środa, 5 lipca 2017

Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty

Okładka książki Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty Nigdy nie kryłam się z tym, że uwielbiam sagi rodzinne. Im grubsze, im więcej skrywają w sobie sekretów, tym lepiej. A jeżeli saga sięga wieków wstecz, tym bardziej okazuje się warta grzechu.
Słabością mą jest również zamiłowanie do pensjonatów, dworków, pałacyków czy hoteli. Czy więc saga z hotelem w tytule mogłaby nie trafić  w moje ręce?
Oczywiście, że nie. I od razu dodam, że nie żałuje minuty spędzonej nad tym dość obszernym tomem.
Początek sagi sięga wieku XVII gdzie nasza obecna stolica jest miastem o nazwie Stara Warszawa i obejmuje mniej więcej obszar dzisiejszej Starówki.
Stara Warszawa jest miastem brudnym i cuchnącym, gdzie na ulicach leży szlam, a nieopodal miasta piętrzy się Gnojna Góra, gdzie od czasu do czasu wywozi się nieczystości.
W mieście, w jednej z kamienic mieszka lutnista królewski, Laurenty Żmij. Autorka barwnie i szczegółowo opisuje historię jego rodu, nad którym  ciąży klątwa, rzucona przez kobietę, której ojciec Laurentego, Kazimierz z zawodu również lutnista, zabił synka. Kazimierz był tyranem bez skrupułów. Zazdrość, pazerność i zraniona duma popycha go do tego obrzydliwego czynu.

"...Bądź przeklęty Kazimierzu, niech ty i wszyscy twoi potomkowie nigdy nie zaznają już łaski bożej posiadania zdrowego syna. Za to, coś zrobił mojemu synkowi, niech Bóg mi świadkiem, obyś smażył się w piekle. Oby twoje nazwisko Żmij wymarło i z braku potomków na zawsze znikły owoce twojego żywota! Przeklinam cię!!!.."

Klątwa rzeczywiście działa. Laurenty ma dwie córki i niepełnosprawnego syna. Wychowuje także syna z poprzedniego małżeństwa żony, Anny Szpakowej, Tomasza. Każda ciąża Anny, z której miałby się narodzić syn kończy się poronieniem lub porodem martwego dziecka. Po kolejnym takim porodzie Anna umiera.
W powieści pisarka przeplata losy rodziny Żmijów z XVII wieku z losami rodziny Żmijewskich z wieku XIX. Zabieg ten działa zdecydowanie na plus. Dzięki temu poznajemy powstawanie hotelu od podstaw, poznajemy sekrety rodzinne i zauważamy pewne podobieństwa rodzinne pośród przedstawionych osób.
W XIX wieku akcja głównie toczy się w warszawskim podupadającym hotelu. Właściciel tego przybytku to hazardzista i bawidamek. Nękany przez wierzycieli, nie radząc sobie z żadnymi problemami popełnia samobójstwo. Wdowa po  im ucieka za granicę, spodziewając się olbrzymiego skandalu, któremu także nie potrafi stawić czoła. Dwoje dzieci Żmijewskich, Konstanty i Agnieszka, jeszcze za życia ojca zostaje wydziedziczonych, z powodu sposobu na życie jaki sobie obrali.  Na pokładzie tego "tonącego statku" pozostaje Eleonora, druga córka Żmijewskich. Dotychczas zajmowała się dobroczynnością i o prowadzeniu hotelu nie ma najbledszego pojęcia.
Na szczęście u jej boku pojawia się młody i przystojny Teodor Szpakowski. Zainteresowany Ęleonorą i jej majątkiem zdaje się być osobą, która podźwignie majątek Żmijewskich z upadku.
Niestety małżeństwo to, jest przysłowiowym gwoździem do trumny. Na jaw bowiem wychodzą dziwne okoliczności  zatargu o hotel pomiędzy rodzinami Żmijewskich i Szpakowskich.
Kolejny wątek, który Sylwia Zientek wplata w karty powieści dotyczy czasów współczesnych. tajemnicza pisarka, Dana Spakowski pojawia się w Warszawie i bardzo interesują ją losy dawnego hotelu przy ulicy Długiej. Co z tego wyniknie? Dlaczego już nie ma w tym miejscu holu? Jak potoczyły się dalsze losy  obu rodzin?
Tego niestety nie wiem, a bardzo bym chciała się dowiedzieć. Jestem zmuszona do czynności, której najbardziej nie lubię czyli cierpliwego czekania. Czekania na drugi, mam nadzieję nie mnie fascynujący tom sagi.
W powieści należy zwrócić uwagę na opis dawnej Warszawy, ówczesnych obyczajów i życia w stolicy. Mnie osobiście niezwykle zainteresowały fakty dotyczące miasta, w którym już mieszkam od lat. A mimo to, o wielu z nich nie miałam żadnego pojęcia.
Ta książka to pod wieloma względami prawdziwy majstersztyk.
Jestem zachwycona i wierzę, że każdy czytelnik, który sięgnie po książkę, będzie miał podobne odczucia.


         Za możliwość przeczytania i zrecenzowania powieści dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

13 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie tym tytułem, ale nie jestem pewna, czy ja również byłabym nim zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kocham sagi rodzinne. Ta już czeka na mojej półce :) Nie mogę doczekać się czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytaam zbyt dużo sag rodzinnych, ale po Twojej recenzji stwierdzam, że jest to coś dla mnie. Z wielu powodów. Uwielbiam wszelkiego rodzaju nieścisłości, tajemnice kryjące się za losami rodzin, opisy dworków, pałacyków. Do tej pozycji zachęca mnie dodatkowo obraz Warszawy i to, że akcja dzieję się w różnych latach. Chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak, to na pewno bedziesz zachwycona:-)

      Usuń
  4. Świetna książka, czyta się jednym tchem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszę o niej po raz pierwszy, ale przyznam, że to dość intrygujący tytuł. Lubię sagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze zachecam do blizszego ppznania ksiazki. Na prawde wzrto:-)

      Usuń
  6. Nie słyszałam wcześniej o tej pozycji, ale zapowiada się ciekawie. I ta okładka! Coś wspaniałego :)

    http://poczytajmycos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okladka rzeczywiscie cudo:-) ale zawartosc jeszcze bardziej frapujaca:-)

      Usuń
  7. Książka już czeka na półce na spotkanie, na dniach powinnam się za nią zabrać, cieszę się, że zapowiada się obiecująco. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Obsesja - recenzja przedpremierowa

 Moja przygoda czytelnicza z twórczością pani Miszczuk rozpoczęła się od jej wczesnych książek, które napisała będąc młodziutką dziewczyną. ...