
Czytałam poprzednie książki pani Siarkiewicz i bardzo przypadły mi do gustu. Nie mogłam więc pominąć jej nowego dziecka.
Podobnie jak w "Kuźni głupców" i "Kuźni na rozdrożu" pojawia się i tutaj postać wróżki Eleonory, a wraz z nią szczypta białej magii. Tarocistka przepowiada kłopoty rodzinne jednej z głównych bohaterek Czwartego kąta trójkąta, Katarzynie. Daje kobiecie także wskazówki jak odwrócić zły los. Przepowiednia szybko się spełnia. Zięć Katarzyny ulega wypadkowi, obie córki pogubiły sens życia. Julia, starsza z sióstr żyje w udręce po stracie dziecka, tonie w niej i wciąga w nią męża. Młodsza, Monika niczym modliszka w zastraszającym tempie uwodzi i rzuca mężczyzn. Matka nie potrafi pomóc córkom.
Na wysokości zadania w obliczu niezwykłych wydarzeń dotyczących rodziny staje w końcu żywiołowa, impulsywna Monika. Prowadzi swoje prywatne śledztwo i dowiaduje się szokującej prawdy także o sobie samej. Dzięki swojej przedsiębiorczości udaje jej się uchronić swoją rodzinę przed jeszcze większym nieszczęściem. I co więcej, swoimi działaniami sprawia, że przywiędłe nieco małżeństwo siostry zaczyna płonąć nowym uczuciem.
Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Intryga jest ciekawie przemyślana, chociaż niestety dość przewidywalna. Zakończenie jak dla mnie jest zbyt banalne.
Zwykle nie porównuję książek do siebie, jednak po przeczytaniu tej pozycji mimowolnie to uczyniłam. Brakowało mi bowiem humoru i większej dawki odniesień do tarota, które były obecne, bardziej uwypuklone w obu " Kuźniach".
Mimo, iż spodziewałam się czegoś więcej po tej powieści, mogę ją polecić wszystkim tym, którzy lubią obyczajówki z pozytywnym przesłaniem.
Komentarze
Prześlij komentarz