
Główna bohaterka, Henia jest zwyczajna aż do bólu, płynie, a właściwie dryfuje wraz z prądem przez życie bezwolnie i bez polotu. Do trzydziestego piątego roku życia mieszka z rodzicami. Są to ludzie pobożni, z zasadami i zarazem dość toksyczni. Najważniejsze jest dla nich to, co ludzie powiedzą.
Henia ma też chłopaka. Chłopak ten nie stara się, nie zabiega, można rzec że olewa Henię i jej problemy. Jednak kobieta nie potrafi się z nim rozstać. Pracę ma również nudną i jak już się domyślacie również nic nie robi, by to zmienić. Taka ona jest, ta nasza Henia.
Za to babcia Heni to istna torpeda. Za nic ma konwenanse, co chwilę zmienia mężczyznę swojego życia, zapisuje się do grupy aktorskiej dla seniorów i farbuje włosy na zielono.
Zażywna staruszka jest oczywiście jednym ze źródeł humoru w książce, ale nie jedynym; drugim źródełkiem jest styl pisania autorki. A oto próbka;
"....Bardzo lubiliśmy wycieczki za miasto. Najbardziej jednak lubiłam wakacje, bo wtedy zdarzało nam się wyjeżdżać gdzieś razem. Wersja oficjalna dla moich katolickich rodziców: jeździliśmy z paczką przyjaciół, a jedyna paczka, która z nami jeździła, to była paczka prezerwatyw..."
Przez całą książkę czekałam, aż Henia otrząśnie się. Niech w końcu wyjdzie ze swojego bezpiecznego, aczkolwiek nudnego kokonu i zacznie żyć. Czy się doczekałam? Nastąpiło przebudzenie śpiącej królewny?
Tego Wam nie zdradzę. Zgadujcie, albo jeszcze lepiej chwyćcie "Zjeżoną" w ręce i sami przeczytajcie.
Mnie ta książka nie kusi. 😊
OdpowiedzUsuńrozumiem, mi jednak się podobała:)
UsuńByć może kiedyś skuszę się na tę książkę :)
OdpowiedzUsuńPewnie, nic na siłę, ale jak Ci wpadnie w ręce, to myślę, że nie pożałujesz.
UsuńJa chyba spasuję, nie jestem pewna czy to powieść dla mnie :)
OdpowiedzUsuńrozumiem.
UsuńMogłabym dać tej książce szansę. Może mi się spodoba. :)
OdpowiedzUsuńSądzę, że jest na to spora szansa:)
Usuń