałam sprawdzić jak go autorka pokazała.
Po przeczytaniu powieści obiecuję sobie nadrobić braki czytelnicze dotyczące pani Cygler. Czuję,że dojrzałam i chyba się zakochałam. Książka jest znakomita. Łączy w sobie wszystko to, co cenię w literaturze; piękny styl, interesującą treść, barwnych bohaterów.
To lektura niejednoznaczna; jest zarówno obyczajowa jak i sensacyjna. Romans i tło historyczne nadają jej dodatkowego smaczku.
Bohaterami powieści są młodzi ludzie; Luiza Sokołowska, paryżanka o polskich korzeniach, ucieczką do ojczyzny ratuje się przed niechcianym małżeństwem, Joachim Hallmann, naukowiec, szukający swojego miejsca w życiu, Dmitrij Szuszkinn, radca carski, z pozoru okrutny i mściwy,
jednak zyskujący przy bliższym poznaniu, oraz Rozalia Lubecka, panna z dobrego domu, przyjaciółka Luizy.
Wszyscy bohaterowie spotykają się na terenie  Polski, ich losy ściśle splatają się ze sobą.Każdy z nich ma swój prywatny sekret i nadzieję na odnalezienie sensu życia. Życie to wymaga od nich nie lada wyrzeczeń i siły charakteru. Czy są na to gotowi? Kto z nich jest uczciwy, gra fair? Czy spiski i intrygi zniszczą piękna miłość jaka dotyczy dwojga z nich?
Autorka zabiera czytelnika w niesamowita podróż, nie tylko w czasie. Jest to podróż po Paryżu, Berlinie, Warszawie, a nawet dalekiej, surowej Syberii. Kreśli wspaniałe scenerie dziewiętnastowiecznych miast i ówczesnego życia.
To powieść, przy której nie sposób się nudzić. Opisane zdarzenia i postępki bohaterów trzymają w napięciu, wątki romansowe są wiarygodne, wzruszające a przy tym nie są przytłaczające.
Wisienką na torcie są fragmenty wierszy Puszkina.

"...Pamiętam cudnej chwili mgnienie
Nagle przede mną - widzę - ty
Jak życia mgliste, jak olśnienie
Jak geniuszu piękna czystej krwi..."

"W cudzym domu" mogę polecić wszystkim tym, którzy nie stronią od polskiej literatury, lubią wątki historyczno- romansowe oraz nie boją się zatracić w błyskotliwie przedstawionym świecie.










niedziela, 21 kwietnia 2013

konkursik u Agi

<a href="http://nieczytam.blogspot.com/2013/04/konkurs-z-okazji-swiatowego-dnia-ksiazki.html"><img src="http://img23.imageshack.us/img23/8993/rcatbfccegfi.jpg" alt="Konkurs u Agi" /></a>

środa, 17 kwietnia 2013

SEVILE. Magia i Miłość - Marta Dąbkowska
Marta Dąbkowska to bardzo młoda pisarka. Jest zaledwie licealistką, a już napisała i wydała powieść.
"Sevile. Magia i miłość" to jej debiut literacki. Tytuł i owe tajemnicze sevile skusiły mnie do zapoznania się z tą lekturą.
Autorka stworzyła książkę z gatunku paranormal romance, którego bohaterką jest sevilka, Selena.
Sevile to istoty zamieszkujące obszar pomiędzy niebem a ziemią. W pewien sposób kojarzą się z aniołami, ale nie są ani tak nieskazitelne, ani tak prawe jak anioły. Mają one swojego szefa, Vincenta, a ich głównym zadaniem jest dokuczanie ludziom.
Selena dostaje zadanie do wykonania na ziemi. Ma przeszkodzić pewnemu młodemu naukowcowi w jego badaniach, które dotyczą istot pozaziemskich. Dziewczyna pojawia się więc na ziemi przybierając postać człowieka. Jednak mimo wcześniejszych obserwacji ludzi, jej zachowanie różni się od ludzkiego znacznie.
Sevile nie śpią, więc nie potrafią korzystać z łóżka, nie wiedzą jak korzystać z innych typowych dla ludzi przedmiotów.
Dopatrzyłam się tu jednak braku konsekwencji i nieścisłości. Na jednej stronie bowiem mamy: "... nigdy bym nie pomyślała, że po kilkunastu godzinach w domu Daniela będę tak ze wszystkim obeznana...", a zaś na stronie obok czytamy: "...  Sevile nie znają poczucia czasu, nie wiem więc jak długo leżałam..."
Nasuwa się więc pytanie, skoro sevile nie znają poczucia czasu, to skąd bohaterka, będąca przecież sevilem wiedziała, że spędziła w domu Daniela kilkanaście godzin?
Akcja powieści płynie bardzo szybko. Selena zamiast przeszkodzić Danielowi w badaniach, zakochuje się w nim, oczywiście z wzajemnością. Niewiele tu flirtu, uwodzenia, podchodów miłosnych. Natomiast jest od razu wielka miłość i wspólne plany na przyszłość. Oboje nic o sobie praktycznie nie wiedzą i raczej nie chcą się poznać. Za to chcą ze sobą być. Młoda sevilka udaje się więc do swojej krainy, aby prosić Vincenta o zesłanie na ziemię. I wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty. Zaczynają  się błyskawicznie i równie prędko się kończą.
Cała powieść w moim odczuciu jest niczym mrugnięcie okiem. Zawrotne tempo akcji, brak rozwlekłych opisów. Zwykle traktuje to jako niewątpliwy plus, tutaj jednak zabrakło mi kilku elementów; za mało rozwinięty wątek miłosny Seleny i Daniela, zresztą dość nieprawdopodobny, za mało też scen komicznych, które myślę że powinny się pojawić w momencie, gdy sevilka zmaga się z rzeczywistością ludzkiego świata.
Książkę czyta się w tak ekspresowym tempie, że nie zdążyłam polubić żadnego z bohaterów. A szkoda, bo pomysł i oryginalność powieści bardzo mi zaimponowały.
Niemniej nie skreślam całkowicie twórczości Marty Dąbkowskiej. "Sevile. Magia i miłość" to pierwszy tom z cyklu. Wierzę, że następne będą dojrzalsze i zaspokoją ten niedosyt, który się pojawił w trakcie czytania pierwszej części.
Pisarka zasługuje na zasłużone brawa za stworzenie oryginalnych postaci. Żaden tam wilkołak, wampir czy anioł, jakich pełno w literaturze ostatnimi czasy. Dostrzegam tu  niewątpliwy potencjał.



