"Nikt nigdy nie podejrzewa pomocy domowej".
Ach, co to była za opowieść. Taka , której nie chce się kończyć, ani odłożyć na później. Prawdziwa uczta dla thrilleromaniaków.
Freida McFadden to jedna z tych autorek, której książki biorę w ciemno. Oczywiście zdarza się, że jakaś powieść mniej przypadnie mi do gustu, niemniej nie trafiłam jeszcze na żadną, która zniechęciłaby mnie do siebie.
W tej powieści poznajemy rodzinę Accardi, która przeprowadza się do nowego domu, w lepszej dzielnicy. Małżeństwo Millie i Enzo wydaje się zgrane i szczęśliwe, ale zdaje się, że nie wszystko o sobie wiedzą. Sekrety wyjdą na jaw w najmniej oczekiwanym, momencie.
Po przeprowadzce praktycznie od razu nawiązują znajomość z sąsiadami; Suzette i Jonathanem Lowell. Mimo niechęci Millie do nowych znajomych ciągle się na nich natyka. Zwłaszcza na Suzette, która krytykuje z uśmiechem wszystko co robi Millie i bezczelnie flirtuje z jej mężem podsysając aluzjami jej zazdrość. Gdy dochodzi do krwawej zbrodni Millie nie wie co myśleć. Wszystkie tropy prowadzą do Enzo.
A ona chociaż nigdy wcześniej nie przypuszczała, by jej mąż byłby zdolny do skrzywdzenia kogoś, zaczyna w niego wątpić. Dawne sekrety tylko podsycają wątpliwości i podejrzenia.
Kto tak naprawdę okazał się mordercą? I dlaczego w ogóle doszło do zbrodni? Jakie sekrety przed żoną ukrywał Enzo?
Odpowiedzi znajdzie w książce, do której zachęcam. Myślę, że się nie zawiedziecie.
Komentarze
Prześlij komentarz