
Na miejscu jest jeszcze gorzej, mróz, jeszcze większy głód i praca ponad ludzkie siły. Kto nie pracuje , ten nie je. A jedzenie, które dostają jest nie do przełknięcia i jest go tak mało, że nie sposób się nim nasycić choć raz.
Nie długo po przyjeździe umiera matka, a Stefania zaczyna ciężko chorować. Jedyną żywicielką jest znów Elżbieta. Na jej barkach jest ich istnienie.
W tajdze przypadkowo dziewczyna spotyka Katię, osobliwą staruszkę, która jej pomaga oraz przepowiada przyszłość.
Oprócz głodu, chłodu i wycieńczenia na dziewczynę spada jeszcze jedno jarzmo. Komendant obozu robi z niej swoją niewolnicę. Za umilenie jego czasu i grzanie łoża Elżbieta dostaje więcej jedzenia i alkohol, od którego praktycznie się uzależnia.
Czy piekło, w którym przyszło jej żyć, ma swój kres? Ile bólu i cierpienia może znieść jeden człowiek?
"Dziewczęta wygnane" to pierwszy tom sagi. I muszę znów przyznać się do swego zniecierpliwienia. Nie mogę bowiem doczekać się kolejnego, aby poznać dalsze losy bliźniaczek.
Autorka potrafi snuć niełatwą przecież historię jak mało kto. Zatopiłam się w tej książce po czubek głowy i zupełnie nie chciałam wyjść na brzeg. Widząc ostatnie zdanie, poczułam wielki niedosyt, że to już koniec. Oczywiście na razie, ale koniec.
Polecam.
Na pewno skorzystam z Twojego polecenia. 😊
OdpowiedzUsuńWierzę, że nie pożałujesz tej decyzji.
UsuńJa również chętnie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńDobra decyzja:)
UsuńChętnie przeczytałabym tę książkę :)
OdpowiedzUsuńZachęcam gorąco:)
Usuń