Przejdź do głównej zawartości

Zwłoki powinny być martwe

Okładka książki Zwłoki powinny być martwe   Po tą książkę sięgnęłam głównie dlatego, że zarówno wydawca jak i brzmienie tytułu sugerowało świetną zabawę. Kryminały bardzo lubię. Te na wesoło również. A więc; czy naprawdę dobrze się bawiłam? Zaraz się przekonacie.
Dwie nauczycielki, historyczka Ala i biologiczka Julia wraz z rozpoczęciem wakacji udają się na Warmię, gdzie uroczą leśniczówkę zamieszkuje kuzyn Alicji, Marcin. Jest on leśniczym a także małżonkiem Grażyny oraz ojcem dwójki "bajkowych dzieci" Jasia i Małgosi.
Kobiety przyjeżdżają z Gdańska z zamiarem aktywnego wypoczynku. Niemniej jednak wypoczynku. Niestety przewrotny los ma wobec nich inne plany.
W krótkim czasie po przyjeździe, nasze bohaterki wybierają się na mały rekonesans po okolicznym lesie. Znajdują przy okazji wielkie skupisko słodkich malin. A w malinach niebyt miłe dla oka znalezisko, w postaci eleganckiego i najwyraźniej nieżyjącego mężczyzny.
Po upewnieniu się, że trup jest na pewno trupem, udają się czym prędzej na pobliski komisariat policji, gdzie zostają przesłuchane przez sierżanta Podgórskiego i razem z nim wracają na miejsce zbrodni.
 "... Cholera, ktoś go ukradł - powiedziałam ze zdziwieniem i zgrozą, a Podgórski spojrzał na mnie tak, jakbym nagle stanęła na rękach...
...Zwłok ani śladu. Jakby wyparowały. Dałabym sobie głowę obciąć, że facet nie żył, kiedy mu sprawdzałam puls. Nie słyszałam o przypadku, żeby osobnik nieposiadający tętna był żywy! I na nóż mi nie nachuchał! Co jest grane?! I co pomyślą sobie gliniarze?!..."


Od tej chwili  w okolicach leśniczówki dzieją się dziwne rzeczy i zwykle ich świadkami są obie panie. Oczywiście jedna przez drugą prześcigają się w pomysłach i domysłach, jednocześnie prowadząc swoje własne, prywatne mini śledztwo.
Nie zachwyca to policji, natomiast sama osoba Julii trochę bardziej zachwyca sierżanta Podgórskiego, z czego skwapliwie korzystają obie.


Powieść jest dość intersująca, chwilami naprawdę zabawna. Jednak jeśli chodzi kryminały na wesoło to nikt nie doścignie według mnie Joanny Chmielewskiej i Olgi Rudnickiej. Dla mnie są to prawdziwe mistrzynie gatunku, nie umniejszając rzecz jasna  niczego pani Pruskiej.
 Podsumowując; książkę warto przeczytać, ale nie oczekując od niej wielkich salw śmiechu. Ja natomiast bardzo chętnie przeczytam jakiś inny kryminał tej autorki.

Komentarze

  1. Tym razem raczej się nie zdecyduję.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oki. W końcu jest tyle książek do przeczytania. Nie sposób przeczytać wszystkiego:)

      Usuń
  2. Na zimowy wieczór jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myslę. Jakoś zimą jest większy apetyt na kryminały

      Usuń
  3. To chyba książka dla mnie, chętnie przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Lata miłości

Po ten tytuł sięgnęłam głównie dlatego, iż akcja rozgrywa się  w czasach gdzie królowały Dzieci Kwiaty.  A ja mam sentyment do hipisów. Na początku poznajemy Celeste, która stoi u progu kariery wokalnej. Wszystko w jej życiu kręci się wokół śpiewu.  I to ta chęć zrobienia kariery, zdobycia sławy częściowo zrujnowała jej życie. Tak przynajmniej sama sądzi. Podczas jednej z szalonych nocy  pod wpływem LSD bierze udział w imprezie. Poddaje się narkotykowemu zatraceniu i uprawia seks ze świeżo poznanym piętnastolatkiem, Theodore. Owocem tej nocy jest jej córka, Lana, którą wychowuje samotnie. Stara się trzymać ją jak najdalej od  świata muzyki, chociaż wie, że dziewczynka odziedziczyła po niej piękny głos.  Całe dzieciństwo wmawiała córce, że tylko nauką i wykształceniem coś osiągnie. Lana nie ma więc przyjaciół, ani żadnych przyjemności na jakie mogą sobie pozwolić jej rówiśnicy. Po latach, gdy dziewczyna staje się kobietą, do Londynu przyjeżdża on, Theodore....

Oddawajka ;)

Oddam w dobre ręce "Córkę czarownicy"Anny Klejzerowicz . Jacyś chętni? Wśród osób, które zechcą przygarnąć  książkę wylosuję 14 lutego szczęśliwą osóbkę, do której "Córeczka" powędruje. Oprócz zgłoszenia, podania maila i posiadania krajowego adresu nie wymagam nic więcej.

Inspiracja

   Doprawdy nie mam pojęcia jak o się stało, że "Inspiracja" jest pierwszą książką Adriana Bednarka, którą miałam okazję przeczytać. Teraz już wiem, że to straszliwe niedopatrzenie z mojej strony. Ostatnio zaczytywałam się głównie w literaturze obyczajowej. Wiedziałam, że nadejdzie cas, kiedy będę chciała sięgnąć po coś mocniejszego. Mój wybór padł na "Inspirację". I przepadłam. Z kretesem i  całkowicie. Jednak, co dobry thriller, to dobry thriller. Nawet obiadu nie ugotowałam póki nie przeczytałam ostatniego zdania. No i oczywiście już zacieram ręce, bo mam spore zaległości z prozą autora i w dodatku wiem, że szykuje się już wkrótce jego kolejna powieść. Bohaterem powieści jest młody chłopak Oskar. Wydawałoby się, że to zwyczajny dwudziestokilkulatek, ale nic bardziej mylnego. Młody mężczyzna ma za sobą bardzo traumatyczne przeżycia. Radzi sobie tylko dzięki pisaniu opowiadań o dość makabrycznej tematyce.  "...Pisanie o śmierci innych stanowiło najlepsze a...