
Nieopodal miejscowości Cymany, stoi młyn. Obecnie jest to pensjonat, który prowadzą Zawiślakowie; ojciec i syn. Miejsce, a właściwie okolica nie cieszy się dobrą sławą. Okoliczne bagna pochłonęły sporo ofiar, w dodatku niekiedy słychać wołanie ducha zaginionej przed laty kobiety. Niby to tylko legenda, ale przecież w każdej legendzie jest kawałek prawdy.
Interes nie kręci się dobrze. Do pensjonatu mało kto przyjeżdża.
Monika i Maciek Kaczmarek otrzymują od nieznanej osoby voucher. Postanawiają skorzystać z okazji, zwłaszcza że od lat nigdzie wspólnie nie wyjeżdżali. Trafiają do Cymanowskiego młyna, licząc że urlop w pięknym miejscu, z dal od zgiełku i spraw zawodowych pomoże ich wiszącym na włosku małżeństwu. I rzeczywiście początkowo po pierwszej serii kłótni, godząc się odkrywają, że wyjazd dobrze im robi. W pensjonacie podoba im się coraz bardziej. Młodszy Zawiślak, Łukasz uczy Monikę jeździć konno. Do dyspozycji mają łódkę, więc korzystają z rejsów po jeziorze.
Wszystko układa się bajkowo, dopóki Maciek nie dostaje ważnego telefonu. Okazuje się, ze musi zawiesić urlop i wrócić do Warszawy. Monika jest wściekła. Kolejny raz przegrała z pracą męża.
Gdy jego nieobecność przedłuża się, kobieta wie, że jej małżeństwo nie ma już racji bytu. Wdaje się w romans z Łukaszem, który z każdą chwilą przypomina jej, Piotra, jej pierwszą miłość. Łukasz gotuje dziwne potrawy, takie jak upodobał sobie Piotr, wykonuje te same gesty, mówi też to samo, co tamten. Monika nigdy nie pogodziła się z nagłą stratą narzeczonego, więc jest pod coraz większym urokiem młodego mężczyzny. Czy romans ten ma szansę przełożyć się na coś więcej? I co na to Zawiślak senior, pan Jerzy?
On zdaje się być pochłonięty sprawami przeszłości. Młyn bowiem należał kiedyś do państwa Formelów. Potomkowie rodu nie zaznali szczęścia w Cymanach. Ktokolwiek z nich przyjedzie do swej byłej posiadłości, ginie w tajemniczych okolicznościach.
"Cymanowski młyn" to książka torpeda. Miażdży. Połączenie mrocznej legendy i problemów uczuciowych bohaterów, a także działania właściciela pensjonatu stanowią ucztę literacką, której nie sposób się oprzeć. Spędziłam emocjonujące chwile z tą lekturą. Mam nadzieję, że mistrzowski duet tej dwójki pisarzy stworzy jeszcze nie jedno dzieło.
Polecam gorąco. Nie zawiedziecie się.
Mnie troszkę rozczarował nieprzemyślany finał :)
OdpowiedzUsuńNo może finał nie był jakiś powalający,ale całość mnie zachwycila
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś się skuszę, bo taka nowa pani Magda mnie intryguje 😊
OdpowiedzUsuńZachecam:)
Usuń