
Bohaterami są Fallon, młodziutka aktorka, której kariera została przerwana na skutek pożaru, który uszkodził jej ciało oraz Ben, początkujący pisarz. Młodzi ludzie spotykają się przypadkowo dziewiątego listopada, w restauracji, gdzie Fallon kłóci się z ojcem, a Ben niczym rycerz udaje jej chłopaka, aby pomóc jej odeprzeć ataki ojca. Okazuje się, że oboje rozumieją się bez słów. Niewątpliwie są bratnimi duszami. Zawierają osobliwą umowę:
"... - Możemy spotykać się każdego 9 listopada. Jednak pomiędzy tymi datami zero kontaktów.
- Uczciwy układ. 9 listopada albo nic..."
W dodatku Ben obiecuje pisać książkę opisując w niej ich spotkania, uczucia i myśli.
Co dziwniejsze udaje im się dotrzymać tej zwariowanej umowy i widują się co roku przez jeden dzień. Dal nich obojga jest to niezwykła data. Czy jednak można dostatecznie poznać się prze jeden dzień w roku? Czy to co ich łączy jest prawdziwe? Czy w końcu zaprzestaną trzymania się kurczowo tego jednego dnia i zdobędą się na to by być ze sobą przez cały rok?
Przyznam, że pomysł na książkę jest niezwykle oryginalny. Nie spotkałam się wcześniej z podobną fabułą. To, co mi przeszkadzało to osoba Fallon, nie do końca rozumiałam jej postępowanie. Z resztą tak naprawdę to oboje zanadto mnożyli problemy i komplikowali swoje relacje, co przy dłuższym zagłębieniu się w lekturę było nieco irytujące. Niemniej całość czyta się przyjemnie i mimo że książka nie targała moimi emocjami na prawo i lewo uważam, że warto ją było przeczytać.
A z resztą spróbujcie sami.
Też nie jestem przekonana do tej powieści. Czytałam znacznie lepsze tej autorki ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam tę książkę w ubiegłym roku i przyznam, że już na początku można było wywnioskować jak potoczą się losy bohaterów :)
OdpowiedzUsuń