
"Dama z kotem" to trzecia część niezwykłych przypadków Zuzanny Roszkowskiej. Nie czytałam dwóch pierwszych tomów, ale jak się okazuje nie jest to wymóg konieczny, by połączyć fakty. Można książki czytać wyrywkowo. Mimo tego zastanowię się, czy powrócić do poprzednich części. I nie dlatego, że książka mi się nie podobała. Nie. Fabuła była ciekawa, pomysł na treść super, styl pisania autorki jak najbardziej mi odpowiadał. Więc o co chodzi, zapytacie. Otóż o bohaterkę. Tak irytującej osoby ciężko znieść na dłuższą metę. Zmęczyła mnie swoją lekkomyślnością, naiwnością, żeby nie powiedzieć głupotą. Jest ona żoną lekarza, matką dwójki dzieci i pretendentką do miana detektywa. Wszędzie wietrzy bandytów, zbrodnie, bardzo chce pomagać, na siłę wręcz, policji. Gdy jej mąż dostaje pracę w miejscowości Bangladesz, całą rodziną przeprowadzają się tam. Zamieszkują tymczasowo pensjonat prowadzony przez panią Kubacką, która po ich przyjeździe znika im z oczu. Natomiast zostawia liczne zwierzęta; kota, gęś, świnie, kozę i konia. I tu pojawia się problem, gdyż nasza urocza Zuzanna nie lubi, boi się zwierząt. I to kolejna cecha, przez którą nie potrafiłam czuć do niej sympatii. Rozumiem, że można bać się pająków, węży, robaków czy szczurów, ale bać się kotka lub konia?
Zuzanna oprócz tej przypadłości ma i inne. Jest bałaganiarą, nie potrafi gotować, jest bardzo roztrzepana,aż dziw bierze, że nie pogubiła własnych dzieci. Żyje całkowicie oderwana od rzeczywistości. Byle czym zawraca mężowi głowę,wpada w panikę robiąc alarm na całą okolicę. Wypadki, które się jej przytrafiają powodowały, że miejscami nie wiedziałam, czy śmiać się czy płakać. Zastanawiałam się, jak ten chłopina z nią wytrzymuje. Miłość miłością, ale taka kobieta w domu to koszmar. Na nudę z pewnością nie narzekał, ale to zdaje się jedyny plus posiadania takiej żony. Zastanawiałam się również ile ta kobieta ma lat, jej zachowanie wskazywało, że niewiele. Bardziej pasowało do nastolatki, względnie studentki, a nie mężatki posiadającej rodzinę.
Nasza bohaterka stara się za wszelką cenę odnaleźć właścicielkę pensjonatu, przez to pakuje się ciągle w nowe tarapaty.
Powieść podobała mi się. Miała mnie rozśmieszyć, rozbawić, co nie bardzo się udało. Niemniej jak trochę odpocznę, może sięgnę po wcześniejsze przypadki zwariowanej Zuzanny. Musi jednak upłynąć nieco czasu, muszę znieczulić się jakąś inną postacią.
Na mnie również zrobiła dobre wrażenie. Bawiłam się świetnie :)
OdpowiedzUsuń:) super:)
UsuńZrobiła na Tobie dobre wrażenie choć nie rozbawiła ;) to cos musi znaczyć. Powiem szczerze, nie siegnelabym po te książkę z dwóch powodów . Po pierwsze nie czytałam poprzednich tomów a po drugie okładka skutecznie mnie do tego zniechęca- nienawidzę kotów ;) jednak Twoja recenzja mi sie podobała, blog dodaje do obserwowanych i zapraszam do mnie na cos mroczniejszego ;€
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Czytankanadobranoc.blogspot.ie
Ja koty lubię, a do Ciebie chętnie zajrzę.
UsuńSzkoda, że to nie do końca dobra lektura. Będę ją miała na uwadze, ale może w późniejszym terminie :)
OdpowiedzUsuńMoże Ciebie nie będzie irytować bohaterka.
UsuńIrytująca bohaterka czasem mocno podgrzewa atmosferę powieści, jednak zazwyczaj nie wychodzi to na korzyść, może uda mi się przekonać, czy i mnie by tak denerwowała. ;)
OdpowiedzUsuńBookendorfina