
"Karuzela" opisuje losy Renaty i jej rodziny. Akcja zamyka się w okresie sześciu miesięcy ich życia.
Ona zajmuje się domem i trójką dzieci, jej mąż Mateusz, zarabia na rodzinę. Układ częsty i w ich przypadku sprawdzony. Niestety do czasu.
Mateusza coraz częściej nie ma w domu. Jeździ w delegacje, zostaje po godzinach. Renata natomiast żyje w ciągłym biegu. Odwozi dzieci, sprząta, gotuje, przywozi dzieci, odrabia lekcje. To cały jej świat. Zupełnie nie ma czasu dla siebie.
Prowadząc takie życie odczuwa zarówno zmęczenie psychiczne jak i fizyczne. Traci odporność, łapie przeziębienie za przeziębieniem. Ciężko jej przychodzi wyrabianie się z obowiązkami. Ciągle by tylko spała i odpoczywała. Na szczęście może liczyć na swoją przyjaciółkę i sąsiadkę zarazem, która czasem przywiezie lub odwiezie jej dzieci. To właśnie Daria zachęca Renatę do zrobienia badań, zwłaszcza, że Renacie coraz częściej zdarzają się krwawienia z nosa, na jej ciele od każdego dotknięcia robią się siniaki. Gdy w końcu robi badania, wyrok brzmi strasznie. Białaczka.
Od tej chwili zaczyna się walka z chorobą. Walka nierówna i ponad siły Renaty.
W walce wspiera ją mąż, rodzina, przyjaciele. Kobieta więcej czasu spędza w szpitalu niż w domu. Podstępny nowotwór nie chce odpuścić. Renata traci wolę walki, ale wie, że musi się starać dla dzieci, które za nią tęsknią, dla męża, który z każdym dniem okazuje jej siłę swej miłości. Czy uda się pokonać chorobę? Co będzie silniejsze; ona czy rak?
Powieść nie traktuje tylko o chorobie. To studium relacji rodzinnych, zawiłych i zagmatwanych. Autorka pokazuje jak zmienia się świat gdy patrzymy na niego przez pryzmat ciężkiej choroby. Jak zmieniają się ludzie, jak potrafią zmienić się ich oczekiwania, relacje. Cały otaczający świat przewartościowuje się. Nie tylko dla chorej osoby, ale także dla jej bliskich.
Agnieszka Lis stworzyła po raz kolejny niesamowicie mądrą, a zarazem ciepłą powieść, która nas wzrusza, uczy i skłania do myślenia.
Polecam gorąco.
Mnie osobiście trochę męczyła ta książka. Miałam wrażenie, że język bohaterów brzmi sztucznie i nie umiałam przebrnąć przez nią do końca. Skończyłam po ok. 260 stronach i chyba nie będę do niej wracać. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWiadoma rzecz, kazdy odbiera inaczej. Ja bardzo szybko przeczytalam calosc. Pozdrawiam:-)
UsuńDobra historia, zgadzam się :)
OdpowiedzUsuń