Książkę do recenzji otrzymałam od portalu
Zaczytaj się








czwartek, 11 kwietnia 2013

Wielki powrót Natalii


Drugi przekręt Natalii - Olga Rudnicka "Drugi przekręt Natalii" to dalszy ciąg przygód szalonych siostrzyczek Sucharskich.Olga Rudnicka po raz kolejny udowadnia, że ma niesamowite poczucie humoru i talent do tworzenia osobliwych i zarazem przesympatycznych postaci.
Ci wszyscy, którzy nie mieli okazji przeczytać "Natalii 5" nie muszą się martwić. Kontynuację tej książki można przeczytać i zrozumieć nawet bez znajomości wcześniejszych wydarzeń. Niemniej szczerze zachęcam do nadrobienia braków w tym względzie.
"Drugi przekręt Natalii" rozgrywa się dwa lata po śmierci ojca dziewczyn. Natalie mieszkają wspólnie  w odziedziczonym domu. Kłócą się i godzą. Ważne sprawy nadal  poddają głosowaniu. Życie toczy się jak zwykle, ale siostry nie nazywałyby się Sucharskie, gdyby nie wplatały się w nową kabałę. Tym razem sprawa dotyczy wspólnika ich nieżyjącego ojca, pana Janusza Zawady. Młode kobiety bardzo się z nim zaprzyjaźniły. Nagle okazuje się, że starszy pan znika bez śladu, a w jego mieszkaniu policja odnajduje zwłoki młodego mężczyzny. Dziewczyny nie były by sobą, gdyby nie spróbowały rozwikłać zagadki na własną rękę.
Znów zaczynają kombinować, kłamać i oszukiwać. Oczywiście prowadzi to do wielu zabawnych sytuacji.
..."- Żaden facet nie będzie mi zarzucał kłamstwa!- Najstarsza siostra nie kryła oburzenia. - Liczy się zaufanie!
- Przecież go okłamałaś...- zdziwiła się Natka.
- Kłamałam czy nie, kłamstwa zarzucać mi nie będzie. Gdzie dowody? Nie ma dowodów, nie ma kłamstwa."
Po pewnym czasie policja uznaje zaginionego Zawadę za zamordowanego, siostry dziedziczą zaś jego mieszkanie .Okazuje się, że wspólnik ich ojca miał powiązanie z mafią, trudnił się paserstwem. Dziewczyny nie wierzą jednak w śmierć mężczyzny. Przeszukują, właściwie plądrują mieszkanie i znajdują tajemniczą skrzyneczkę.
W czasie gdy siostry  starają się utrudnić śledztwo policji, dzieci jednej z Natalii podsłuchują ważne rozmowy, mijają się z prawdą, kręcą jak ich ciotki. Można śmiało powiedzieć, że są godnymi następcami pań Sucharskich.
..."Mysza nie jest groźna, ciociu Natko.- Dziewczynka popatrzyła na nią z politowaniem.
- A może kot ją zjadł?- odezwała sie milczący do tej pory Przemek.
- Jak to kot? Jaki kot?- zapytała podejrzliwie Natalia. My nie mamy kota.
- wiemy mamo, że nie mamy kota. To nie jest miejsce dla zwierząt - zgodziła się Anielka, rzucając złe spojrzenie bratu, który dotychczas stał za nią w milczeniu.
- Chodzi o to- Przemek źle zinterpretował spojrzenie siostry i zaczął wyjaśniać - że koty jedzą myszy, więc jak nasza mysz Mysza spotka jakiegoś obcego kota, to ten może ją zjeść. W końcu nie wiadomo, gdzie jest mysz Mysza. I nie wiemy gdzie jest jakiś kot.
- Jaki kot?
- No ten kot, którego nie mamy.

Zawiłości, pokrętnych tłumaczeń i wyjaśnień w powieści jest całe mnóstwo. Nie sposób choćby się nie uśmiechnąć. Kto lubi humor sytuacyjny na pewno się nie zawiedzie.
Przyznam, że pierwsza część opowieści o Nataliach bardziej przypadła mi do gustu, niemniej i ta zasługuje na uznanie. Siostry są zabawne i całkiem pokręcone. Każda inna, każda jest indywidualistką. Nie da ich się nie polubić.Styl pisania pani Rudnickiej jest lekki i przyjemny w odbiorze. Polecam ten kryminał nie tylko miłośnikom gatunku. I pamiętajcie! Nie jest to zwykły kryminał. To kryminał na wesoło.


wtorek, 19 marca 2013

Kanalia

okładka Paweł Pollak jest pisarzem i tłumaczem literatury szwedzkiej. Wstyd przyznać, ale nigdy nie zetknęłam się z jego twórczością. "Kanalia" to pierwsza książka tego autora, która wpadła mi w ręce, a oprócz niej zostały już wydane takie powieści jak; "Niepełni", "Między prawem a sprawiedliwością", "Gdzie mól i rdza".
Po przeczytaniu "Kanalii" jestem pewna, że z przyjemnością nadrobię braki dotyczące znajomości z panem Pollakiem i jego utworami.
Powieść, której dotyczy ta recenzja nie jest typowym, zwykłym kryminałem. Jest to kryminał psychologiczny. Oprócz zagadki i tajemniczych śmierci mamy do czynienia   z ludzkim dramatem, dziwnym zachowaniem, oraz prawdziwą patologią. Nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie patologii dotyczącej środowiska lecz także dotyczącej myślenia i zachowania bohaterów.
Pierwsze morderstwo stanowiące zagadkę dla policji to znaleziona w rzece młoda dziewczyna. Do sprawy tej zostają przydzieleni trzej policjanci; inspektor Markowski, komisarz Senik oraz aspirant Lepka. Autor bardzo interesująco opisuje ich sposób pracy, wzajemne relacji i miejsce w szeregu, w policyjnej hierarchii.
Nim sprawa dotycząca  zamordowanej dziewczyny ruszy  tak naprawdę z miejsca, zostaje popełnione  drugie morderstwo. Tym razem ofiarą jest młody narkoman. Jak po nie długim czasie się okazuje jest on bratem wyłowionej z rzeki dziewczyny. Oba  zabójstwa są skrajnie różne, pozornie nic ich nie łączy oprócz więzów krwi obu ofiar.
Jak jest naprawdę? Ilu jest morderców?
Policja bada ślady i pojawia się kolejna denatka, atrakcyjna pani architekt, okrutnie torturowana przed śmiercią.
Czy to ostatnie morderstwo łączy się z pozostałymi? Czy podejrzani, na których ślad trafiła policja są w istocie sprawcami tych okrutnych czynów?
Książka jest napisana w sposób jak najbardziej ciekawy. Bieżące wydarzenia są przeplatane przemyśleniami, wspomnieniami i listami mordercy. Mimo, tego ciężko domyślić się jego tożsamości.
Końcowa część powieści to opowiadanie, spowiedź zabójcy. To, co mówi sprawia, że patrzymy na niego w innym świetle, jego czyny odbieramy inaczej. Już nie jest tylko i wyłącznie człowiekiem, który pozbawił kogoś życia, mamy do czynienia z samotnym, nieszczęśliwym, zawiedzionym na życiu i Bogu mężczyzną. Los ciężko go doświadczył stawiając na jego drodze człowieka pozbawionego uczuć i zasad moralnych. To, że nie umiał przeciwastawić się tej osobie, wyrzucić jej  wporę ze swego życia zapokutowało tymi strasznymi czynami.
Czytając targały mną sprzeczne uczucia. Raz czułam wstręt do mordercy, innym razem znów budził we mnie współczucie i litość.Raz uważałam, że jest po prostu żałosny, drugim  razem że jest zwyczajnie głupi. Nie chodzi zresztą wcale o ocenę jego osoby. Ile ludzi tyle opinii i każdy zapewne sam określi swój stosunek do mordercy. Niemniej uważam, że książka, która wywołuje w nas tak wiele emocji jest książką naprawdę dobrą, której prędko się nie zapomina.
Jeśli macie ochotę sprawdzić, kto  jest prawdziwą kanalią, sięgnijcie po "Kanalię".
To naprawdę kawał niebagatelnego kryminału, kryminału z duszą.

