
Ci wszyscy, którzy nie mieli okazji przeczytać "Natalii 5" nie muszą się martwić. Kontynuację tej książki można przeczytać i zrozumieć nawet bez znajomości wcześniejszych wydarzeń. Niemniej szczerze zachęcam do nadrobienia braków w tym względzie.
"Drugi przekręt Natalii" rozgrywa się dwa lata po śmierci ojca dziewczyn. Natalie mieszkają wspólnie w odziedziczonym domu. Kłócą się i godzą. Ważne sprawy nadal poddają głosowaniu. Życie toczy się jak zwykle, ale siostry nie nazywałyby się Sucharskie, gdyby nie wplatały się w nową kabałę. Tym razem sprawa dotyczy wspólnika ich nieżyjącego ojca, pana Janusza Zawady. Młode kobiety bardzo się z nim zaprzyjaźniły. Nagle okazuje się, że starszy pan znika bez śladu, a w jego mieszkaniu policja odnajduje zwłoki młodego mężczyzny. Dziewczyny nie były by sobą, gdyby nie spróbowały rozwikłać zagadki na własną rękę.
Znów zaczynają kombinować, kłamać i oszukiwać. Oczywiście prowadzi to do wielu zabawnych sytuacji.
..."- Żaden facet nie będzie mi zarzucał kłamstwa!- Najstarsza siostra nie kryła oburzenia. - Liczy się zaufanie!
- Przecież go okłamałaś...- zdziwiła się Natka.
- Kłamałam czy nie, kłamstwa zarzucać mi nie będzie. Gdzie dowody? Nie ma dowodów, nie ma kłamstwa."
Po pewnym czasie policja uznaje zaginionego Zawadę za zamordowanego, siostry dziedziczą zaś jego mieszkanie .Okazuje się, że wspólnik ich ojca miał powiązanie z mafią, trudnił się paserstwem. Dziewczyny nie wierzą jednak w śmierć mężczyzny. Przeszukują, właściwie plądrują mieszkanie i znajdują tajemniczą skrzyneczkę.
W czasie gdy siostry starają się utrudnić śledztwo policji, dzieci jednej z Natalii podsłuchują ważne rozmowy, mijają się z prawdą, kręcą jak ich ciotki. Można śmiało powiedzieć, że są godnymi następcami pań Sucharskich.
..."Mysza nie jest groźna, ciociu Natko.- Dziewczynka popatrzyła na nią z politowaniem.
- A może kot ją zjadł?- odezwała sie milczący do tej pory Przemek.
- Jak to kot? Jaki kot?- zapytała podejrzliwie Natalia. My nie mamy kota.
- wiemy mamo, że nie mamy kota. To nie jest miejsce dla zwierząt - zgodziła się Anielka, rzucając złe spojrzenie bratu, który dotychczas stał za nią w milczeniu.
- Chodzi o to- Przemek źle zinterpretował spojrzenie siostry i zaczął wyjaśniać - że koty jedzą myszy, więc jak nasza mysz Mysza spotka jakiegoś obcego kota, to ten może ją zjeść. W końcu nie wiadomo, gdzie jest mysz Mysza. I nie wiemy gdzie jest jakiś kot.
- Jaki kot?
- No ten kot, którego nie mamy.
Zawiłości, pokrętnych tłumaczeń i wyjaśnień w powieści jest całe mnóstwo. Nie sposób choćby się nie uśmiechnąć. Kto lubi humor sytuacyjny na pewno się nie zawiedzie.
Przyznam, że pierwsza część opowieści o Nataliach bardziej przypadła mi do gustu, niemniej i ta zasługuje na uznanie. Siostry są zabawne i całkiem pokręcone. Każda inna, każda jest indywidualistką. Nie da ich się nie polubić.Styl pisania pani Rudnickiej jest lekki i przyjemny w odbiorze. Polecam ten kryminał nie tylko miłośnikom gatunku. I pamiętajcie! Nie jest to zwykły kryminał. To kryminał na wesoło.
Do tej pory tylko raz spotkałam się z powieściami Olgi Rudnickiej, jednak już po jednej pozycji stwierdzam, iż chętnie sięgnę po następne. Tą również przeczytam. Zazwyczaj wolę "poważne" kryminały, ale na wesoło tez mogę przeczytać coś do czasu do czasu.
OdpowiedzUsuńPoważne kryminały też lubię,ale Rudnicka mnie oczarowała. Nie potrafię przejść obojętnie obok jej książki.
OdpowiedzUsuń