Przejdź do głównej zawartości

Pustułka

Okładka książki Pustułka Od zawsze kryminały, których akcja przebiega w opuszczonym domu, odciętej od świata wyspie czy innym odludnym miejscu zwracają moja uwagę. Wiem, wiem, wielu z  czytelników uzna to za banał. A ja powiem, że nawet jeśli tak jest, to mi to zupełnie nie przeszkadza.
Pani Miszczuk do tej pory słynęła z książek o charakterze fantastycznym. "Pustułka" to jej debiut kryminalny.
Akcja powieści rozgrywa się na greckiej Wyspie Ptaków, prywatnej posiadłości rodziny Spyropoulos. Na wyspie najczęściej bywa głowa rodziny Wiktor wraz ze swoją asystentką Aleksandrą.
Po ślubie swojego syna Krystiana również ucieka na wyspę, by z dala od rodziny skupić się na pracy. Nowożeńcy postanawiają jednak dołączyć do ojca, w ramach podróży poślubnej.  Okazuje się, że do tejże wyprawy usilnie chce dołączyć  matka i siostra Krystiana. W takim składzie zaskakują Wiktora, który niespodzianek zdecydowanie nie lubi. Na domiar złego na podobny pomysł wpada rodzona siostra Spyropoulosa, Stefania i przybywa ze swoim kochankiem oraz jazgotliwym pieskiem.
Wiktor jest bardzo niezadowolony, od dawna nie układa mu się z żoną, córki i siostry nie cierpi, syn i jego małżonka go irytują. Na domiar złego wychodzi na jaw jego związek z asystentką.
Na wyspie atmosfera gęstnieje.  Coś wisi w powietrzu. Zbliża się burza.
A wraz z nią ginie piesek Stefanii, pozornie zadziobany przez pustułki, zamieszkujące teren wyspy, oraz zamordowana zostaje asystentka. W ostatniej chwili przed burzą przybywa na wyspę Paweł, prawa ręka Wiktora. Wkrótce przestają działać telefony. Wieje grozą. Na światło dzienne wychodzą mroczne sekrety rodziny. Wszyscy są podejrzani. W niedługim czasie ginie następna osoba. Nikt nie może czuć się bezpieczny. Ale czy na pewno?
Morderca grasuje nadal, a policji wciąż nie można wezwać.


Muszę przyznać, że częściowo domyśliłam się finału powieści, ale mimo tego książka mnie zauroczyła, wciągnęła w wir wydarzeń. Możliwe, że sprawił to styl pisania autorki, który zawsze do mnie bezbłędnie trafiał, a może sama fabuła, mimo kilku przewidywalnych scen tak mnie ujęła? Tak czy owak, książka ta to bardzo udany debiut kryminalny Pani Miszczuk. Chętnie przeczytam kolejną próbę z morderstwem w tle, która mam nadzieję wyjdzie spod pióra pisarki.
Polecam wybrać się na Wyspę Ptaków, za sprawą "Pustułki".

Komentarze

  1. Kryminału w wydaniu Miszczuk jeszcze (!) nie czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to koniecznie trzeba to zmienić:)

      Usuń
  2. Ostatnio nawet zastanawiałam się czy się nie skusić. Jak polecasz, to dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daj, daję szansę. Naprawdę dobrze się czyta.

      Usuń
  3. Mam w planach tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam na półce, czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Narodziny gniewu

Od ukazania się książki na rynku często natykałam się na pełne zachwytu recenzje. Mimo tego jakoś nie dowierzałam do końca w kunszt tej książki. Jednak nie ukrywam, że coś mnie do niej ciągnęło. Ciągle jednak odsuwałam powieść na później.
Oj, i po co mi to było?
Jak się do niej dobrałam, to dosłownie przepadłam. I nie , nie od pierwszej strony. Przepadłam od momentu gdy zaczęła się II wojna światowa. Otóż autorka pisze o wojnie tak, jak to opowiadała mi przed laty babcia, która przeżyła okupację niemiecką. Nie jest łatwo mówić, pisać o tamtych czasach. Trudne sytuacje, niebezpieczeństwo, okrutność okupantów i ludzi. Niepewność, strach. A w tym wszystkim starania o zwykłe życie, miłość, przyjaźń.
Bohaterowie powieści rzuceni są w wir wojny. Każdy radzi sobie jak potrafi. Jedni za wszelką cenę chcą być sobą, wytrwali w swoich ideałach, inni płyną z prądem dbając głownie o wygodę, a jeszcze inni starają się być po prostu przyzwoitymi ludźmi.
Hanka i Alicja to dwie przyjaciółki z miejs…

Musso i jego najnowsze "dziecko"

Nowe dziecko Guillaume Musso to Dziewczynka!
A konkretnie to"Dziewczyna z Brooklynu". Na razie jest tylko dostępna w języku francuskim,ale jest nadzieja, że wkrótce ukaże się na rynku polskim.
Czekam, a Wy?

Życie na wynos

Na powieściach autorstwa Olgi Rudnickiej powinno być zamieszczone ostrzeżenie; nie czytać publicznie, czytanie grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu.
Po książki pisarki sięgam z zamkniętymi oczami i zawsze jest to ogromna przyjemność i świetna zabawa.
"Życie na wynos" jest kontynuacją przygód zwariowanej pisarki Emilii Przecinek i jej rodziny, którą to mogliśmy poznać w tomie pt. "Granat po proszę". Niech jednak nie martwią się ci, którzy nie mieli okazji przeczytać pierwszej części, śmiało można czytać obie książki niezależnie.
Tym razem Emilia biedzi się nad kolejną książką, ale ma pewien zastój w pisarstwie. Nijak nie może ruszyć do przodu. Wszystko i wszyscy dookoła mimo starań zamiast jej pomagać tylko przeszkadzają. Mistrzyniami zamieszania są dwie starsze panie; matka i teściowa Emilii. Sytuacji oczywiście nie ułatwia fakt. że w piwnicy apartamentowca, w którym mieszkają Przecinkowie zostaje znaleziony trup. Rzecz jasna zwłoki odnajduje nasza niezastąpi…