Książka "Kanalia" została udostępniona do recenzji przez portal Zaczytaj się


poniedziałek, 4 marca 2013

magiczne miejsce magiczny czas

Bezimienna                 Hanri Magali to pseudonim literacki pani Haliny Pawłowskiej - Mirga. Do spotkania z "Bezimienną" przyznam szczerze autorka była mi całkowicie nieznana. Także poszukiwania większej ilości danych o pisarce spełzły na niczym i niewiele nowego wniosły w moje skromne życie.Jednym słowem Hanri Magali to osoba bardzo tajemnicza. Pełna tajemnicy jest również i jej ksiązka. W moich rękach znalazła się pierwsza część "Bezimiennej" - "Witoszynek" Nie dotarłam niestety do informacji o dalszym ciągu powieści. Szkoda, ponieważ pierwszy tom całkowicie mnie zauroczył. Z racji tego,że został on wydany zaledwie rok temu istnieje nadzieja,że doczekam się kontynuacji. Oby. Witoszynek to malownicze miasteczko, w którym aż chce się zamieszkać lub chociaż pobyć przez chwilę. Trafia tam piętnastoletnia Zuzanna, dziewczyna z domu dziecka. Zostaje zaadoptowana i pokochana przez małżeństwo Piątkowskich, sympatycznych i pełnych niesamowitego uroku ludzi. Dziewczyna, zakompleksiano, nie wierząca we własne szczęście szybko zadomawia się u nich i chyba po raz pierwszy w życiu czuje się szczęśliwa. W miejscowej szkole znajduje przyjaciół,ale też i wrogów. Z tymi drugimi jak się okazuje potrafi sobie skutecznie poradzić. Wszystko zaczyna się układać pomyślnie, jednak do czasu, gdy dziewczyna nawiązuje kontakt z tajemniczą staruszką z sąsiedztwa, Hortensją. Praktycznie w jednym czasie ma miejsce kilka dziwnych zdarzeń. Zuzanna odkrywa u siebie przedziwne właściwości.Potrafi myślami sprawić , by jej życzenie stało się rzeczywistością, ma zdolności telepatyczne, a także czyta w myślach. Z czasem zacieśniają się więzi z Hortensją i nastolatka dowiaduje się,że staruszka nie jest zwykłą mieszkanką Witoszynka. Również i ona sama nie jest taką ot sobie zwyczajną, niepozorną piętnastolatką.Dziewczyna stara się dowiedzieć kim jest, kim byli jej prawdziwi rodzice i jaką ma misję do spełnienia. Sąsiadka, jej przyjaciel Ignacy oraz zwierzęta Zuzy; pies Misiek i kruk Maciek pomagają jej w odkryciu prawdy. Zuzannę czeka podróż, ważna i niebezpieczna. Czy dziewczyna zdecyduje się pozostawić wszystko,co pokochała w Witoszynku i wyruszy w nieznane? "Bezimienna to książka pełna magii, tajemniczości i magnetyzmu. Czytelnika przyciąga do siebie już piękną , barwna okładką. Treść również nie rozczarowuje.Czyta się szybko i ciężko oderwac się od niej choćby na chwilę. Żałuję,że druga częśc, o nieznanym a właściwie"bezimiennym" tytule jest, póki co niedostępna. Mogę śmiało powiedzieć,że jestem bardzo zaintrygowana dalszymi losami Zuzanny. Książka, mimo iż o nastolatce nie jest przeznaczona tylko dla młodych czytelników. Myslę,że każdy bez względu na wiek odnajdzie w niej przynajmniej odrobinę magii, magii tak potrzebnej, by odciąć się od szarości i zwyczajności życia codziennego.

Stop dla bałaganu

               Michael Bohne jest z wykształcenia lekarzem. Jego specjalnością jest psychiatria i psychoterapia. Jest też trenerem i doradcą. Głównie zajmuje się coachingiem w zakresie występów publicznych. No i oczywiście jest autorem książki „Feng shui dla umysłu”.
Kto z nas nie ma blokad, nie odczuwa lęku przed przyszłością, występami publicznymi, przed krytyką, odrzuceniem czy choćby przed obniżeniem standardu życiowego? Wydaje się, że nie istnieje nikt wolny od tego typu problemów. Każdy człowiek niesie ze sobą bagaż doświadczeń, który mniej lub bardziej wpływa na postrzeganie świata oraz na postrzeganie samego siebie. Ludzki umysł najlepiej zapamiętuje negatywne i pozytywne przeżycia. Zapamiętujemy je mimowolnie i często trudno nam się ich pozbyć, zwłaszcza jeśli chodzi o odczucia negatywne, które zwykle ukrywamy i tym samym ograniczamy naszą przestrzeń. Zdolność odczuwania i postrzegania strachu nie jest problemem. Natomiast ceną jaką płacimy za strach jest ograniczenie naszej wolności. Jest na to rada: trening pozytywnego nastawienia. Przez tydzień należy zwracać uwagę tylko na pozytywne aspekty wszystkich sytuacji jakich doświadczamy.
Autor poradnika pokazuje również jak sobie poradzić z tym, by taki bagaż nie stał się barierą nas ograniczającą. Te bariery Michael Bohne nazywa rupieciami, a ich pozbywanie się – odrupiecaniem. Stworzył instrukcję odrupiecania złożoną z ośmiu kroków:
  1. Skoncentrowanie się na blokadzie, której chcemy się pozbyć
  2. Określenie poziomu negatywnych odczuć w danym momencie, w skali od 0 do 10
  3. Ćwiczenie krzyżujące i styku palców – ćwiczenie to jest dokładnie opisane i przedstawione za pomocą obrazków
  4. Ćwiczenie samoakceptacji
  5. Aktywne odrupiecanie
  6. Chwila wytchnienia – opukiwanie punktu integracyjnego na grzbiecie dłoni (jest załączona odpowiednia ilustracja)
  7. Aktywne odrupiecanie
  8. Jeśli stres znacznie się obniżył możemy przejść do fazy relaksu końcowego, jeżeli nie zmniejszył się poziom stresu trzeba powtórzyć aktywne odrupiecanie i chwilę wytchnienia. Początkowo brzmi to zawile i niejasno, jednak dzięki umieszczonym zdjęciom, na których są pokazane punkty na ciele człowieka do opukiwania staje się to prostsze.
Doktor Bohne podaje również przykładowe afirmacje do powtarzania. Metoda opisana przez psychoterapeutę nie jest trudna i praktycznie każdy może ja wykonywać. Ćwiczenia są całkowicie bezpieczne i podobno skuteczne. Cóż, nie zaszkodzi wypróbować. Ja na pewno rozpocznę działania w tym kierunku. Warto przecież zatroszczyć się o porządek i harmonię w swojej własnej głowie, podnieść swoją samoocenę, pozbyć się zahamowań oraz poprawić swoje relacje i związki z otoczeniem. W książce tej oprócz ćwiczeń i ich opisu są przedstawione ciekawe przypadki ludzi, ich problemy i sposoby ich pozbywania się, radzenia sobie w trudnych sytuacjach.To sprawia, że nie odbieramy poradnika jako tylko i wyłącznie podręcznika naukowego. Staje się przez to przystępniejszy.
Książka ta jest egzemplarzem recenzenckim od  portalu Zaczytajsie

Polskie Salem

    Lilith Olga Rudnicka to młodziutka pisarka. Mimo swojego wieku jest autorką kilku naprawdę interesujących, osadzonych w polskich realiach kryminałów, m.in ; „Martwe jezioro”, „Zacisze 13″, „Czy ten rudy kot to pies?”.
Tym razem autorka przenosi nas do małego, malowniczego miasteczka, gdzie para bohaterów: architekt Piotr i jego ciężarna żona Lidka przeprowadzają się. Przeprowadzka jest dość niespodziewana, tak jak i spadek po nieznanym stryju Piotra. Małżeństwo skuszone pięknem odziedziczonego dworku wprowadza się więc do Lipniowa. Na pozór miasteczko niczym nie różni się od innych. To jednak pozory. Okazuje się, że dworek przed laty należał do hrabiostwa Lipniowskich. Anastazja Lipniowska zaś jak głosi legenda oddała duszę diabłu i zamordowała swoje nowo narodzone dziecko oraz swojego męża. Za ten czyn została potraktowana jak czarownica, została spalona na stosie.
Mieszkańcy miasteczka wykorzystuję legendę,aby przyciągnąć turystów.Jak sie okazuje czynią to naprawdę skutecznie. Organizują imprezy związane ze świętami wiccańskimi, sprzedają magiczne pamiątki;talizmany,amulety, figurki.
Lidka w nowym domu nie czuje się dobrze. Wielkość dworku ją przytłacza, dręczą ją bardzo realistyczne, mroczne sny. Swoje samopoczucie tłumaczy ciążą, lecz czy naprawdę wyjaśnienie jest takie proste?
Jej mąż Piotr także zaczyna się dziwnie zachowywać, staje sie opryskliwy,zamyka sie na całe dnie i noce w swoim gabinecie, ginie gdzieś jego cała czułość i troskliwość wobec żony i nienarodzonego dziecka.
Lidka zaprzyjaźnia się z właścicielką miejscowej księgarni, Edytą. Obie kobiety są w podobnym wieku, szybko odnajdują wspólny język.
Po pewnym czasie w miasteczku pojawia się mężczyzna szukający swojej nastoletniej córki, uciekinierki. Ślady zaprowadziły go do Lipniowa i tu się urwały. Nikt oprócz Edyty nie stara się nawet mu pomóc.
Od tego momentu w miasteczku i okolicach zaczynają ginąć młodziutkie, filigranowe blondynki z niebieskimi oczami. Trup ściele się gęsto.
Zagadkę zaginięć i tajemniczych morderstw stara się rozwiązać właśnie Edyta, która ma swój sekret związany ze śmiercią jej matki. Dziewczyna ma przypuszczenia,że te dwie sprawy łączą się ze sobą. W wyjaśnieniu tego pomaga jej policjant Michał Nawrocki i nowa przyjaciółka , Lidka.
Jak widać fabuła jest niezwykle ciekawa i na pierwszy rzut oka zawiła.
Całość czyta się naprawdę z zapartym tchem.
Znając wcześniejsze książki pani Rudnickiej mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać. Jak zwykle nie zawiodłam się. Bardzo podobało mi się to,że pisarka skusiła się wpleść do fabuły wątki okultystyczne. To dodało powieści barwy, tajemniczości i magii. Sprawiło, że kryminał stał się mniej typowy.
Wszystkim miłośnikom Olgi Rudnickiej polecam tę pozycję – nie rozczarujecie się. Tych natomiast, którzy nie zetknęli się wcześniej z twórczością tej pani serdecznie zachęcam do sięgnięcia po książeczkę. Naprawdę warto.
Ja osobiście byłam, jestem i będę wierną fanką autorki. Oby wena i pomysły nigdy jej nie opuściły.

