
Po przeczytaniu "Kanalii" jestem pewna, że z przyjemnością nadrobię braki dotyczące znajomości z panem Pollakiem i jego utworami.
Powieść, której dotyczy ta recenzja nie jest typowym, zwykłym kryminałem. Jest to kryminał psychologiczny. Oprócz zagadki i tajemniczych śmierci mamy do czynienia z ludzkim dramatem, dziwnym zachowaniem, oraz prawdziwą patologią. Nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie patologii dotyczącej środowiska lecz także dotyczącej myślenia i zachowania bohaterów.
Pierwsze morderstwo stanowiące zagadkę dla policji to znaleziona w rzece młoda dziewczyna. Do sprawy tej zostają przydzieleni trzej policjanci; inspektor Markowski, komisarz Senik oraz aspirant Lepka. Autor bardzo interesująco opisuje ich sposób pracy, wzajemne relacji i miejsce w szeregu, w policyjnej hierarchii.
Nim sprawa dotycząca zamordowanej dziewczyny ruszy tak naprawdę z miejsca, zostaje popełnione drugie morderstwo. Tym razem ofiarą jest młody narkoman. Jak po nie długim czasie się okazuje jest on bratem wyłowionej z rzeki dziewczyny. Oba zabójstwa są skrajnie różne, pozornie nic ich nie łączy oprócz więzów krwi obu ofiar.
Jak jest naprawdę? Ilu jest morderców?
Policja bada ślady i pojawia się kolejna denatka, atrakcyjna pani architekt, okrutnie torturowana przed śmiercią.
Czy to ostatnie morderstwo łączy się z pozostałymi? Czy podejrzani, na których ślad trafiła policja są w istocie sprawcami tych okrutnych czynów?
Książka jest napisana w sposób jak najbardziej ciekawy. Bieżące wydarzenia są przeplatane przemyśleniami, wspomnieniami i listami mordercy. Mimo, tego ciężko domyślić się jego tożsamości.
Końcowa część powieści to opowiadanie, spowiedź zabójcy. To, co mówi sprawia, że patrzymy na niego w innym świetle, jego czyny odbieramy inaczej. Już nie jest tylko i wyłącznie człowiekiem, który pozbawił kogoś życia, mamy do czynienia z samotnym, nieszczęśliwym, zawiedzionym na życiu i Bogu mężczyzną. Los ciężko go doświadczył stawiając na jego drodze człowieka pozbawionego uczuć i zasad moralnych. To, że nie umiał przeciwastawić się tej osobie, wyrzucić jej wporę ze swego życia zapokutowało tymi strasznymi czynami.
Czytając targały mną sprzeczne uczucia. Raz czułam wstręt do mordercy, innym razem znów budził we mnie współczucie i litość.Raz uważałam, że jest po prostu żałosny, drugim razem że jest zwyczajnie głupi. Nie chodzi zresztą wcale o ocenę jego osoby. Ile ludzi tyle opinii i każdy zapewne sam określi swój stosunek do mordercy. Niemniej uważam, że książka, która wywołuje w nas tak wiele emocji jest książką naprawdę dobrą, której prędko się nie zapomina.
Jeśli macie ochotę sprawdzić, kto jest prawdziwą kanalią, sięgnijcie po "Kanalię".
To naprawdę kawał niebagatelnego kryminału, kryminału z duszą.
Książka "Kanalia" została udostępniona do recenzji przez portal

Uwielbiam taką tematykę książek:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńPolecam, oprócz tematyki jest w niej fajny klimat.Ja przeczytałam z zachwytem ,a teraz czyta ją mój mąż. Więc to ksiązka dla każdego:)
OdpowiedzUsuń