Przejdź do głównej zawartości

Natalii 5

   Z przyjemnością sięgnęłam po kolejną książkę mojej ulubionej pisarki, Olgi Rudnickiej. Do lektury oprócz nazwiska autorki przyciągnęła mnie także piękna okładka z niezwykłą, tajemniczą posiadłością oraz subtelną twarzą kobiety ponad nią.
Wcześniejsza twórczość pani Rudnickiej bardzo mi odpowiadała.Wszystkie książki trafiły w stu procentach w mój czytelniczy gust. Sięgając po "Natalii 5" spodziewałam się tego samego. I cóż?
Otóż ta powieść przeszła moje najśmielsze oczekiwania. To prawdziwy majstersztyk. Wciąga od pierwszej strony. Jest niesamowita pod każdym względem. Oprócz stałego wątku kryminalnego i zagmatwanej sytuacji bohaterów tym razem odnajdujemy również i sporą dawkę humoru. Mamy tu pięć kobiet, głównych bohaterek. Każda z nich jest inna, każda jest kobietą z charakterem, każda jest wielką indywidualnością. Różnią się od siebie tak bardzo jak to jest tylko możliwe. Bardzo niewiele je łączy. Niemniej są to rzeczy dość istotne; mają wspólne imię, wspólne nazwisko i wspólny spadek. Co więcej, muszą działać razem, wspólnie, a nie da się ukryć, że nie darzą się zbytnią sympatią. Razem, jak się okazuje stanowią mieszankę iście wybuchową, o czym szczególnie przekonują się panowie policjanci, prowadzący śledztwo w sprawie zagadkowej śmierci ich ojca.
Dziewczyny utrudniają pracę policji, nie tyle nawet celowo, co przypadkiem, niemniej stwarza to sporo trudnych do rozwiązania sytuacji. Przy okazji zamieszania spowodowanego przez różne niedomówienia, krętactwa wszystkich pań powstaje wiele arcyzabawnych zdarzeń. Kobiety starają się w tajemnicy przed wszystkimi odnaleźć ukryty przez ojca "skarb". W tym celu nie wahają się nawet wykopać dziury w środku kuchni, ani wejść do grobowca. Kłamią, kręcą i pakują się wciąż w nowe kłopoty. W ich towarzystwie nie sposób się nudzić. Podobnie jest z całą książką, nudną nie można jej nazwać. Powieść jest całkowicie rewelacyjna. Dawno nie czytałam czegoś tak kapitalnego, dawno nie czytałam z takimi wypiekami na twarzy i dawno nie śmiałam się tak głośno nad czytanym tekstem.
Na dziesięć gwiazdek przyznaję piętnaście. Zdecydowanie polecam.

Komentarze

  1. Bardzo lubię Olgę Rudnicką. Tej powieści jeszcze nie czytałam, więc w sumie oczywiste jest, że prędzej czy później po nią sięgnę;)
    Wybacz, ale taki kolor czcionki na niebieskim tle uniemożliwia mi wygodne czytanie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za uwagę dotyczącą czcionki, już zmieniłam;)Co do książki to jest warta grzechu, jedna z lepszych moim zdaniem Rudnickiej. Zresztą sama się przekonasz.:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nabytki biblioteczne (54)

Niech ktoś zabierze ode mnie kartę biblioteczną! Chociaż jedną (operuję bowiem trzema)
Pożyczam książki szybciej niż czytam.
Oddaje jedną, przynoszę trzy. I z żadnej nie jestem w stanie zrezygnować. A czasu co raz mniej.Ale powiedzcie sami, czy można nie przynieść takich cudowności do domu?





Dobrze, że niedługo święta, będę mogła nadgonić trochę czytanie.


   Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek.

Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy.

Tymczasem ON wie już o niej wszystko.
Ma listę.
Eliza jest na niej trzecia.


   W małym, sennym miasteczku tylko na pozór niewiele się dzieje.

Malownicza kamienica z mansardą, której szczyt zdobią dwa zamyślone anioły zwane Serafinami, skrywa pod swym dachem niejedną tajemnicę. Nieprzewidziane okoliczności sprawiają, że Lena, dziewczyna pełna marzeń i wiary w przyszłość, zostaje jej nową lokatorką. Poznaje swoich s…

Nowakowie. Kruchy fundament - recenzja przedpremierowa

Pamiętacie, że uwielbiam sagi rodzinne? Owszem, nie każda mi przypada do gustu, ale zwykle jest tak, jak z rodziną Nowaków czyli jak najbardziej pozytywnie.
Krzysztof i Małgorzata są wydawałoby się małżeństwem idealnym. On , wzięty prawnik, ona doskonała pani domu. Wychowują czwórkę dzieci; dwudziestoletniego Tomka, dwa lata młodszą Kasię, piętnastolatka Łukasza i najmłodszą latorośl, trzyletniego Kubę.
Mimo iż otoczenie patrzy z podziwem na ich życie, oni mają problemy i właściwie zawsze je mieli. Im większy kryzys przechodzili tym bardziej Małgorzata  próbowała zacieśnić ich więzy. Z każdego kryzysu wychodzili cało lecz  z nowym dzieckiem. To by jedyny sposób  kobiety, by zatrzymać przy sobie męża. On , zawsze odpowiedzialny, nawet gdy miał serdecznie dość zawsze poświęcał się dla rodziny. Dawno zaprzestał  zainteresować i zmobilizować żonę do jakichkolwiek innych działań niż te związane z domem. Bezskuteczne starania spowodowały u niego znudzenie tematem i niejako obojętność.
Krz…

Zbyt piękne - przedpremierowo

Nigdy nie ukrywałam faktu, że uwielbiam twórczość Olgi Rudnickiej. Nie ominęłam i nie ominę żadnej jej książki. Mimo że nieodwołalnie, niezaprzeczalnie i raczej na zawsze me serce skradły siostry Sucharskie, najnowsza powieść autorki również spełniła moje oczekiwania. Zuzanna i Tymoteusz kupują dom w Kłopotowie. Już sama nazwa miejscowości sugeruje, że nie był to najszczęśliwszy zakup w ich życiu. Oboje nie znali się do momentu gdy spotkali się w rzeczonym domu. Od razu nie przypadli sobie do gustu. Niemniej jak to się mówi musieli jechać na tym samym wózku, albowiem obydwoje zostali oszukani przez wcześniejszego właściciela posiadłości, niejakiego Hieronima Srokę. Oczywiście zgłosili sprawę na policję, ale znając opieszałość funkcjonariuszy tejże instytucji, biorą sprawy w swoje ręce. Próbują na własną rękę dorwać oszusta. Żadne z nich nie może zrezygnować z szansy odzyskania domu lub pieniędzy. Tymoteusz zainwestował w ten zakup wszystkie swoje oszczędności, a Zuzka zaciągnęła kre…