Trzy Mojry

Trzy boginie 

Nory Roberts chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Jest ona bowiem autorką około 200 książek. Wiele z nich trafiło na listy bestsellerów New York Timesa.
Powieść, po którą sięgnęłam to "Trzy boginie". Tytułowe boginie to znane z mitologii Mojry; Kloto, Lachesis i Atropos.
Ich malutkie posążki wzbudzają wiele emocji; od zachwytu, poprzez chęć ich posiadania, aż do krwiożerczej chciwości. Wszystkie trzy, razem stanowią niesamowity kąsek dla kolekcjonerów. Ich cena jest iście bajońska.
Akcja powieści rozpoczyna się od zatonięcia statku "Lusitania". Na statku w momencie nieszczęścia znajduje się pewien majętny człowiek, którego przed samym zatonięciem okrada drobny złodziejaszek. Jego łupem pada m.in. Figurka Kloto.
Z wraku statku ratuje się niewielu pasażerów. Wśród nich jest nasz złodziej, który zyskawszy drugą szansę od losu obiecuje sobie poprawę. Zaczyna swoją obietnicę wcielać w życie właściwie od razu, ratując z tonącej "Lusitanii" kobietę z dzieckiem. Jego życie istotnie zmienia się nie do poznania. Zakłada rodzinę, wiedzie zwyczajne, już uczciwe życie. Skradziona figurka zaś przechodzi do rąk jego potomstwa. Nikt przez wiele lat nie zdaje sobie sprawy z wartości posążku.
Powieść nie byłaby aż tak bardzo fascynująca i absorbująca gdyby nie czarny charakter; Anita Gaye, bogata wdowa po handlarzu antyków. Jest ona bardzo przebiegła i jeszcze bardziej zachłanna. Nie cofnie się przed niczym, nawet morderstwem, by dostać to, czego chce. A właśnie chce dostać trzy boginie. Podstępem wykrada figurkę Kloto Malachiemu Sullivanowi, praprawnukowi z "Lusitanii".
Malachi wraz z bratem Gideonem oraz siostrą Rebeccą nie spoczną póki nie utrą nosa chciwej wdowie. Starają się wpaść na trop dwóch pozostałych mojr, co ja k łatwo się domyślić po wielu perypetiach się im udaje. Przy okazji nawiązują ciekawe znajomości i mają szansę odwiedzić Czechy i Nowy York. Co więcej w nowo poznanych osobach odnajdują miłość swojego życia. Oprócz miłości łączy ich przyjaźń, lojalność i oczywiście chęć zemsty na pazernej Anicie.
Powieść Nory Roberts jest interesująca pod wieloma względami. Autorka jak mało, który pisarz potrafi połączyć sensację, romans i przygodę. Całość napisana jest niewątpliwie z pasją i rozmachem. Na pewno jest to jedna z lepszych książek Roberts, z jakimi miałam kontakt. Mniej więcej od połowy tomu ciężko mi było oderwać się od czytanej treści. Trzyma w napięciu – to pewne. Na minus powieści natomiast wpływa to, że wątek miłosny jest nakreślony w sposób banalny, przewidywalny i za bardzo ckliwy. Nie lubię zakończeń typu: ...i wszyscy żyli długo i szczęśliwie...
Pomijając tę kwestię powieść oceniam dość wysoko. Warto się z nią zapoznać przypominając sobie jednocześnie mit o boginiach, które przędą, odmierzają i ucinają linię życia. Zmusza nas to do refleksji nad własnym losem.
" Sami przędziemy swój los, dobry lub zły i zawsze nieodwołalny. Każdy najmniejszy postępek, prawy lub bezprawy pozostawia po sobie bliznę, wcale nie tak małą."

prywatne śledztwo starszej pani

  Starsza Pani w Holandii Klara S. Meralda to pseudonim Olgi Zapolskiej – Tomkiewicz. Tajemnicza to pani. Nie wiele wiadomości udało mi się o niej odnaleźć. Na koncie autorki widnieje pięć pozycji, sądząc po tytułach są to powieści kryminalne. "Starsza pani w Holandii" jest jedną z nich. Jest to lekturka lekka, zabawna,napisana z polotem i niebanalnym humorem. Niestety nie jest tak w całości. Początek zapowiadał się kapitalnie,ale w miarę czytania humor i komiczne sytuacje zaczęły zanikać.
Bohaterką powieści jest pani w sile wieku, bynajmniej nie starsza. Nie wiadomo jak ma na imię, na łamach książki nie padają jej bliższe dane.Przez syna i synową jest nazywana Chatkiem, co stanowi skrót od Puchatka. Rzecz dzieje się w latach 80-tych, W Polsce pustki w sklepach, w urzędach niemili urzędnicy. Nasza bohaterka na zaproszenie syna Wojtka wyjeżdża do Holandii, gdzie on przebywa na stypendium naukowym.
Już w pociągu, w którym odbywa swą podróż kobieta spotyka ciekawe osoby. Osoby te wraz z końcem podróży nie znikną z jej życia lecz będą się w nim dość często pojawiać i to w najprzedziwniejszych okolicznościach.
Zaraz po przyjeździe do domu syna "starsza pani" jest świadkiem dziwnego włamania. Co z tym wszystkim ma wspólnego czapka z ogonem lisa pozostawiona przez pasażerkę pociągu?Kim jest niezwykle uczynny,ale trochę natarczywy mężczyzna spotkany w sklepie? I czego od niej tak naprawdę chce?
Bohaterka powieści zaczyna swoje prywatne śledztwo, w którym prawie każdy jest podejrzany.Jednocześnie ona sama jest główną podejrzaną dla pewnego mężczyzny, który obserwuje ją od momentu przybycia do Holandii.
O ile książka początkowo zapowiadała się interesująco, to wraz z dalszym zagłębianiem się w lekturę nieco irytowała. Pod koniec zaś trąciła już nudą. Książka nie jest obszerna, można się pokusić o przeczytanie nie martwiąc się o stratę czasu. Za początek postawiłabym 5, za koniec naciągane 3.

