
W Chorwacji, miejscu zapamiętanym z dzieciństwa, z rodzinnych wakacji szuka ukojenia. Chce uporządkować chaos, na spokojnie podjąć decyzję , co dalej.
Dość szybko Wiktoria poznaje dwie dziewczyny; Jasną i Sandrę. Zaprzyjaźnia się z nimi.
Jasna to kelnerka, szukająca swego miejsca w życiu, pogrążająca się jednak w beznadziei, nie widząca żadnych możliwości i perspektyw.
Sandra natomiast to pełna werwy kobieta, która całe swoje życie po wojnie domowej związała z psami. Stworzyła azyl dla trzydziestu czworonogów, który bardzo szybko rozrósł się do kilku setek mieszkańców. Pracuje tam od świtu do nocy nie zważając na fatalne warunki. Dla zwierząt poświęciła wszystko. Jej życie to psi azyl i jednocześnie ucieczka od normalności, zwykłego życia.
Wiktoria dołącza do niej, by wspierać ją w tej ciężkiej pracy. Dla niej też staje się to ucieczką od życia. Wsiąka w środowisko i nie ma ochoty wracać do Polski.
W końcu decyduje się porozmawiać z mężem, a co postanowi, jaką drogę wybierze? Tego dowiecie się sięgając po "Azyl."
Przenosząc się, zwłaszcza jesienną porą do gorącej Chorwacji poczułam naprawdę jej klimat.
Autorka doskonale, nie wdając się w zbędne i przydługie opisy oprowadza nas po uliczkach i zakamarkach bałkańskiego miasteczka.
Nie szczędzi też nam wstawek o wojnie chorwacko-serbskiej, o której opowiadają bohaterzy.
Dodaje to powieści dodatkowego smaku i dostarcza czytelnikowi wzruszeń.
Spodziewałam się leciutkiej powieści na weekend. Dostałam znacznie więcej. Książka zmusiła mnie do zastanowienia się nad sobą, nad swoimi decyzjami lub ich brakiem.
Polecam.
To musi być dość klimatyczna powieść :-) Plus za Sandrę i jej psy. Czasem zwierzęta potrafią dać więcej szczęścia niż ludzie. No i jest kogo obdarzyć miłością, chociaż osobiście jestem fanką kotów :)
OdpowiedzUsuńTeż jestem fanką kotów:) Niemniej masz rację, dzięki tym psom , powieść była zdecydowanie bardziej barwna i wzruszająca.
OdpowiedzUsuń