
w końcu zawsze przyjedzie następny. Trzeba tylko poczekać...."
"Rodzinne sekrety" to druga część trylogii o rodzinie Zagórskich.
Jan i Helena mieszkają nieopodal Krakowa, są właścicielami domu z pięknym jabłoniowym sadem oraz księgarni.
Mają cztery dorosłe córki.
Z pozoru tworzą rodzinę idealną i szczęśliwą. Są pełni ciepłych, rodzinnych uczuć. Udało im się stworzyć przytulny, prawdziwy dom, wychować wszystkie córki, na uczciwe, prawe kobiety. Jednakże nie mogą się powstrzymać przed wtrącaniem się , ingerowaniem w życie swych pociech.
Mimo wspaniałej atmosfery domowej, ciepła i zrozumienia żadna z córek państwa Zagórskich nie jest w pełni szczęśliwa.
..."- To się nigdy nie skończy - wyszeptał siadając na swoim fotelu - kiedy ma się czwórkę dzieci, zawsze u kogoś coś się dzieje. Spokój to pojęcie nieznane.."
Maryla jest po rozwodzie. Samotnie boryka się z wychowaniem dwóch synów. Cały czas kocha swojego byłego męża. Żałuje pochopnej decyzji o rozstaniu. Czy da się jeszcze naprawić błędy, poprawić ich relacje?
Gabrysia od dłuższego czasu stara się o dziecko. wszystkie jednak próby kończą się porażką. Co miesiąc młoda kobieta przeżywa ogromne rozczarowanie, coraz bardziej traci nadzieję.
Julia nie potrafi znaleźć odpowiedniego partnera. Wybiera samotne życie singielki.
Aniela ukrywa przed rodziną informacje o ojcu swojej córeczki. Jest bardzo skryta i jeszcze bardziej nieszczęśliwa. Bardzo żałuje swoich wcześniejszych wyborów życiowych. Nie da się jednak cofnąć czasu, czy da się natomiast nadrobić stracony czas?
W tej części trylogii autorka skupia się właściwie na losach dwóch córek Zagórskich; najstarszej Maryli i najmłodszej Anieli.
Zagórscy muszą także podjąć ważne decyzje finansowe.
Księgarnia - oczko w głowie Jana jest poważnie zagrożona. Czy uda się ją ocalić?
Muszę przyznać, że tom drugi cyku bardziej przypadł mi do gustu niż pierwszy. Owszem tom wcześniejszy był interesujący, ale nie porwał mnie aż tak bardzo. Natomiast "Rodzinne sekrety" nie pozwoliły mi się oderwać od opisywanych w nich historii.
Uwielbiam styl pisania pani Mirek. Jeszcze nigdy nie zawiodłam się na powieściach jej autorstwa.
Z utęsknieniem czekam na kolejną, już niestety ostatnią część cyklu "Jabłoniowy sad."
Szczerze polecam.
Sekrety zawsze w pewien sposób przyciągają i sprawiają, że chce się je odkryć a co za tym idzie, czytamy takie książki jak opętańcy :)
OdpowiedzUsuńOj tak:))
UsuńBędę musiała poznać tą obyczajówkową trylogię :)
OdpowiedzUsuńZachęcam, naprawdę warto:)
UsuńPo takiej recenzji muszę przeczytać tą powieść :)
OdpowiedzUsuńBardzo podobają mi się cytaty, które przytoczyłaś - zwłaszcza ten pierwszy jest wyjątkowo trafny i prawdziwy. Kocham takie książki obyczajowe i od dawna mam na uwadze też "Jabłonowy sad", tylko wciąż brakuje mi czasu na jego przeczytanie... Krystynę Mirek znam z "Francuskiej opowieści", więc nie dziwię się, że jesteś zadowolona z lektury. Takie książki to prawdziwy relaks dla duszy. :-)
OdpowiedzUsuńKsiążkę czytałam i bardzo mi się podobała.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię tę serię, choć najbardziej z twórczości pisarki podobała mi się chyba ta o Grecji i ,,Polowanie na motyle" oraz ,,Prom do Kopenhagi".
OdpowiedzUsuń