niedziela, 3 marca 2013

Natalii 5

   Z przyjemnością sięgnęłam po kolejną książkę mojej ulubionej pisarki, Olgi Rudnickiej. Do lektury oprócz nazwiska autorki przyciągnęła mnie także piękna okładka z niezwykłą, tajemniczą posiadłością oraz subtelną twarzą kobiety ponad nią.
Wcześniejsza twórczość pani Rudnickiej bardzo mi odpowiadała.Wszystkie książki trafiły w stu procentach w mój czytelniczy gust. Sięgając po "Natalii 5" spodziewałam się tego samego. I cóż?
Otóż ta powieść przeszła moje najśmielsze oczekiwania. To prawdziwy majstersztyk. Wciąga od pierwszej strony. Jest niesamowita pod każdym względem. Oprócz stałego wątku kryminalnego i zagmatwanej sytuacji bohaterów tym razem odnajdujemy również i sporą dawkę humoru. Mamy tu pięć kobiet, głównych bohaterek. Każda z nich jest inna, każda jest kobietą z charakterem, każda jest wielką indywidualnością. Różnią się od siebie tak bardzo jak to jest tylko możliwe. Bardzo niewiele je łączy. Niemniej są to rzeczy dość istotne; mają wspólne imię, wspólne nazwisko i wspólny spadek. Co więcej, muszą działać razem, wspólnie, a nie da się ukryć, że nie darzą się zbytnią sympatią. Razem, jak się okazuje stanowią mieszankę iście wybuchową, o czym szczególnie przekonują się panowie policjanci, prowadzący śledztwo w sprawie zagadkowej śmierci ich ojca.
Dziewczyny utrudniają pracę policji, nie tyle nawet celowo, co przypadkiem, niemniej stwarza to sporo trudnych do rozwiązania sytuacji. Przy okazji zamieszania spowodowanego przez różne niedomówienia, krętactwa wszystkich pań powstaje wiele arcyzabawnych zdarzeń. Kobiety starają się w tajemnicy przed wszystkimi odnaleźć ukryty przez ojca "skarb". W tym celu nie wahają się nawet wykopać dziury w środku kuchni, ani wejść do grobowca. Kłamią, kręcą i pakują się wciąż w nowe kłopoty. W ich towarzystwie nie sposób się nudzić. Podobnie jest z całą książką, nudną nie można jej nazwać. Powieść jest całkowicie rewelacyjna. Dawno nie czytałam czegoś tak kapitalnego, dawno nie czytałam z takimi wypiekami na twarzy i dawno nie śmiałam się tak głośno nad czytanym tekstem.
Na dziesięć gwiazdek przyznaję piętnaście. Zdecydowanie polecam.

Willa

        Willa     To moje pierwsze spotkanie z panią Magdaleną Zimniak i oczywiście nie ostatnie, a to dlatego, że znów udało mi się odkryć książkę, która na długo zagości w mojej pamięci.
Willa to powieść psychologiczna. Jej bohaterką jest Marzena Rościcka. Poznajemy ją w momencie przeprowadzki do pięknej willi na warszawskim Żoliborzu. W nowym domu zamieszka ze swoim mężem, Arturem, znanym pisarzem i wykładowcą na uczelni. Z pozoru tworzą udaną, szczęśliwą parę, ale tuż po przeprowadzce dochodzi do dziwnych zjawisk i jeszcze dziwniejszych, okrutnych zachowań Artura.
Marzena doświadcza wizji, bardzo realnych halucynacji, snów dotyczących wcześniejszych mieszkańców willi. Kobieta stara się dociec kim oni byli, jakie były ich losy i co takiego się stało przed laty,że do obecnej chwili w domu czuć ich obecność. W tym celu nawiązuje kontakt z synem byłego właściciela, który odkrywa rąbek tajemnicy.
W Arturze natomiast atmosfera domu wyzwala agresję w stosunku do żony; bije ja, zamyka w piwnicy. Sam nie rozumie swojego postępowania. Kocha żonę , taką chorą, toksyczną miłością.Traktuje ją jak swoją własność, kontroluje jej korespondencję, przegląda telefon, zabrania kontaktów z ludźmi, których on nie zna. Z czystym wyrachowaniem wykorzystuje słabość i uległość nadal zakochanej w nim kobiety. Kobiety wychowanej częściowo przez dom dziecka, a częściowo przez surowych rodziców adopcyjnych. Kobiety, która przez całe życie dążyła tylko do tego by zadowolić innych, zapominając całkowicie o sobie i swoich potrzebach.
Czy to małżeństwo ma szansę na przetrwanie, czy Marzena przerwie to mężowskie zniewolenie?I najważniejsze pytanie; kim jest kobieta zamieszkująca dom przed Rościckimi? W rękach Marzeny leży nie tylko własny los, lecz także odkrycie tajemnicy domu i tajemnicy własnego pochodzenia. Czy jej się to uda?
Książka jest niewątpliwie pochłaniaczem czasu. Czasu, którego nie żal i którego na pewno czytelnik nie zmarnuje zagłębiając się w karty powieści i psychikę głównej bohaterki. Mimo, iż postać Marzeny czasem irytuje, jej zachowanie i oddanie wobec męża terrorysty wydaje się głupie to i tak nie sposób ominąć choćby zdania.Co istotniejsze, do końca nie wiadomo jakie będzie zakończenie, czy wszystko pójdzie dobrze czy też przeciwnie. To niewątpliwie poruszająca i zmuszająca do refleksji powieść. Wielkie brawa dla autorki, która wykazała się niesamowitą znajomością kobiecej psychiki i jednocześnie potrafiła tak pięknie ubrać ja w słowa. Nie polecam, tę książkę po prostu TRZEBA przeczytać.

Jeden miesiąc, wile zdarzeń

   
Marcowe Fiołki
             Sara Jio to autorka mi osobiście nieznana. "Marcowe fiołki" uznałam za jej debiut literacki, jak się okazuje słusznie. To jej pierwsza powieść. I zarazem pierwsza z jaką przyszło mi się zmierzyć. Szukając wiadomości o autorce odkryłam jeszcze dwa tytuły opatrzone jej nazwiskiem:"Dom na plaży" i "Jeżynowa zima" Kto wie, może i z nimi nawiążę bliższy kontakt?
"Marcowe fiołki"to historia Emily, pisarki, autorki bestsellera. Poznajemy ją w momencie gdy mężczyzna jej życia zostawia ją dla innej kobiety. Zrozpaczona nie potrafi się z tego otrząsnąć. Jej życie przypomina wegetację, cierpi na tym również jej twórczość literacka. Za namową przyjaciółki postanawia wyjechać na wyspę Bainbridge, do swojej ciotki Bee. Kobiety dawno się nie widziały lecz z wielką sympatią wspominają czasy, gdy Emily była częstym gościem na wyspie.
Przyjazd na Bainbridge obfituje w wiele niespodzianek. Emily spotyka swoją dawną miłość oraz mężczyznę, który bardzo jej się podoba i ją intryguje.Nagle okazuje się ,że jest rozrywana towarzysko, co by nie powiedzieć dziewczyna na pewno nie czuje się samotna. Zapomina praktycznie o swoim niewiernym mężu.
W pokoju, który ciotka dla niej przeznaczyła czeka na Emily jeszcze jedna niespodzianka. Kobieta znajduje pamiętnik tajemniczej Esther. W miarę czytania w jej głowie powstaje mnóstwo pytań. Niestety nikt nie chce udzielić na nie odpowiedzi. Zaintrygowana pamiętnikiem postanawia rozwiązać tę zagadkę, która jak się okazuje jest skrzętnie ukrywana, wielką rodzinną tajemnicą. Nagle młoda kobieta zaczyna rozumieć postępowanie swojej matki i ich wzajemne, chłodne i napięte stosunki. Jasne też się staje wrogie nastawienie Bee do Jacka, z którym Emily się zaczęła spotykać.
Czy odkryje całą prawdę o autorce pamiętnika, czy dowie się kim była i jakie były jej dalsze losy? I jaką rolę, ona sama ma do odegrania w tej historii?
Mimo ciekawego pomysłu na fabułę powieści i przystępnego stylu pisania Sara Jio i jej fiołki mnie nie porwały. Może historia była zbyt nierealna, by w nią uwierzyć, może losy bohaterów zbyt nieprawdziwe? Tak czy owak książka jest raczej średnio ciekawa, chwilami nawet nudna.Można przeczytać, gdy nic ciekawszego nie znajdziemy na naszej czytelniczej półce. Na moje uznanie zasługuje najbardziej okładka, przedstawiająca postać pięknej, zamyślonej, rozmarzonej dziewczyny.
Mam nadzieję,że inne powieści autorki będą bardziej zajmujące.W końcu nie każdy debiut pisarski musi być udany.

