
Nastawiłam się na typową powieść z cyklu; kobieta z miasta jedzie na wieś i tam wśród natury odzyskuje spokój i zyskuje męża. Nie to, żeby mi taki scenariusz przeszkadzał, ale przyznacie sami, że to już było i to nie raz i nie dwa.
Tym razem jednak czekała mnie niespodzianka. Owszem, Justyna, bohaterka powieści zostaje zesłana przez wredną szefowa na koniec świata, gdzie ma wyremontować stary dworek i zrobić z niego pensjonat. Oczywiście kobieta zakochuje się i w dworku i w okolicy. Remont przebiega bardzo gładko. Robotnicy sami pchają jej się do drzwi.
Na Justynę czeka jednak prawdziwa niespodzianka z przeszłości i niejedna tajemnica do rozwiązania.
Jedną z zagadek jest tajemnicze zniknięcie poprzednich właścicieli.
"... - Będzie chyba trzeba wezwać policję - odezwał się ponuro Midas - Znam jednego, to chyba zadzwonię, co szefowo? Bo skoro oni nie wyjechali autem, a na busa też nie poszli, bo musieliby iść przez wieś i nie ma bata, żeby ich z pół tuzina ludzi nie zauważyło i nie wypytało, dokąd się wybierają, to diabli wiedzą, co się z nimi stało..."
Justyna mimo że jest z dala od zgiełku miasta zupełnie nie jest w stanie się nudzić, każdy dzień przynosi nowe atrakcje. A to powoduje, że nie chce jej się wracać do pracy i zgryźliwej szefowej i swojego starego życia.
Książka nie jest obszerna, skończyłam ją czytać bardzo szybko. Za szybko. Chętnie pobyłabym jeszcze w leśnej głuszy.
"Pensjonat Leśna Ostoja" to przyjemna powieść, w sam raz na jesienne chłody.
Nie znałam wcześniej nazwiska autorki, ale teraz zapisuję je sobie w pamięci i wiem, że jak powstanie nowa książka autorki, to na pewno ją przeczytam.
Poluję na tę książkę. 😊
OdpowiedzUsuńCałkiem słusznie. Udanego polowania:)
UsuńJa też poluję, może uda się kiedyś przeczytać :)
UsuńPowodzenia na polowaniu:)))
UsuńŁadnie o niej piszesz, tak że mnie namówiłaś :)
OdpowiedzUsuńW takim razie się cieszę:)
Usuń