Wiem, że już wiosna zagląda do nas nieśmiało i książka , która przenosi na w śnieżne klimaty jest może w tej chwili nietrafiona. Niemniej trafiła właśnie teraz w moje ręce, więc tak na pożegnanie zimy, mała recenzja. Tym bardziej, że powieść zasługuje na uwagę i tych kilka słów.
Powieść Joanny Szarańskiej mimo mroźnego tytułu, jest pełna ciepła. Bardzo łatwo przenosi czytelnika do pensjonatu Bajka, gdzie razem z bohaterami szukamy magii świąt i spadku (którego nie ma).
Właścicielem Bajki jest Aleksander, który stracił serce do pensjonatu wraz ze śmiercią ukochanej żony Małgosi. Z rodziną nie utrzymuje kontaktu, jest raczej odludkiem unikającym ludzi i świąt, które tak bardzo uwielbiała jego żona. Wyjątkiem jest ciotka Emilia, która stara się, by pensjonat odzyskał dawny blask. Jest jedyną osobą z rodziny, którą Aleksander toleruje.
Gdy znów zbliżają się święta okazuje się, że do Czterech Mostów zjeżdżają spadkobiercy, mający chrapkę na Bajkę. A wszystko przez ogłoszenie w gazecie, które tak naprawdę nie wiadomo, kto dodał. Robi się ogromne zamieszanie. Aleksander jest wściekły, jego bratanek Zygmunt już snuje plany przebudowy, bratanica zaś jako miłośniczka kotów marzy o pensjonacie dla tychże czworonogów. Natomiast mała Ania odkrywa, że Bajka jest miejscem magicznym i potrafi spełniać życzenia. Czy tylko na pewno wszystkie? Jedno jest pewne, każdy otrzyma to, na co zasługuje. Niektórzy coś zrozumieją, a niektórzy coś stracą.
"Cuda na śniegu" to bardzo odprężająca i pozytywna lektura. Czyta się szybko i z zainteresowaniem. Polecam z czystym sumieniem.
Komentarze
Prześlij komentarz