sobota, 2 marca 2013

Klasztor

Klasztor  
Panos Karnezis to pochodzący z Grecji pisarz.W Polsce jest znany jako autor "Urodzin" i właśnie "Klasztoru". To moje pierwsze spotkanie z jego twórczością.
"Klasztor " to powieść, która przenosi nas w świat mało znany przeciętnemu czytelnikowi. Poznajemy w nim pięć sióstr zakonnych i ich matkę przełożoną. Ważną rolę odgrywa również biskup, opiekun klasztoru. Życie zakonnic wypełnione jest głównie pracą i modlitwą. Zmienia się ono diametralnie za sprawą dziecka, które pojawia się w klasztorze zupełnie niespodziewanie.
Klasztor Matki Boskiej Miłosiernej jest oazą spokoju, z dala od wszelkiej cywilizacji. Jest położony w pięknym, urokliwym miejscu wśród gór, oddalonym o kilka godzin jazdy od najbliższego miasta.
Pojawienie się niemowlęcia zmienia to miejsce, burzy spokój, zakłóca poukładane życie sióstr. Różne są też reakcje i zachowania zakonnic w stosunku do małego chłopca. Prawdziwym zaskoczeniem, a dla niektórych prawdziwym szokiem jest decyzja matki przełożonej o zatrzymaniu dziecka w klasztorze. Matka przełożona dostrzega w pojawieniu sie malca rękę Boga, prawdziwy cud, wymodlony akt przebaczenia, o który prosiła przez wiele lat. W jej pamięci wciąż tkwi poczucie winy z powodu strasznego grzechu popełnionego w młodości. Miłość do dziecka zdaje sie jej przesłaniać cały świat. Nie wszystkim się to podoba. Nie wszyscy to akceptują. Wśród kobiet powstaje przypuszczenie, że ich przełożoną opętał szatan. Zaczyna robić się nieprzyjemnie, pojawiają się spiski, knowania i donosy, w których wiedzie prym siostra Ana. Jest to osoba o niespełnionych, wielkich ambicjach i równie wielkiej niechęci do matki przełożonej. Gdy przypadkiem trafia na krwawe znalezisko utwierdza się w przekonaniu, że klastor jest miejscem nawiedzonym przez Złego. Nie ustaje wiec w działaniach, aby pozbyć się wszechobecnego, jak jej się zdaje diabła. Zdeterminowana, wytężając wszystkie zmysły odkrywa jeszcze jedną tajemnicę związaną bezpośrednio z niemowlęciem.
Sytuacja zagęszcza się, w powietrzu wisi nieszczęście.
Karnezis świetnie buduje napięcie, posługuje się łatwym w odbiorze stylem. Bohaterki przedstawia w sposób żywy i dokładny, malując barwnie ich charaktery. Każda z sióstr jest inna, każda prawdziwa w swojej postawie życiowej.
Książkę czyta się szybko, pod jej koniec nie sposób odłożyć czytanie choćby na chwilę. Po prostu trzeba koniecznie szybko sprawdzić czy nasze przypuszczenia dotyczące zdarzeń pokryją się z wizją autora.
Mimo, iż domyśliłam się zakończenia, lektura ta nie rozczarowała mnie. Miło było zgłębić się w psychikę kobiet, które poświęciły swoje życie Bogu, ich uczucia, spróbować zrozumieć ich zachowania.To powieść niewątpliwie interesująca i napisana w przystępny sposób. Myślę,że to moje pierwsze, ale nie ostatnie spotkanie z panem Karnezisem.
"Klasztor" to egzemplarz recenzencki otrzymany od serwisu nakanapie.pl

Żona dyplomaty

Żona Dyplomaty   "Żona Dyplomaty" to druga powieść Pam Jenoff. Pierwsza książka to przetłumaczona na wiele języków "Dziewczyna komendanta". Zapewne zachęcona wielkim entuzjazmem wśród odbiorców i krytyków autorka podjęła się stworzenia kontynuacji swojego dzieła.
W obu powieściach jest poruszona podobna tematyka, dotycząca II wojny światowej, trudnych wyborów oraz rzecz jasna wielkiej miłości.
Główna bohaterka "Żony Dyplomaty" to Marta przyjaciółka Emmy, którą czytelnicy poznali w poprzedniej książce. Miejsce, w którym akcja się rozpoczyna to nazistowskie więzienie, do którego dziewczyna zostaje wtrącona, torturowana i maltretowana. U kresu wytrzymałości i w ostatniej chwili zostaje uratowana przez amerykańskiego żołnierza, Paula. Ich spotkanie bynajmniej nie jest ostatnim. Spotykają się powtórnie w alianckim obozie, gdzie Marta powraca do zdrowia. Oczywiście znajomość ta przeradza się w coś więcej niż tylko wdzięczność za ocalenie życia. Budzącą się do życia miłość burzy niestety okrutny los. Marta traci Paula z oczu i jest zmuszona wyjechać do Anglii. Podejmuje pracę w ministerstwie spraw zagranicznych i wychodzi za mąż za Simona, wysoko postawionego urzędnika ministerstwa. Nie łączy ich miłość. Marta jest jednak wobec męża lojalna i przywiązana. Wraz z przyjściem na świat córeczki tworzy przykładną rodzinę, w której jedynie brak jest ciepła i uczucia.
Młoda kobieta pracując u boku męża pragnie przyjść z pomocą brytyjskiemu wywiadowi i wyrusza w niebezpieczną wyprawę do Pragi. Nie waha się narazić swojego życia, aby odnaleźć człowieka, który jest brytyjskiemu ministerstwu potrzebny do walki z komunizmem. Z opresji na jakie napotyka odważna dziewczyna ratuje ją tajemniczy mężczyzna. Ramię w ramię pracują , by osiągnąć jak się okazuje wspólny cel. Kim jest ten człowiek? Czego tak naprawdę chce od Marty? Czy połączy ich prawdziwe uczucie?Tego nie zdradzę, powiem jedynie, że autorka potrafi zaskoczyć i trzymać w napięciu. Książka jest napisana lekkim, przystępnym stylem, który pozwala na szybkie czytanie.Niektóre sytuacje przedstawione są nieprawdopodobne, inne zaś zbyt przewidywalne i pewnie troszeczkę zniesmaczą wytrawnego czytelnika. Niemniej przyznam, że kilkakrotnie pisarce udało się mnie całkowicie zmylić i pewnych rzeczy nie byłam w stanie się domyślić. Zachęcam do sięgnięcia po "Żonę Dyplomaty". Spędzony z nią czas nie będzie zmarnowany

Jak ogień i woda

   Cate Tiernan to autorka o niezwykłej wyobraźni i prawdziwym darem do czarów; czaruje nim nie tylko nastolatki, dla których tworzy swoje książki. Nie jestem nastolatką od paru dobrych lat, a jednak pisarka oczarowała mnie swoim magicznym światem i bohaterkami  powieści.
Są dwie siostry, obie niczym lustrzane odbicie,pozornie nie można ich rozróżnić.Zostały rozdzielone przy urodzeniu dla swojego dobra. Historia zdaje się być banalna jednak muszę przyznać, że taka nie jest.
Clio jest wychowywana przez babcię położną i jednocześnie wyznawczynię bonne magie(rodzaj białej  magii).Mieszkają w Nowym Orleanie,mieście gdzie czary, czarownice są na porządku dziennym.
Thais mieszka w Connecticut wraz z ojcem. Niestety los ich rozdziela, ojciec ginie w wypadku,a ona trafia do domu tajemniczej, nieznanej sobie  kobiety Axelle. Thais musi zostawić wszystko , do czego została przyzwyczajona, całe swoje dotychczasowe życie. Przeprowadza się do Nowego Orleanu. Oczywiście tam czuje się wyobcowana i na pewno nie na swoim miejscu. Spotyka jednak kogoś i doznaje szoku; ma siostrę bliźniaczkę! Obie siostry podchodzą do siebie z rezerwą i nieufnością. Całe ich wcześniejsze życie okazuje się być pełne kłamstw i niedopowiedzeń. Dziewczyny próbują dowiedzieć się ,co było przyczyną ich rozdzielenia i kim była ich matka. Wkrótce okazuje się,że dziewczęta nie są bezpieczne, ktoś dybie na ich życie.
Obie siostry choć zewnętrznie identyczne wewnętrznie różnią się jak dwa żywioły, które są im przypisane; Clio- ogień, Thais- woda. Jedna pełna optymizmu, pewna siebie i swojej urody, zaradna i seksowna. Druga nieśmiała, delikatna, niezwykle wrażliwa i raczej zagubiona,powoli odkrywająca swoje zdolności i siłę.
W ich życiu pojawia się również mężczyzna, nie dość że przystojny i charyzmatyczny to w dodatku ten jeden jedyny, przy którym czują się bezpiecznie i pewnie. Trwa to jednak do czasu, gdy odkrywają,że Luc spotykał się z nimi obiema w jednym czasie, grał na dwa fronty, uwodził  i jedną i drugą. Obie więc go odpychają. Ale czy on faktycznie jest taki wyrachowany i pozbawiony uczuć jak się wydaje? A może kocha jedną z nich, a może obie?
Dziewczyny nie są zwykłymi nastolatkami, Clio od dawna praktykuje magię, Thais stawia w niej pierwsze kroki.Niemniej  siostry są członkiniami familie, do której należy m.in.babcia Clio, tajemnicza Axelle, Luc. Wszyscy oni oraz jeszcze sześć innych osób tworzą Traize i wszyscy są nieśmiertelni. Chcą wspólnie utworzyć krąg i rzucić zaklęcie, dzięki któremu niektórzy zyskają większą moc, niektórzy zaś stracą swą, ciążącą im już nieśmiertelność. Każdy członek Traize ma swój cel i pozornie współpracuje z innymi, ale i każdy nosi w sobie tajemnicę, która udaremnia plany dotyczące rytuału. Czy w końcu dojdzie to do skutku? Czy Clio i Thais stojąc przed wyborem zdecydują się na nieśmiertelność?
Cate Tiernan zasiała we mnie spore ziarno ciekawości. z całą pewnością  i z olbrzymią niecierpliwością  sięgnę po kolejny tom "Płonącego stosu".

