poniedziałek, 12 września 2016

Harmonijne hormony

Okładka książki Hormonia    Kalina to czterdziestoparoletnia kobieta. Niczego tak się nie boi jak klimakterium i... swojej matki. Nie, jej matka, Konstancja nie jest potworem. Jest za to niezwykle zaborczą, uzależnioną od życia swojej córki i wnuczki kobietą. Córkę całe życie chroniła przed wszelkimi możliwymi nieszczęściami. Ponieważ wychowywała ją samotnie wymaga teraz za swe poświęcenie  tego samego. Między innymi z tego powodu Kalina nie potrafiła ułożyć sobie życia, pozwoliła odejść mężowi i podobnie jak jej matka samotnie wychowała córkę, Kirę.
Kalina oprócz strachu odczuwa chęć zmiany. Kocha tulipany i marzy o podróży do Holandii. Ale czy samotna podróż jest bezpieczna, odpowiednia, właściwa? Cóż starsza pani tego z pewnością nie pochwali.
Na szczęście Kalina znajduje dziwaczne ogłoszenie, w którym nieznany jej mężczyzna piszę o sobie, że jest chętny na odbycie podróży,ale jest praktycznie bez grosza, ma stany depresyjne i w ogóle jest z nim coś nie tak. Niemniej pokonując swoje obawy nasza bohaterka odpowiada na ogłoszenie i od tego momentu zaczyna żyć.
Poznany mężczyzna okazuje się interesującym,zabawnym i wrażliwym człowiekiem, któremu życie dość dotkliwie dało w kość. Kalina bez większego wahania zostawia kartkę matce o wyjeździe na wakacje i rusza w świat.
Celem głównym jest oczywiście Holandia,ale po drodze kobieta stara się realizować również swoje inne marzenia, z których stworzyła taką oto osobliwą listę:
1.Popić śledzie słodkim mlekiem
2. Zrobić sobie prawdziwy tatuaż
3. Zjeść śniadanie w łóżku i nakruszyć do pościeli
4. Zapalić trawkę.
5. Przejść nocą przez cmentarz
6. Uprawiać seks  z nieznajomym
7.Plaża nudystów. Choćby nie wiem co.
8.Zobaczyć na własne oczy park Keukenhof w Holandii
9. Wypić herbatę z łyżeczką w szklance
10.Odwiedzić dom ojca.
Jadąc przez Polskę zabierają dwie autostopowiczki, które umilają im podróż,a także dzięki ich doświadczeniom życiowym, ciekawym rozmowom wspólnie czerpią naukę.

Książka napisana jest  w świetnym stylu. Jest mądra i zabawna jednocześnie. Bardzo przyjemnie czytało mi się o zmaganiach Kaliny ze swoją rodzicielką. Powieść zostanie w mojej głowie jeszcze długo. Obudziła we mnie chęć stworzenia własnej listy marzeń, tych dużych, małych, realnych i tych prawie niemożliwych do spełnienia. Skoro Kalina mogła spełnić swoje życzenia, mogę i ja. A co!
Polecam.

2 komentarze:

  1. Książki nie czytałam i na razie nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i ja dam się namówić, kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń

Taka karma czy głupie serce

  Sara jest trzydziestoletnią mieszkanką Madrytu. Ma narzeczonego, Roberta oraz młodszą szaloną siostrę i nie mniej zwariowanych rodziców. J...