niedziela, 3 marca 2013

Jeden miesiąc, wile zdarzeń

   
Marcowe Fiołki
             Sara Jio to autorka mi osobiście nieznana. "Marcowe fiołki" uznałam za jej debiut literacki, jak się okazuje słusznie. To jej pierwsza powieść. I zarazem pierwsza z jaką przyszło mi się zmierzyć. Szukając wiadomości o autorce odkryłam jeszcze dwa tytuły opatrzone jej nazwiskiem:"Dom na plaży" i "Jeżynowa zima" Kto wie, może i z nimi nawiążę bliższy kontakt?
"Marcowe fiołki"to historia Emily, pisarki, autorki bestsellera. Poznajemy ją w momencie gdy mężczyzna jej życia zostawia ją dla innej kobiety. Zrozpaczona nie potrafi się z tego otrząsnąć. Jej życie przypomina wegetację, cierpi na tym również jej twórczość literacka. Za namową przyjaciółki postanawia wyjechać na wyspę Bainbridge, do swojej ciotki Bee. Kobiety dawno się nie widziały lecz z wielką sympatią wspominają czasy, gdy Emily była częstym gościem na wyspie.
Przyjazd na Bainbridge obfituje w wiele niespodzianek. Emily spotyka swoją dawną miłość oraz mężczyznę, który bardzo jej się podoba i ją intryguje.Nagle okazuje się ,że jest rozrywana towarzysko, co by nie powiedzieć dziewczyna na pewno nie czuje się samotna. Zapomina praktycznie o swoim niewiernym mężu.
W pokoju, który ciotka dla niej przeznaczyła czeka na Emily jeszcze jedna niespodzianka. Kobieta znajduje pamiętnik tajemniczej Esther. W miarę czytania w jej głowie powstaje mnóstwo pytań. Niestety nikt nie chce udzielić na nie odpowiedzi. Zaintrygowana pamiętnikiem postanawia rozwiązać tę zagadkę, która jak się okazuje jest skrzętnie ukrywana, wielką rodzinną tajemnicą. Nagle młoda kobieta zaczyna rozumieć postępowanie swojej matki i ich wzajemne, chłodne i napięte stosunki. Jasne też się staje wrogie nastawienie Bee do Jacka, z którym Emily się zaczęła spotykać.
Czy odkryje całą prawdę o autorce pamiętnika, czy dowie się kim była i jakie były jej dalsze losy? I jaką rolę, ona sama ma do odegrania w tej historii?
Mimo ciekawego pomysłu na fabułę powieści i przystępnego stylu pisania Sara Jio i jej fiołki mnie nie porwały. Może historia była zbyt nierealna, by w nią uwierzyć, może losy bohaterów zbyt nieprawdziwe? Tak czy owak książka jest raczej średnio ciekawa, chwilami nawet nudna.Można przeczytać, gdy nic ciekawszego nie znajdziemy na naszej czytelniczej półce. Na moje uznanie zasługuje najbardziej okładka, przedstawiająca postać pięknej, zamyślonej, rozmarzonej dziewczyny.
Mam nadzieję,że inne powieści autorki będą bardziej zajmujące.W końcu nie każdy debiut pisarski musi być udany.

1 komentarz:

  1. Okładka jest cudowna! Jednak opinie mnie zniechęcają...jednak, jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce to na pewno przeczytam:)
    Na razie przekopałam strych u mamy i wyhaczyłam tony książek, więc będę miała zapewnioną rozrywkę na kilka miesięcy;)

    OdpowiedzUsuń

Taka karma czy głupie serce

  Sara jest trzydziestoletnią mieszkanką Madrytu. Ma narzeczonego, Roberta oraz młodszą szaloną siostrę i nie mniej zwariowanych rodziców. J...