Rózowe słonie odpędzają złe sny

Joanna Maria Chmielewska to autorka głównie znana z opowiadań i utworów przeznaczonych dla dzieci. Na całe szczęście dla mnie i mam nadzieję innych czytelników postanowiła stworzyć coś dla dorosłych. "Poduszka w różowe słonie" to pierwsza powieść autorki skierowana dla dorosłego odbiorcy.
Bohaterką powieści jest Hanka- kobieta samodzielna, zaradna, zapracowana i co więcej samotna. z nikim nie utrzymuje bliższych stosunków. Ze współpracownikami jest na stopie koleżeńskiej,ale nigdy nie mówi o sobie zbyt wiele. Jedyny bliższy kontakt ma z Ewą, przyjaciółką z dzieciństwa,ale i ona nie wie wszystkiego o Hance. Jakiż to mroczny sekret nosi w sobie kobieta? Co spowodowało,że nie znosi dotyku innych osób?
Hanka jest doceniana w pracy, w każdej sytuacji potrafi zachować zimną krew.Gdy Ewa zapada nagle na ciężką chorobę, to może liczyć na przyjaciółkę. To Hanka walczy o nią, o życie , które wisi na włosku i to ona obiecuje zająć się córeczką Ewy gdyby walka z chorobą skończyła się przegraną. Jak łatwo się domyślić tak właśnie się dzieje. Ale czy zapracowana 30-latka potrafi zająć się pięcioletnim dzieckiem? Oczywiście dba ,aby Ania była najedzona, by miała czyste ubranka,ale zupełnie nie wie jak pomóc dziecku w tak trudnych dla niego chwilach.Dziewczynka cierpi, czuje się niechciana i tak bardzo tęskni za mamą. Potrzebuje ciepła i tego , by ktoś ją po prostu przytulił. Hanka nie zdaje sobie z tego sprawy,a może nie potrafi więcej z siebie dać, przemóc się. Wydaje się to niezrozumiałe, ale poznając traumatyczne przeżycia naszej bohaterki z dzieciństwa można jej to wybaczyć.
Życie Hanki stanęło na głowie nie tylko za sprawą małej Ani. Pojawił się w nim również mężczyzna, nowy kolega z pracy. Kobieta od razu mu wpada w oko. Mimo, iż koledzy nazywają ją modliszką ,nie zniechęca to w niczym Łukasza. Próbuje się do niej zbliżyć.Na ile mu się to udaje? Czy zdoła skruszyć zimny mur, który Hanka budowała przez wiele lat? I czy Hanka zmierzy się z widmem przeszłości i zamieni swój "ból w klejnot"?
Sięgając po tę książkę liczyłam na miłą,lekką lekturkę. Trochę zawiodłam się gdyż książka okazała się być świetną,napisaną z polotem bardzo wzruszającą pozycją. Bynajmniej nie leciutkim powieścidłem jakich mnóstwo na rynku,o których zapomina się zaraz po przeczytaniu. Chmielewska zawarła w swojej powieści całą gamę emocji. Kilkakrotnie płakałam, kilkakrotnie byłam zła na bohaterkę,że nie robi tego co powinna i cieszyłam się gdy udało się jej coś zmienić.
Z pewnością po przeczytaniu książki mogę stwierdzić,że jej autorka będzie jedną z moich ulubionych pisarek. Z przyjemnością sięgnę po jej kolejną powieść i mam nadzieję, że się nie rozczaruję.
Polecam z czystym sumieniem:)

piątek, 1 marca 2013

Złodziej dusz

Złodziej dusz t. 1  Aneta Jadowska to debiutująca pisarka.Dwukrotnie debiutowała opowiadaniami; "Dziwny jest ten świat" oraz "Kalejdoskop".
"Złodziej dusz" jest więc jej trzecim debiutem, tym razem powieściowym. Jest to pierwszy tom serii o Teodorze Wilk. Zaplanowane jest sześć tomów serii, na które jednak jeszcze trzeba poczekać.
Akcja powieści toczy się w dwóch równoległych światach; realnym Toruniu i magicznym Thornie. Teodora Wilk to policjantka w jednym ze światów, wiedźma w drugim.Jej przyjaciele to najbardziej niesamowity duet jaki tylko można sobie wyobrazić. Są nim diabeł Miron i anioł Joshua. Mimo, iż stanowią swoje przeciwieństwo świetnie się rozumieją i ramię w ramię wraz z Dorą oddają się imprezom w knajpie pod uroczą nazwą "Szatański Pierwiosnek" oraz stają do walki z nieznanym prześladowcą.
Dora jako wiedźma bywa wredna, ale ponad wszystko cechuje ją lojalność wobec bliskich i wielka odpowiedzialność. To dziewczyna, na którą zawsze można liczyć. Dlatego, by ratować swoją przyjaciółkę Katię nie waha się zadrzeć z wilkołakami, wampirami oraz sprzeciwić się Starszyźnie – radzie postaci magicznych.
W książce roi się od różnych, przedziwnych stworzeń.
Od pierwszej chwili kibicujemy bohaterce w jej poczynaniach.
Powieść napisana jest lekko i z polotem. Autorka nie stroni od niebanalnego, subtelnego humoru.
Z niecierpliwością będę oczekiwać na kontynuację przygód pięknej wiedźmy. Polecam z czystym sumieniem. Warto przenieść się w ten magiczny świat choćby na chwilę i poznać kilka interesujących osóbek.

Czwarty kąt trójkąta

         Czwarty kąt trójkąta - Siarkiewicz Ewa         Od momentu ukazania się "Czwartego kąta trójkąta" nie mogłam się doczekać, gdy będę mogła zatopić się w jego drukowane, pachnące świeżością kartki.
Czytałam poprzednie książki pani Siarkiewicz i bardzo przypadły mi do gustu. Nie mogłam więc pominąć jej nowego dziecka.
Podobnie jak w "Kuźni głupców" i "Kuźni na rozdrożu" pojawia się i tutaj postać wróżki Eleonory, a wraz z nią szczypta białej magii. Tarocistka przepowiada kłopoty rodzinne jednej z głównych bohaterek Czwartego kąta trójkąta, Katarzynie. Daje kobiecie także wskazówki jak odwrócić zły los. Przepowiednia szybko się spełnia. Zięć Katarzyny ulega wypadkowi, obie córki pogubiły sens życia. Julia, starsza z sióstr żyje w udręce po stracie dziecka, tonie w niej i wciąga w nią męża. Młodsza, Monika niczym modliszka w zastraszającym tempie uwodzi i rzuca mężczyzn. Matka nie potrafi pomóc córkom.
Na wysokości zadania w obliczu niezwykłych wydarzeń dotyczących rodziny staje w końcu żywiołowa, impulsywna Monika. Prowadzi swoje prywatne śledztwo i dowiaduje się szokującej prawdy także o sobie samej. Dzięki swojej przedsiębiorczości udaje jej się uchronić swoją rodzinę przed jeszcze większym nieszczęściem. I co więcej, swoimi działaniami sprawia, że przywiędłe nieco małżeństwo siostry zaczyna płonąć nowym uczuciem.
Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Intryga jest ciekawie przemyślana, chociaż niestety dość przewidywalna. Zakończenie jak dla mnie jest zbyt banalne.
Zwykle nie porównuję książek do siebie, jednak po przeczytaniu tej pozycji mimowolnie to uczyniłam. Brakowało mi bowiem humoru i większej dawki odniesień do tarota, które były obecne, bardziej uwypuklone w obu " Kuźniach".
Mimo, iż spodziewałam się czegoś więcej po tej powieści, mogę ją polecić wszystkim tym, którzy lubią obyczajówki z pozytywnym przesłaniem.

