Przejdź do głównej zawartości

Siła wyższa

  "Siła wyższa" to kolejny w dorobku pani Szwechłowicz kryminał retro.
Akcja powieści toczy się tuż przed drugą wojną światową głównie w Krynicy, w uroczym katolickim pensjonacie.
Pensjonat prowadzą dwie siostry, lekko podstarzałe panny.
Goszczą u siebie kilkoro osobliwych gości. Każdy lokator ma coś do ukrycia, niekoniecznie jest szczery w zachowaniu. I tak naprawdę nie wiadomo po co przybył do Krynicy.
Podążając za tropem zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach księdza Wojciecha, do pensjonatu przybywają dwaj bracia zakonni; Florian i Aleksander.
Chcą odnaleźć duchownego i namówić go na powrót do rodzimej parafii.

"...Nie tu szukać jakiejś zawiłej intrygi. Zwykle takie zniknięcia okazują się mieć banalne wytłumaczenie. Kobieta, hazard, alkohol, ale najczęściej jednak kobieta..."

Po przybyciu na miejsce sprawy znacznie się komplikują. Oczywiście dochodzi do morderstwa.  Właściwie wszyscy goście są podejrzani. Benedyktyni prowadzą śledztwo mimo iż policja stwierdziła, że to wypadek a nie zabójstwo.

"... Żeby chociaż zwyczajnie spadł z jakiejś góry, jak to mają w zwyczaju niemądrzy młodzi samobójcy. Nie, w sadzawce się utopił. Albo go utopiono. Nie wiadomo, co gorsze. Jedno czy drugie, dobro Kościoła z pewnością na tym ucierpi..."

Czy uda się schwytać mordercę?Kto zabił i jaki miał motyw?

Książka nie jest długa. Napisana jest zwięźle i intrygująco. Czyta się ją z wielką przyjemnością. Atmosfera powieści przypomina nieco dzieła Agathy Christie. Dodatkowo braciszkowie są opisani w sposób lekko humorystyczny, co dodaje wyjątkowego smaczku.

"... Same kłopoty z tymi kobietami. Widzisz, dobrze że jesteśmy w zakonie, ileż to problemów odpada!.."


Za możliwość przeczytania książki oraz jej zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nabytki biblioteczne (54)

Niech ktoś zabierze ode mnie kartę biblioteczną! Chociaż jedną (operuję bowiem trzema)
Pożyczam książki szybciej niż czytam.
Oddaje jedną, przynoszę trzy. I z żadnej nie jestem w stanie zrezygnować. A czasu co raz mniej.Ale powiedzcie sami, czy można nie przynieść takich cudowności do domu?





Dobrze, że niedługo święta, będę mogła nadgonić trochę czytanie.


   Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek.

Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy.

Tymczasem ON wie już o niej wszystko.
Ma listę.
Eliza jest na niej trzecia.


   W małym, sennym miasteczku tylko na pozór niewiele się dzieje.

Malownicza kamienica z mansardą, której szczyt zdobią dwa zamyślone anioły zwane Serafinami, skrywa pod swym dachem niejedną tajemnicę. Nieprzewidziane okoliczności sprawiają, że Lena, dziewczyna pełna marzeń i wiary w przyszłość, zostaje jej nową lokatorką. Poznaje swoich s…

Nowakowie. Kruchy fundament - recenzja przedpremierowa

Pamiętacie, że uwielbiam sagi rodzinne? Owszem, nie każda mi przypada do gustu, ale zwykle jest tak, jak z rodziną Nowaków czyli jak najbardziej pozytywnie.
Krzysztof i Małgorzata są wydawałoby się małżeństwem idealnym. On , wzięty prawnik, ona doskonała pani domu. Wychowują czwórkę dzieci; dwudziestoletniego Tomka, dwa lata młodszą Kasię, piętnastolatka Łukasza i najmłodszą latorośl, trzyletniego Kubę.
Mimo iż otoczenie patrzy z podziwem na ich życie, oni mają problemy i właściwie zawsze je mieli. Im większy kryzys przechodzili tym bardziej Małgorzata  próbowała zacieśnić ich więzy. Z każdego kryzysu wychodzili cało lecz  z nowym dzieckiem. To by jedyny sposób  kobiety, by zatrzymać przy sobie męża. On , zawsze odpowiedzialny, nawet gdy miał serdecznie dość zawsze poświęcał się dla rodziny. Dawno zaprzestał  zainteresować i zmobilizować żonę do jakichkolwiek innych działań niż te związane z domem. Bezskuteczne starania spowodowały u niego znudzenie tematem i niejako obojętność.
Krz…

Zbyt piękne - przedpremierowo

Nigdy nie ukrywałam faktu, że uwielbiam twórczość Olgi Rudnickiej. Nie ominęłam i nie ominę żadnej jej książki. Mimo że nieodwołalnie, niezaprzeczalnie i raczej na zawsze me serce skradły siostry Sucharskie, najnowsza powieść autorki również spełniła moje oczekiwania. Zuzanna i Tymoteusz kupują dom w Kłopotowie. Już sama nazwa miejscowości sugeruje, że nie był to najszczęśliwszy zakup w ich życiu. Oboje nie znali się do momentu gdy spotkali się w rzeczonym domu. Od razu nie przypadli sobie do gustu. Niemniej jak to się mówi musieli jechać na tym samym wózku, albowiem obydwoje zostali oszukani przez wcześniejszego właściciela posiadłości, niejakiego Hieronima Srokę. Oczywiście zgłosili sprawę na policję, ale znając opieszałość funkcjonariuszy tejże instytucji, biorą sprawy w swoje ręce. Próbują na własną rękę dorwać oszusta. Żadne z nich nie może zrezygnować z szansy odzyskania domu lub pieniędzy. Tymoteusz zainwestował w ten zakup wszystkie swoje oszczędności, a Zuzka zaciągnęła kre…