wtorek, 25 lipca 2017

Narodziny gniewu

 Od ukazania się książki na rynku często natykałam się na pełne zachwytu recenzje. Mimo tego jakoś nie dowierzałam do końca w kunszt tej książki. Jednak nie ukrywam, że coś mnie do niej ciągnęło. Ciągle jednak odsuwałam powieść na później.
Oj, i po co mi to było?
Jak się do niej dobrałam, to dosłownie przepadłam. I nie , nie od pierwszej strony. Przepadłam od momentu gdy zaczęła się II wojna światowa. Otóż autorka pisze o wojnie tak, jak to opowiadała mi przed laty babcia, która przeżyła okupację niemiecką. Nie jest łatwo mówić, pisać o tamtych czasach. Trudne sytuacje, niebezpieczeństwo, okrutność okupantów i ludzi. Niepewność, strach. A w tym wszystkim starania o zwykłe życie, miłość, przyjaźń.
Bohaterowie powieści rzuceni są w wir wojny. Każdy radzi sobie jak potrafi. Jedni za wszelką cenę chcą być sobą, wytrwali w swoich ideałach, inni płyną z prądem dbając głownie o wygodę, a jeszcze inni starają się być po prostu przyzwoitymi ludźmi.
Hanka i Alicja to dwie przyjaciółki z miejscowości Chełmice. Nie mając widoku na ciekawą przyszłość na miejscu, mają duże marzenia. Wyjeżdżają do stolicy sięgnąć po nie. Jedna zostaje pieśniarką, druga tancerką. Żyją beztrosko do czasu wojny, która je w pewnym momencie rozdziela.
Julian Chełmicki to młody idealista, patriota. Walczy o ojczyznę, narażając swoje życie. Wojna rozdziela go z przyjaciółmi nie tylko terytorialnie , ale i ideowo. Jeden z nich, Igor Łyszkin jest bowiem zagorzałym komunistą, drugi, Walter von Lossow wstępuje do SS, co prawda bez przekonania, ale dla wygody.
Brat przyrodni Hanki i Juliana, Emil Lewin już jako młody chłopak był lawirantem i leniem. Gdy dowiaduje się o tym, że prawdziwy ojciec wyrzekł się go, tym samym pozbawiając bogactwa i prestiżu pała żądzą zemsty. Wojna jednocześnie krzyżuje jaki i pomaga mu w tych planach. Emil nie waha się przed niczym, aby samemu sobie zapewnić luksus i wygodę. Jedyne nikłe uczucia żywi do Hanki i jej stara się od czasu do czasu pomóc w tym trudnym momencie.
Akcja powieści rozgrywa się wielu miejscach, poczynając w Chełmicach, poprzez Warszawę, Londyn, Budapeszt czy Casablankę.
Bohaterowie zmagają się z trudnościami, kochają, nienawidzą. Żyją.  Nie są papierowymi postaciami, tylko takimi z krwi i kości.
Książka jest niesamowita, styl Joanny Jax zachwyca, bohaterów nie da się nie lubić. No, może nie wszystkich. W dodatku mamy tu całą armię emocji. Bardzo, ale to bardzo dobra powieść. A to dopiero początek sagi. Przede mną jeszcze pięć tomów, chociaż nie wszystkie jeszcze są wydane. I znów będę musiał uzbroić się w tą niezbyt przeze mnie lubianą cierpliwość.
Jeśli ktoś jeszcze nie poznał tej sagi, to naprawdę wiele stracił.  Biegnijcie szybciutko do księgarń lub bibliotek.

6 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę zatem nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie będziesz żałować. Ja żałuje że tak długo zwlekałam.

      Usuń
  2. Bardzo cenie sobie literaturę wojenną, gdyż uważam, że trzeba czytać, mówić i myśleć o tamtych czasach, aby ocalić je od zapomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta seria jest zwyczajnie niesamowita. To jedno słowo oddaje wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Za mną dwa tomy, teraz na półce wyczekuje na spotkanie trzeci. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Taka karma czy głupie serce

  Sara jest trzydziestoletnią mieszkanką Madrytu. Ma narzeczonego, Roberta oraz młodszą szaloną siostrę i nie mniej zwariowanych rodziców. J...