Dziewczyna i wilk

       Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie           Zapewne część osób kojarzy "Dziewczynę w czerwonej pelerynie" z filmem. Rzeczywiście książka powstała na podstawie scenariusza filmowego. A zadania tego podjęła się Sara Blakley-Cartwright. Przyznam, że filmu nie widziałam, ale po zapoznaniu się z powieścią nabrałam na to ochoty.
Książka zwabiła mnie przede wszystkim swoją piękną okładką. Na szczęście nie tylko okładka okazała się zachęcająca, zawartość również nie rozczarowuje.
Akcja powieści rozgrywa się w czasach średniowiecza w małej wiosce Daggorhorn. Mieszka tam Valerie wraz ze swoją rodziną. Mieszkańcy osady to prości, mało zamożni ludzie. Co miesiąc składają w ofierze jedno ze swoich zwierząt. Ofiara ta przeznaczona jest dla wilka, który pojawia się zawsze przy pełni księżyca. Dzięki swojej dobrowolnej daninie ludzie wierzą, że wilk zostawi ich w spokoju, zadowalając się zwierzęciem.
Nadchodzi jednak pełnia, zwana krwawym księżycem. Pojawia się ona raz na trzynaście lat. Przy takim księżycu ma według wierzeń narodzić się kolejny wilkołak.
Valerie jest młodą dziewczyną, nieco inną od swoich rówieśniczek. Nie myśli o chłopcach i szybkim zamążpójściu. Jest zaskoczona, gdy syn bogatego kowala, Hanry zakochuje się właśnie w niej. Co więcej rodzice bez pytania córki o zdanie przyrzekają mu jej rękę.
W tym samym czasie do wioski wraca przyjaciel Valerie z dzieciństwa Peter i dziewczyna czuje, że jej serce należy do niego.
Młodzi planują ucieczkę. Jednak noc krwawego księżyca krzyżuje im plany.
Rozpoczyna się istna rzeź. Wilkołak zabija ludzi, każdy zaczyna podejrzewać każdego. Ludzie zaczynają sami siebie niszczyć, straszyć i oskarżać nawzajem.
Kim jest wilkołak? Co nim kieruje? Czego tak naprawdę chce? Co z tym wspólnego ma Valerie?
Do praktycznie ostatniej strony nie dowiadujemy się prawdy o wilkołaku. Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na żadne z tych pytań.
Dawno już nie czytałam powieści, która aż w takim niesamowitym napięciu trzymałaby mnie do końca. Jest to główna zaleta tej lektury. Pozostałe to na pewno baśniowość, tajemniczość i mroczny klimat.Muszę przyznać,że urzekła mnie ta powieść od pierwszej strony, a moje zainteresowanie nie słabło z żadnym czytanym daniem. Było wręcz odwrotnie – napięcie potęgowało się.
Dziewczyna w czerwonej pelerynie na długo zagości w mojej pamięci.
Polecam wszystkim, a szczególnie miłośnikom mrocznych, a'la gotyckich klimatów.

czwartek, 28 lutego 2013

Tajemnicze domostwo

                                   Posiadłość w Portovenere” to powieść Jacka Ostrowskiego, człowieka o wielu pasjach i zainteresowaniach. Książkę, którą miałam szczęście przeczytać napisał również z coraz rzadziej spotykaną wśród powieściopisarzy pasją.
Na szczególną uwagę zasługuje okładka; ciemna, mroczna, nieco wiejąca grozą. Oddaje i wprowadza ona we właściwy książce klimat. Seria, do której dzieło pana Ostrowskiego zostało przypisane to; mroczne tajemnice, co jest całkowitym strzałem w dziesiątkę.
Portovenere to niewielka, nadmorska mieścina. Jest pełna uroku oraz pełna turystów. Na obrzeżach miasta mieszka samotny starszy pan, John Larusso. Jego posiadłość to duży, piękny dom aczkolwiek jest on nieco zaniedbany. Wokół niego jest park, w którym w  jednej z alei tkwią betonowe płyty, przypominające na pierwszy rzut oka groby. Do Johna niespodziewanie przyjeżdża siostrzenica, Carla. Po śmierci matki, mężczyzna jest jej jedynym krewnym.
Nieufny z początku wuj z czasem przyzwyczaja się do dziewczyny i nie wyobraża sobie jej wyprowadzki. Podświadomie zdaje sobie jednak sprawę, że miasteczko i jego dom nie są odpowiednim miejscem dla młodej osoby. Tym bardziej, że wokół dziewczyny kręci się niezbyt lubiany przez staruszka, tajemniczy Pedro. Przed laty Pedro wykonał dla Johna pewne zlecenie, za które on musi płacić po dziś dzień. Osoba tego  mężczyzny wywołuje u wuja Carli niepokój i strach.
Po pewnym czasie wspólnego mieszkania Carla zauważa dziwne zachowanie się wuja, zwłaszcza w pobliżu kamiennych płyt, położonych w parku. Podejrzewa, że mężczyzna jest ciężko chory. Wuj jednak zaprzecza temu  i co więcej nie chce mówić nic o płytach, nie wyjaśnia po co one tam tkwią i kto je tam umieścił.
Wkrótce i Carla doświadcza niezwykłych wizji w ich pobliżu. Wizje te ją przerażają, ale też i intrygują. Zaczyna rozumieć coraz więcej i stara się rozwiązać tę zagadkę do końca. Nikt z mieszkańców, ani ze znajomych wuja nie chce jej pomóc. Nikt nic nie wie, nikt niczego nie wyjaśnia. Jedyna osobą , która zdaje się wiedzieć wszystko o wszystkich jest Pedro, lecz i on nie jest skory do rozmowy na ten temat. Młoda kobieta czuje się w jego towarzystwie nieswojo, czuje jakby on znał jej najskrytsze myśli. Kim jest ten człowiek? Czego chce od Carli? Na czym polega jego praca? I jaką zapłatę pobiera za nią od naiwnych ludzi?
„Posiadłość w Portovenere” to niewątpliwie tajemnicza i mroczna powieść. Jednocześnie jest zarówno thrillerem jak i powieścią fantastyczną. Czyta się ją z wielką przyjemnością, z prawdziwym dreszczykiem emocji. Autor barwnie przedstawia życie w miasteczku, dzięki temu czytelnik może poczuć się praktycznie mieszkańcem tej miejscowości. Miło było przenieść się choć na chwilę w ciepły, nadmorski krajobraz. Towarzyszyć bohaterce w uzyskiwaniu odpowiedzi na dręczące ją pytania. Pozycja ta zmusza nas także do przemyśleń natury filozoficznej. Trzeba bowiem zastanowić się nad sumieniem człowieka, nad jego wyrzutami. Czy to dotyczy każdego, czy ktoś jest wolny od zemsty, zawiści czy uczynków skierowanych przeciw komuś? Czy wszyscy ludzie są do siebie pod tym względem podobni?
Polecam tę lekturę nie tylko miłośnikom mrocznych powieści lecz wszystkim tym, którym problemy egzystencjalne nie są obojętne. Naprawdę warto przeczytać.
Książka „Posiadłość w Portovenere” została wydana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Prozami oraz portal Zaczytajsie

Trzeba marzyć

  "...W życiu trzeba iść przed siebie radośnie, z głową pełną marzeń. Robić sobie małe przyjemności, mężczyznom kazać sobie robić duże ...