czwartek, 27 sierpnia 2015

Szczęście do poprawki

Okładka książki Szczęście do poprawkiBohaterką powieści jest Jagoda, młoda mężatka, dziennikarka z zawodu. Pracuje w domu, żyje sobie spokojnie i bezpiecznie  u boku męża, Leszka. Beztroskie i szczęśliwe życie kończy się z chwilą gdy dowiaduje  się o zdradzie męża. Co więcej Leszek nie ma zamiaru kończyć swojego romansu, twierdząc, że kocha swoją kochankę, kocha również i ją , swoją żonę. Wściekła, zraniona Jagoda ucieka od problemów, kryjąc się w gospodarstwie agroturystycznym prowadzonym przez Amelię i Adama Kozubków, bliskich znajomych jej przyjaciółki Magdy. Mimo bólu, jakiego przysporzył jej mąż, Jagoda czuje się u Kozubków rewelacyjnie. Dodatkową odskocznią i wsparciem służy jej także przyjaciel gospodarzy, Wiktor. Mężczyzna wzbudza sympatię i Jagoda szybko się z nim zaprzyjaźnia, dzieli troskami i planami na przyszłość. On stara się ją motywować, nakłania do napisania książki, której sama z tchórzostwa nigdy by nie napisała.
Sielanka nie trwa długo, ponieważ wiarołomny mąż postanawia odzyskać żonę. Kobieta daje mu jeszcze jedną szansę i wraca do niego. Lecz czy powinno się wchodzić po raz drugi do tej samej rzeki? i co z kiełkującym uczuciem do przystojnego i sympatycznego Wiktora?
Po powrocie do domu Jagoda szybko odkrywa, że małżonek znów ją oszukał i nadal nie jest jej wierny. Na dodatek sprawę komplikuje niespodziewana ciąża.
Czy Jagoda jest w stanie wybaczyć po raz drugi? Czy dla dobra rodziny poświęci swoje prywatne szczęście?
 Przyznam szczerze, że Jagoda z pierwszej połowy książki; bezwolna, spolegliwa, niechętna do zmian denerwowała mnie straszliwie:

"...Od lat niezmiennie wykonywała tę samą pracę, miała ten sam dom i wciąż tego samego męża. Zaczęła się zastanawiać, czy aby właśnie to nie popchnęło Leszka do zdrady, bo ta jednostajność go zmęczyła..."

Na szczęście w dalszej części powieści nabrała nieco charakteru i prawie ją polubiłam.
Co do samej książki to mam odczucia dość sprzeczne. Niewątpliwym plusem jest tu sposób pisania autorki, krótkie rozdziały oraz język nieskomplikowany i nieprzerysowany. 
Minusem zaś wydaje się być przewidywalność zdarzeń oraz sama historia, podobna do całej gamy opowieści snutych w wielu obyczajówkach. 
Nie jest to bynajmniej powieść zła. Co to, to nie. Jest ciepła, pozytywna i szybko się ją czyta. 
Dla mało wybrednych czytelników i miłośników powieści obyczajowych doskonała.
Każdy czytelnik ma swój odrębny gust i swoje oczekiwania wobec czytanej lektury. Dzięki temu i ta powieść znajdzie swoich zwolenników.


             Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i Ska za udostępnienie książki do recenzji.

 

7 komentarzy:

  1. Czytałam już jedną pochlebną recenzję tej książki, ale teraz zaczęłam się obawiać tej przewidywalności o której wspominasz...
    Jeszcze się nad tą powieścią zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie niczym co prawda nie zaskoczyła, domyślałam się kolejnych wydarzeń,ale spróbuj, może Twoje odczucia będą nieco inne i plusy powieści przeważą nad minusami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie dla mnie, ale może mojej mamie ją polecę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę czytałam i mnie osobiście bardzo się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem w połowie lektury, ale na razie mnie nudzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam raczej bardzo pochwalne wpisy na jej temat. Na razie i tak mam w planach inne książki.

    OdpowiedzUsuń

Taka karma czy głupie serce

  Sara jest trzydziestoletnią mieszkanką Madrytu. Ma narzeczonego, Roberta oraz młodszą szaloną siostrę i nie mniej zwariowanych rodziców. J...