Przejdź do głównej zawartości

Jeden miesiąc, wile zdarzeń

   
Marcowe Fiołki
             Sara Jio to autorka mi osobiście nieznana. "Marcowe fiołki" uznałam za jej debiut literacki, jak się okazuje słusznie. To jej pierwsza powieść. I zarazem pierwsza z jaką przyszło mi się zmierzyć. Szukając wiadomości o autorce odkryłam jeszcze dwa tytuły opatrzone jej nazwiskiem:"Dom na plaży" i "Jeżynowa zima" Kto wie, może i z nimi nawiążę bliższy kontakt?
"Marcowe fiołki"to historia Emily, pisarki, autorki bestsellera. Poznajemy ją w momencie gdy mężczyzna jej życia zostawia ją dla innej kobiety. Zrozpaczona nie potrafi się z tego otrząsnąć. Jej życie przypomina wegetację, cierpi na tym również jej twórczość literacka. Za namową przyjaciółki postanawia wyjechać na wyspę Bainbridge, do swojej ciotki Bee. Kobiety dawno się nie widziały lecz z wielką sympatią wspominają czasy, gdy Emily była częstym gościem na wyspie.
Przyjazd na Bainbridge obfituje w wiele niespodzianek. Emily spotyka swoją dawną miłość oraz mężczyznę, który bardzo jej się podoba i ją intryguje.Nagle okazuje się ,że jest rozrywana towarzysko, co by nie powiedzieć dziewczyna na pewno nie czuje się samotna. Zapomina praktycznie o swoim niewiernym mężu.
W pokoju, który ciotka dla niej przeznaczyła czeka na Emily jeszcze jedna niespodzianka. Kobieta znajduje pamiętnik tajemniczej Esther. W miarę czytania w jej głowie powstaje mnóstwo pytań. Niestety nikt nie chce udzielić na nie odpowiedzi. Zaintrygowana pamiętnikiem postanawia rozwiązać tę zagadkę, która jak się okazuje jest skrzętnie ukrywana, wielką rodzinną tajemnicą. Nagle młoda kobieta zaczyna rozumieć postępowanie swojej matki i ich wzajemne, chłodne i napięte stosunki. Jasne też się staje wrogie nastawienie Bee do Jacka, z którym Emily się zaczęła spotykać.
Czy odkryje całą prawdę o autorce pamiętnika, czy dowie się kim była i jakie były jej dalsze losy? I jaką rolę, ona sama ma do odegrania w tej historii?
Mimo ciekawego pomysłu na fabułę powieści i przystępnego stylu pisania Sara Jio i jej fiołki mnie nie porwały. Może historia była zbyt nierealna, by w nią uwierzyć, może losy bohaterów zbyt nieprawdziwe? Tak czy owak książka jest raczej średnio ciekawa, chwilami nawet nudna.Można przeczytać, gdy nic ciekawszego nie znajdziemy na naszej czytelniczej półce. Na moje uznanie zasługuje najbardziej okładka, przedstawiająca postać pięknej, zamyślonej, rozmarzonej dziewczyny.
Mam nadzieję,że inne powieści autorki będą bardziej zajmujące.W końcu nie każdy debiut pisarski musi być udany.

Komentarze

  1. Okładka jest cudowna! Jednak opinie mnie zniechęcają...jednak, jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce to na pewno przeczytam:)
    Na razie przekopałam strych u mamy i wyhaczyłam tony książek, więc będę miała zapewnioną rozrywkę na kilka miesięcy;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nabytki biblioteczne (54)

Niech ktoś zabierze ode mnie kartę biblioteczną! Chociaż jedną (operuję bowiem trzema)
Pożyczam książki szybciej niż czytam.
Oddaje jedną, przynoszę trzy. I z żadnej nie jestem w stanie zrezygnować. A czasu co raz mniej.Ale powiedzcie sami, czy można nie przynieść takich cudowności do domu?





Dobrze, że niedługo święta, będę mogła nadgonić trochę czytanie.


   Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek.

Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy.

Tymczasem ON wie już o niej wszystko.
Ma listę.
Eliza jest na niej trzecia.


   W małym, sennym miasteczku tylko na pozór niewiele się dzieje.

Malownicza kamienica z mansardą, której szczyt zdobią dwa zamyślone anioły zwane Serafinami, skrywa pod swym dachem niejedną tajemnicę. Nieprzewidziane okoliczności sprawiają, że Lena, dziewczyna pełna marzeń i wiary w przyszłość, zostaje jej nową lokatorką. Poznaje swoich s…

Nowakowie. Kruchy fundament - recenzja przedpremierowa

Pamiętacie, że uwielbiam sagi rodzinne? Owszem, nie każda mi przypada do gustu, ale zwykle jest tak, jak z rodziną Nowaków czyli jak najbardziej pozytywnie.
Krzysztof i Małgorzata są wydawałoby się małżeństwem idealnym. On , wzięty prawnik, ona doskonała pani domu. Wychowują czwórkę dzieci; dwudziestoletniego Tomka, dwa lata młodszą Kasię, piętnastolatka Łukasza i najmłodszą latorośl, trzyletniego Kubę.
Mimo iż otoczenie patrzy z podziwem na ich życie, oni mają problemy i właściwie zawsze je mieli. Im większy kryzys przechodzili tym bardziej Małgorzata  próbowała zacieśnić ich więzy. Z każdego kryzysu wychodzili cało lecz  z nowym dzieckiem. To by jedyny sposób  kobiety, by zatrzymać przy sobie męża. On , zawsze odpowiedzialny, nawet gdy miał serdecznie dość zawsze poświęcał się dla rodziny. Dawno zaprzestał  zainteresować i zmobilizować żonę do jakichkolwiek innych działań niż te związane z domem. Bezskuteczne starania spowodowały u niego znudzenie tematem i niejako obojętność.
Krz…

Zbyt piękne - przedpremierowo

Nigdy nie ukrywałam faktu, że uwielbiam twórczość Olgi Rudnickiej. Nie ominęłam i nie ominę żadnej jej książki. Mimo że nieodwołalnie, niezaprzeczalnie i raczej na zawsze me serce skradły siostry Sucharskie, najnowsza powieść autorki również spełniła moje oczekiwania. Zuzanna i Tymoteusz kupują dom w Kłopotowie. Już sama nazwa miejscowości sugeruje, że nie był to najszczęśliwszy zakup w ich życiu. Oboje nie znali się do momentu gdy spotkali się w rzeczonym domu. Od razu nie przypadli sobie do gustu. Niemniej jak to się mówi musieli jechać na tym samym wózku, albowiem obydwoje zostali oszukani przez wcześniejszego właściciela posiadłości, niejakiego Hieronima Srokę. Oczywiście zgłosili sprawę na policję, ale znając opieszałość funkcjonariuszy tejże instytucji, biorą sprawy w swoje ręce. Próbują na własną rękę dorwać oszusta. Żadne z nich nie może zrezygnować z szansy odzyskania domu lub pieniędzy. Tymoteusz zainwestował w ten zakup wszystkie swoje oszczędności, a Zuzka zaciągnęła kre…