Przejdź do głównej zawartości

Tajemnicze domostwo

                                   Posiadłość w Portovenere” to powieść Jacka Ostrowskiego, człowieka o wielu pasjach i zainteresowaniach. Książkę, którą miałam szczęście przeczytać napisał również z coraz rzadziej spotykaną wśród powieściopisarzy pasją.
Na szczególną uwagę zasługuje okładka; ciemna, mroczna, nieco wiejąca grozą. Oddaje i wprowadza ona we właściwy książce klimat. Seria, do której dzieło pana Ostrowskiego zostało przypisane to; mroczne tajemnice, co jest całkowitym strzałem w dziesiątkę.
Portovenere to niewielka, nadmorska mieścina. Jest pełna uroku oraz pełna turystów. Na obrzeżach miasta mieszka samotny starszy pan, John Larusso. Jego posiadłość to duży, piękny dom aczkolwiek jest on nieco zaniedbany. Wokół niego jest park, w którym w  jednej z alei tkwią betonowe płyty, przypominające na pierwszy rzut oka groby. Do Johna niespodziewanie przyjeżdża siostrzenica, Carla. Po śmierci matki, mężczyzna jest jej jedynym krewnym.
Nieufny z początku wuj z czasem przyzwyczaja się do dziewczyny i nie wyobraża sobie jej wyprowadzki. Podświadomie zdaje sobie jednak sprawę, że miasteczko i jego dom nie są odpowiednim miejscem dla młodej osoby. Tym bardziej, że wokół dziewczyny kręci się niezbyt lubiany przez staruszka, tajemniczy Pedro. Przed laty Pedro wykonał dla Johna pewne zlecenie, za które on musi płacić po dziś dzień. Osoba tego  mężczyzny wywołuje u wuja Carli niepokój i strach.
Po pewnym czasie wspólnego mieszkania Carla zauważa dziwne zachowanie się wuja, zwłaszcza w pobliżu kamiennych płyt, położonych w parku. Podejrzewa, że mężczyzna jest ciężko chory. Wuj jednak zaprzecza temu  i co więcej nie chce mówić nic o płytach, nie wyjaśnia po co one tam tkwią i kto je tam umieścił.
Wkrótce i Carla doświadcza niezwykłych wizji w ich pobliżu. Wizje te ją przerażają, ale też i intrygują. Zaczyna rozumieć coraz więcej i stara się rozwiązać tę zagadkę do końca. Nikt z mieszkańców, ani ze znajomych wuja nie chce jej pomóc. Nikt nic nie wie, nikt niczego nie wyjaśnia. Jedyna osobą , która zdaje się wiedzieć wszystko o wszystkich jest Pedro, lecz i on nie jest skory do rozmowy na ten temat. Młoda kobieta czuje się w jego towarzystwie nieswojo, czuje jakby on znał jej najskrytsze myśli. Kim jest ten człowiek? Czego chce od Carli? Na czym polega jego praca? I jaką zapłatę pobiera za nią od naiwnych ludzi?
„Posiadłość w Portovenere” to niewątpliwie tajemnicza i mroczna powieść. Jednocześnie jest zarówno thrillerem jak i powieścią fantastyczną. Czyta się ją z wielką przyjemnością, z prawdziwym dreszczykiem emocji. Autor barwnie przedstawia życie w miasteczku, dzięki temu czytelnik może poczuć się praktycznie mieszkańcem tej miejscowości. Miło było przenieść się choć na chwilę w ciepły, nadmorski krajobraz. Towarzyszyć bohaterce w uzyskiwaniu odpowiedzi na dręczące ją pytania. Pozycja ta zmusza nas także do przemyśleń natury filozoficznej. Trzeba bowiem zastanowić się nad sumieniem człowieka, nad jego wyrzutami. Czy to dotyczy każdego, czy ktoś jest wolny od zemsty, zawiści czy uczynków skierowanych przeciw komuś? Czy wszyscy ludzie są do siebie pod tym względem podobni?
Polecam tę lekturę nie tylko miłośnikom mrocznych powieści lecz wszystkim tym, którym problemy egzystencjalne nie są obojętne. Naprawdę warto przeczytać.
Książka „Posiadłość w Portovenere” została wydana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Prozami oraz portal Zaczytajsie

