
Nie stronię od świeżynek- autorek i autorów. Zawsze mam nadzieję na odkrycie osoby naprawdę potrafiącej pisać, zabrać czytelnika w swój wykreowany w powieści świat.
Tym razem bez oporów dałam się porwać wydarzeniom rozgrywającym się na łamach książki. A dzieje się tu dużo i w dodatku jest śmiesznie.
Tytułowa Pina razem z koleżankami; Waltrautą, Weroniką, Heleną i kolegami; Adrianem i Jacusiem postanawiając przyjaciółce Moni i jej chorej siostrze pomóc uzbierać pieniądze na bajońsko drogą operację.
Szybko okazuje się, że utworzenie wydarzenia na facebooku nie wystarczy.
Młodzi ludzie postanawiają założyć amatorski teatr. Mimo amatorszczyzny okazuje się, że dostają zlecenia w przedszkolach, gdzie niedostatki scenograficzne, rekwizytorskie nadrabiają humorem i inteligencją powodując zachwyt wśród najmłodszych widzów.
"... Wtedy rozległ się upiorny śmiech, wzmocniony pożyczoną kamerą pogłosową. Wynalazek ten, ukryty pod płaszczem Złej Królowej, sprawił, że cyfrowo wygenerowany głos Jacusia stracił ludzkie brzmienie i bardzo kojarzył się z horrorami o opętaniu. Parę co słabszych psychicznie dzieci zaczęło płakać. reszta siedziała z wniebowziętymi minami i nie odrywała spojrzenia od Jacusia, który przeszedł przez scenę, przewracając oczami o doklejonych rzęsach. wyglądał jak nawiedzony przez Szatana transwestyta..."
Kolejne zlecenia są już trudniejsze do realizacji. Bo powiedzcie sami czy łatwo jest śpiewać na stypie czy w różowym pałacu z charczącym sedesem przeboje disco polo?
Nasi bohaterzy z wszystkich zadań wywiązują się koncertowo. Niestety wciąż za mało zarabiają.
Operacja zbliża się wielkimi krokami. Co więc ma zrobić Pina w tej sytuacji?
Nie zdradzę więcej szczegółów,ale bądźcie pewni, ma dziewczyna głowę na karku, a w tej głowie mnóstwo szalonych pomysłów. W niczym nie ustępują jej w tym i jej przyjaciele.
"... Kiedy nie wiesz, co zrobić, zrób imprezę. Ta zasada nigdy mnie nie zawiodła. Zresztą trzeba było oblać konkursowy sukces.
Otworzyłam pierwszą z wielu butelek wina.
- Ono musi pooddychać - zapowiedziałam surowo i sięgnęłam po miskę sałatki.
Kiedy znowu odwróciłam głowę, ujrzałam przyssanego do butelki Jacusia.
- Co robisz szkodniku? Mówiłam, że trzeba dać mu pooddychać!
- No właśnie robię mu oddychanie... usta-usta - wymamrotał Jacuś półgębkiem..."
Powieść jest idealna na lato. Cudownie działa na poprawę humoru. Jestem zachwycona "Piną..." Mam nadzieję, że autorka pracuje już nad nową powieścią, po którą z pewnością sięgnę. Bez najmniejszego wahania.
Polecam polecam, po wielokroć.
Lubię polskie debiuty :) cieszę się, że ten jest udany :)
OdpowiedzUsuńCzasu przy nim nie zmarnowałam, na szczęscie, więc śmiało mogę polecić:)
UsuńUwielbiam książki z tej serii :)
OdpowiedzUsuńRownież się nie zawiodłam na tej serii
Usuń