"Zieleniak" to mała wielka książka. Mała gabarytowo, wielka treścią. Zieleniak to targ, a także miejsce okrutnych gwałtów na kobietach podczas "rosyjskiego wyzwolenia". Temat ciężki, ale potrzebny, by wszyscy dowiedzieli się o bestialstwach, do których dopuścili się rosyjscy żołnierze.
Wiele książek o wojnie czytałam, wiele obejrzałam filmów. Zawsze ze wzruszeniem, nostalgią. Myślałam, że o tej naszej bohaterskiej i jednocześnie smutnej historii wiem prawie wszystko. Jakże się myliłam. Nie znałam tej odsłony, oczywiście słyszałam opowieści o Rosjanach, którzy byli bardziej okrutni od Niemców, lecz ta lektura jest pod tym względem druzgocząca.
"...Wolę zginąć od Niemców, bo Niemcy zabijają tylko ciało, a Rosjanie zabijają duszę..."
Nie dałam rady jej przeczytać za jednym posiedzeniem. Musiałam robić przerwy na zebranie myśli i oddech. Do recenzji również nie przyszło mi usiąść łatwo. Tym większy mam szacunek dla autorki, że odważyła się i potrafiła przekazać przerażające fakty z tamtych lat.
Na targowisku zostają zaganiani mieszkańcy okolic, jest niewyobrażalny tłok, smród odchodów, krwi i gnijących ciał zabitych ludzi. Duszną atmosferę podbija jeszcze dodatkowo sierpniowy upał. Ludzie nie mają czym się osłonić, wielu wyszło z domów w tym , co stało. Nie ma jedzenia , a woda jest na wagę złota. By zdobyć choć kroplę często trzeba stoczyć walkę ze swoimi. Uwięzieni na placu mieszkańcy szybko stają się uodpornieni na czyjś ból, cierpienie. Pomoc bliźniemu jest czymś rzadkim. Każdy martwi się o siebie i swoich bliskich.
"...Najgorsza w tym wszystkim była świadomość, że w tej samej sytuacji znajdują się tysiące ludzi ciasno wypełniających plac. wszyscy byli podobni jak ona przestraszeni, spragnieni, wygłodniali. I znikąd nie mogli oczekiwać ratunku... Czy w ogóle jest dla nich nadzieja..?"
Gorsze od upalnych dni były po stokroć noce. Wówczas pijani Rosjanie wybierali się z latarkami, by szukać swoich zdobyczy. Nie patrzyli już która ładniejsza, młodsza. Było im wszystko jedno, czy to babcia czy to mała dziewczynka. A gdy okazywało się, że przez nadmiar alkoholu nie mogą sprostać gwałtowi, dopuszczali się bezczeszczenia niewinnych ciał za pomocą różnych przedmiotów. Najgorsze jest to, że to nieludzkie bestialstwo, nie było w żaden sposób hamowane. Oprawcy czuli się bezkarni.
Pod względem emocjonalnym jest to bardzo trudna powieść. Warto się jednak z nią zapoznać, warto chociaż w ten sposób oddać szacunek zamordowanym i potraktowanym ze szczególnym okrucieństwem kobietom.
To książka pełna bólu, dająca dużo do myślenia. Skłania do refleksji nad tym, co jest najważniejsze.
Komentarze
Prześlij komentarz