
Akcja powieści toczy się głownie na szkockiej wyspie Rum. Wokół szaleje sztorm i wyspa jest odcięta od reszty świata Brzmi znajomo, prawda? W literaturze znajdziemy mnóstwo przykładów na podobne osadzenie fabuły. Mimo że wątek ten jest dość oklepany to wszelakie podobieństwo do znanych mi już wcześniej książek, zupełnie nie rzutuje na jakość tej pozycji.
W hotelu, jedynym na wyspie przebywa siedmiu gości. Oprócz nich jest tylko właściciel i nowa pracownica recepcji Anna.
Kobieta trafia na wyspę po wypadku samochodowym, w którym jako jedyna wyszła praktycznie bez szwanku. Bez szwanku na zdrowiu fizycznym, natomiast stan jej psychiki pozostawia wiele do życzenia. Dręczą ją wyrzuty sumienia, ma olbrzymie poczucie winy, cierpi na bezsenność. Stale ma wrażenie, że ktoś ją śledzi, obserwuje. Anna podejrzewa ojca jednej z ofiar wypadku. Jednak ucieczka na wyspę niczego nie zmienia.
Nie znikają problemy ze snem, nie znika poczucie zagrożenia.
Czyżby ktoś z gości hotelu miał coś na sumieniu?
Sprawy dodatkowo komplikuje nagła śmierć Dawida, właściciela hotelu. Nieustający sztorm nie pozwala na wezwanie pomocy. Smierć wydaje się być naturalna, chociaż Anna ma swoje przypuszczenia. Napięcie rośnie z każdą chwilą. Zdaje się, że wszyscy mogli być sprawcami tej tragedii. Tylko, czy aby Anna nie ulega paranoi? Może jej własny umysł wyczerpany bezsennością zaczyna płatać jej figle?
Powiem Wam jedno, naprawdę trudno jest się domyślić zakończenia. Cieszę się, że udało mi się trafić na taki fantastyczny kąsek w postaci tej książki. Dobrej lektury nigdy za wiele.
Bardzo mi się podobała ta książka i również zaskoczeniem było dla mnie zakończenie. 😊
OdpowiedzUsuńRównież jestem bardzo zadowolona z lektury :)
OdpowiedzUsuńTemat wielokrotnie powielany czy to w książkach czy w filmach, ale bardzo lubię go. Jestem ciekawa tej książki 😊
OdpowiedzUsuńŚwietna książka :)
OdpowiedzUsuń