Przejdź do głównej zawartości

Dziewczyna z pustego pokoju

Bardzo lubię klimaty małych miasteczek, w których wszyscy wszystko wiedzą, ale potrafią też strzec swoich sekretów.  Sięgnęłam więc po  "Dziewczynę z pustego pokoju", ponieważ opis książki obiecywał mi  zapewnić ten ulubiony klimat. Z przyjemnością przeniosłam się choć na chwilę do Ginger, gdzie dodatkowy bonus w postaci tajemniczej atmosfery stanowiła częściowa akcja w szpitalu psychiatrycznym. W szpitalu przebywa chłopak  James, niedoszły samobójca. Częstym jego gościem była Katy, która nawet miała w szpitalu swój pokój, w razie gdyby wizyta jej się przeciągnęła.  Jednak niespodziewanie Katy znika. Nikt nie wie, gdzie się znajduje. Czy doszło do porwania, ucieczki?  Matka dziewczyny leży po wypadku w śpiączce, ojciec mimo że zgłosił zaginięcie córki, wcale się nią nie zajmuje, a jeśli już ją dostrzega, to tylko po to, by wyładować na niej swoją frustrację.

Policja zaczyna prowadzić śledztwo. Szybko orientuje się, że James coś ukrywa, zresztą nie tylko on. Detektywi są przekonani, że dziewczynie grozi niebezpieczeństwo. Dodatkowo okazuje się, że babcia Katy upozorowała własną śmierć i również zniknęła.

Zaczyna się wyścig z czasem i przekopywanie przez całą górę kłamstw, którymi raczą ich  mieszkańcy miasteczka. Detektywowi Ericowi Reyowi z pomocą przychodzi jego syn, skarbnica wiedzy o wszystkich i wszystkim. Okazuje się że chłopiec jest świetnym obserwatorem i posiada  niesamowite wiadomości. Czy to jednak wystarczy by wpaść na trop Katy?

"...- Sprawa staje się coraz bardziej jasna.

- Nie, staje się coraz bardziej beznadziejna - mruknął Eric i stanął na środku chodnika. - Domyślamy się, że ojciec Katy obraca się w świecie narkotyków. Bardzo dobrze. Daliśmy radę zidentyfikować ciało i powiązać z całą sprawą. Świetnie. Odkryliśmy, ze babcia Katy dokonała mistyfikacji. Znakomicie. teraz mam jedno pytanie.

- Jakie- ponuro odparł Brendan.

- CO nam to dało?- Eric wzruszył ramionami- Depczemy po coraz większym gównie, a Katy jak nie było, tak nadal nie ma.  Wydaje się, że wiemy coraz więcej i zbliżamy się do celu, ale mam wrażenie, że każda kolejna wskazówka nas od niego oddala..."

Książkę czytała mi się szybko i historia opisana przez autora prawdziwie ciekawiła. Klimat, którego oczekiwałam, zrobił swoje. Wywarł odpowiednie wrażenie. Mam nadzieję, ze udało mi się chociaż trochę rozbudzić Waszą ciekawość i sprawdzicie, co się stało z dziewczyną z pustego pokoju.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


Komentarze

  1. Ja póki co odpuszczam tę książkę. Ale wydaje się być interesująca 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli kiedyś trafił w moje ręce, nie odmówię sobie lekturę tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, życzę Ci by się tak stało jak najszybciej.

      Usuń
  3. Zapowiada się ciekawie, chętnie poznam tę historię bliżej ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też lubię takie klimaty, więc chętnie przeczytam tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle dobrych lektur, a doba ma tylko 24 godzin ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Lata miłości

Po ten tytuł sięgnęłam głównie dlatego, iż akcja rozgrywa się  w czasach gdzie królowały Dzieci Kwiaty.  A ja mam sentyment do hipisów. Na początku poznajemy Celeste, która stoi u progu kariery wokalnej. Wszystko w jej życiu kręci się wokół śpiewu.  I to ta chęć zrobienia kariery, zdobycia sławy częściowo zrujnowała jej życie. Tak przynajmniej sama sądzi. Podczas jednej z szalonych nocy  pod wpływem LSD bierze udział w imprezie. Poddaje się narkotykowemu zatraceniu i uprawia seks ze świeżo poznanym piętnastolatkiem, Theodore. Owocem tej nocy jest jej córka, Lana, którą wychowuje samotnie. Stara się trzymać ją jak najdalej od  świata muzyki, chociaż wie, że dziewczynka odziedziczyła po niej piękny głos.  Całe dzieciństwo wmawiała córce, że tylko nauką i wykształceniem coś osiągnie. Lana nie ma więc przyjaciół, ani żadnych przyjemności na jakie mogą sobie pozwolić jej rówiśnicy. Po latach, gdy dziewczyna staje się kobietą, do Londynu przyjeżdża on, Theodore....

Oddawajka ;)

Oddam w dobre ręce "Córkę czarownicy"Anny Klejzerowicz . Jacyś chętni? Wśród osób, które zechcą przygarnąć  książkę wylosuję 14 lutego szczęśliwą osóbkę, do której "Córeczka" powędruje. Oprócz zgłoszenia, podania maila i posiadania krajowego adresu nie wymagam nic więcej.

Duet (nie)idealny

Lubię czasami sięgnąć po lekkie książki, które odciągną mnie od problemów,trosk, a czasem nawet rozbawią.  Gdy na okładce książki pani Joanny Łapińskiej zobaczyłam, że to najzabawniejsza komedia o miłości, to wiedziałam, że tego mi trzeba. Co do tej zabawnej historii, to tak nie do końca jestem zachwycona, kilka razy się uśmiechnęłam, ale żeby od razu najzabawniejsza. Nie, to nie to. Sama zaś opowieść bardzo przyjemna i faktycznie skutecznie odgoniła moje kłopoty na rzecz miłosnych perypetii Danieli i  Martina. Oboje pracują w firmie produkującej świeczki zapachowe.  I oboje się serdecznie nie znoszą. Każde z nich jest z innej bajki i wydaje się , że nie ma siły, by choć trochę się polubili. Jednak znacie to powiedzenie; kto się czubi..."? No więc jakby mogło być inaczej, jeżeli to historia o miłości.  Zarówno Daniela , jak i Martin rozstają się ze swoimi partnerami praktycznie  w tym samym czasie. Jemu potrzebna jest odskocznia, jej pieniądze. Ona zatrudnia się...