
Z informacji, które posiadłam wynika, że "Aquarius. Narodziny przepowiedni nie jest debiutem literackim pani Meyer. Wcześniej powstał "Szaman" i mimo, że w jednym z wywiadów udzielonych przez pisarkę niezbyt pochlebnie ona sama się o nim wyraża, to ja chętnie zapoznam się z tą pozycją.Trochę na przekór, a i po trosze dlatego, że ma intrygujący tytuł i piękną okładkę.
Wracając do "Aquariusa..."jest to pierwszy tom z cyklu o bohaterze obdarzonym niezwykłym darem porozumiewania się ze zwierzętami, zdolnością do magii i ziołolecznictwa.
Aquarius przychodzi na świat w jednej z małych wiosek. Jest nieco dziwnym niemowlęciem. Ma długie, białe włosy i nigdy nie płacze. Potrafi także rozmawiać z bratem w czasie jego snu, jako dorosły mężczyzna.
Po spaleniu wsi i wymordowaniu jej mieszkanców na rozkaz żądnego władzy maga Zarkisa, ocalały chłopiec trafia pod opiekę tygrysa Wasana oraz wilczycy- bogini leśnego zwierza, Janiste.
Gdy chłopiec kończy pięć lat nadchodzi czas pożegnania z zastępczą matką, wilczycą. Razem z Wasanem i małym, uratowanym przed śmiercią przez tygrysa, kotkiem wyruszają przed siebie. Aquarius trafia pod opiekuńcze skrzydła Zielichy, Kalinte, która przed pięciu laty pomogła mu przyjść na świat. Teraz kobieta nie mając zbyt wielkiego pojęcia o wychowywaniu dzieci uczy go leczyć ludzi, stosując odpowiednie zioła. Chłopiec okazuje się być niesamowicie pojętnym uczniem. Kalinte kocha go jak własnego syna. Wie jednak, że ich wspólny czas nauki dobiega końca. Nic więcej sama go nie jest wstanie nauczyć. Zbliża się pora rozstania. Zielicha przypuszcza, że bogowie mają swoje tajemnicze plany wobec uzdolnionego chłopca.Wysyła więc swego podopiecznego do akademii, gdzie będzie mógł kształcić się dalej.
Przyznam szczerze,że na początku trudno mi się czytało, tę powieść. Choć mnie ciekawiła, to co jakiś czas odkładałam ją na bok, by po chwili znów do niej wrócić. Jednak po mniej więcej jednej czwartej przeczytanych stron wsiąkłam w nią bez reszty.
Losy Aquariusa, Wasana i Kalinte zaczęły mnie coraz bardziej interesować. Także plany i ingerencja bogów w życie śmiertelników nabrała ciekawszych barw. Już pod koniec książki moja niecierpliwość i chęć dowiedzenia się, co będzie dalej osiągnęła apogeum.
Ostatnią stronę przeczytałam z żalem, że to juz koniec. Czuję ogromny niedosyt. Chcę więcej. I najlepiej już teraz. Wiem, że to nie jest możliwe, ale żywię nadzieję, że autorce uda się wydać drugą część cyklu jeszcze w tym roku. Po tym jak rozbudziła moją ciekawość do granic niemożliwości, stanowczo się tego domagam.
Bardzo lubię książki z magią w tle, z odrobiną, niesamowitości i bajkowości. "Aquarius ..." pod tym względem nie zawiódł mnie. To naprawdę fantastyczna powieść, nie tylko ze względu na swój gatunek literacki.
Książkę tę otrzymałam do recenzji od portalu

Komentarze
Prześlij komentarz