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nabytki biblioteczne (54)

Niech ktoś zabierze ode mnie kartę biblioteczną! Chociaż jedną (operuję bowiem trzema)
Pożyczam książki szybciej niż czytam.
Oddaje jedną, przynoszę trzy. I z żadnej nie jestem w stanie zrezygnować. A czasu co raz mniej.Ale powiedzcie sami, czy można nie przynieść takich cudowności do domu?





Dobrze, że niedługo święta, będę mogła nadgonić trochę czytanie.


   Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek.

Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy.

Tymczasem ON wie już o niej wszystko.
Ma listę.
Eliza jest na niej trzecia.


   W małym, sennym miasteczku tylko na pozór niewiele się dzieje.

Malownicza kamienica z mansardą, której szczyt zdobią dwa zamyślone anioły zwane Serafinami, skrywa pod swym dachem niejedną tajemnicę. Nieprzewidziane okoliczności sprawiają, że Lena, dziewczyna pełna marzeń i wiary w przyszłość, zostaje jej nową lokatorką. Poznaje swoich s…

Nowakowie. Kruchy fundament - recenzja przedpremierowa

Pamiętacie, że uwielbiam sagi rodzinne? Owszem, nie każda mi przypada do gustu, ale zwykle jest tak, jak z rodziną Nowaków czyli jak najbardziej pozytywnie.
Krzysztof i Małgorzata są wydawałoby się małżeństwem idealnym. On , wzięty prawnik, ona doskonała pani domu. Wychowują czwórkę dzieci; dwudziestoletniego Tomka, dwa lata młodszą Kasię, piętnastolatka Łukasza i najmłodszą latorośl, trzyletniego Kubę.
Mimo iż otoczenie patrzy z podziwem na ich życie, oni mają problemy i właściwie zawsze je mieli. Im większy kryzys przechodzili tym bardziej Małgorzata  próbowała zacieśnić ich więzy. Z każdego kryzysu wychodzili cało lecz  z nowym dzieckiem. To by jedyny sposób  kobiety, by zatrzymać przy sobie męża. On , zawsze odpowiedzialny, nawet gdy miał serdecznie dość zawsze poświęcał się dla rodziny. Dawno zaprzestał  zainteresować i zmobilizować żonę do jakichkolwiek innych działań niż te związane z domem. Bezskuteczne starania spowodowały u niego znudzenie tematem i niejako obojętność.
Krz…

Zbyt piękne - przedpremierowo

Nigdy nie ukrywałam faktu, że uwielbiam twórczość Olgi Rudnickiej. Nie ominęłam i nie ominę żadnej jej książki. Mimo że nieodwołalnie, niezaprzeczalnie i raczej na zawsze me serce skradły siostry Sucharskie, najnowsza powieść autorki również spełniła moje oczekiwania. Zuzanna i Tymoteusz kupują dom w Kłopotowie. Już sama nazwa miejscowości sugeruje, że nie był to najszczęśliwszy zakup w ich życiu. Oboje nie znali się do momentu gdy spotkali się w rzeczonym domu. Od razu nie przypadli sobie do gustu. Niemniej jak to się mówi musieli jechać na tym samym wózku, albowiem obydwoje zostali oszukani przez wcześniejszego właściciela posiadłości, niejakiego Hieronima Srokę. Oczywiście zgłosili sprawę na policję, ale znając opieszałość funkcjonariuszy tejże instytucji, biorą sprawy w swoje ręce. Próbują na własną rękę dorwać oszusta. Żadne z nich nie może zrezygnować z szansy odzyskania domu lub pieniędzy. Tymoteusz zainwestował w ten zakup wszystkie swoje oszczędności, a Zuzka zaciągnęła kre…